Czy UE uda porozumieć się w kwestii nowego budżetu?

Nowa sala posiedzeń Rady w budynku Europa// Źródło: Consilium

Propozycja Komisji dotycząca nowego budżetu Unii Europejskiej budzi wiele kontrowersji. Płatnicy netto nie chcą płacić więcej, a państwa południa i wschodu Europy jednoczą siły przeciwko planowanym cięciom.

 

Negocjacje w sprawie kolejnego 7-letniego planu budżetowego UE powinny się już rozpocząć, nad rozmowami zawisło jednak widmo impasu. W Radzie wymagana jest jednomyślność i choć zdaje się, że wszystkie państwa członkowskie zgadzają się co do potrzeby ustalenia „sprawiedliwego budżetu”, to jednak wiele wskazuje na to, że znacznie różnią się między sobą w kwestii tego, co miałoby to oznaczać w praktyce.

Propozycja przedstawiona przez Komisję Europejską w 2018 r. zakłada wkład w wysokości 1,114 proc. wspólnotowego Dochodu Narodowego Brutto (DNB) w porównaniu do 1 proc. w poprzedniej procedurze rachunkowej. Zgodnie z obliczeniami dokonanymi w UE, przewidywane odejście Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty pozostawi po sobie dziurę budżetową w wysokości ok. 13 mld rocznie. I choć wszystkie państwa członkowskie będą musiały ponieść ciężar tej decyzji, to płatnicy netto (ci, których wpłaty do wspólnego budżetu są większe od świadczeń z niego otrzymywanych) w największym stopniu odczują jej konsekwencje. Kraje takie jak Niemcy, Holandia, Dania, Szwecja czy Austria (najwięksi płatnicy netto UE) przekonują, że w sytuacji kiedy państwo członkowskie opuszcza blok, budżet nie powinien być zwiększany, ale utrzymywać się na poziomie 1 proc. DNB. Inni oczekują jednak bardziej ambitnych i odważnych planów budżetowych dla Europy.

Będzie mini-budżet strefy euro

Ministrowie finansów wszystkich państw członkowskich uzgodnili na spotkaniu w Luksemburgu powołanie nowego mechanizmu finansowego w Unii Europejskiej. Ma on wspierać przeprowadzanie reform gospodarczych i zapewniać większą spójność pomiędzy państwami członkowskimi.

 

 

O konieczności powołania odrębnego budżetu dla strefy euro od dawna mówi …

Spór o liczby

Propozycja Komisji z 2018 r. w praktyce oznacza zwiększenie budżetu na lata 2021-27 o 0,11 proc. w porównaniu z poprzednim okresem rozliczeniowym. Jak twierdzi Komisja – zmiana ta spowodowana jest przede wszystkim inflacją, wzrostem ekonomicznym, nowymi celami UE oraz brexitem. Zgodnie z najnowszą prognozą wkładów krajowych opublikowaną przez Komisję, Niemcy zapłaciłyby średnio o ponad 7 mld euro rocznie więcej niż w poprzednim okresie budżetowym, Holandia – 1,8 mld euro, Francja – prawie 2 mld euro, Szwecja – ok. 1 mld euro. Jednak wkład mniej zamożnych państw członkowskich, takich jak Rumunia, Polska i Czechy do ogólnego budżetu UE również uległby zwiększeniu.

W rozmowach z prawodawcami w Berlinie niemiecka kanclerz Angela Merkel powiedziała niedawno, że „potrzebny jest sprawiedliwy podział ciężaru związanego z finansowaniem”. Również w Holandii pojawiły się głosy, że „propozycje Komisji powodują nadmierne obciążenia budżetowe”, co jest „niedopuszczalne”.

„Obie te opcje [1 proc. DNB i 1,11 proc. DBN] wydają się raczej nierealne, biorąc pod uwagę stanowiska prezentowane obecnie przez państwa członkowskie, więc ostateczna wersja budżetu ukształtuje się pewnie gdzieś pośrodku” – powiedziała Tytti Tuppurainen, minister spraw europejskich Finlandii, sprawującej aktualnie prezydencję w Radzie UE. „Warto zadać pytanie, czy propozycja Komisji stanowi uczciwy kompromis? Patrząc na różnice między zyskami i stratami po obu stronach podziału, należy stwierdzić, że tak nie jest” – powiedział EURACTIV europejski dyplomata.

Europejscy burmistrzowie chcą, aby budżet UE wspierał zerową emisję CO2

Burmistrzowie 210 europejskich miast podpisali się pod listem-apelem, w którym wezwali unijnych przywódców do działań na rzecz osiągnięcia do 2050 r. zerowej emisji CO2 w UE w ujęciu netto. Ich zdaniem wsparcie tych działań powinno być ujęte w nowym siedmioletnim …

Ukryte korzyści

„Trudno uwierzyć, że wzrost finansowania o 0,1 proc. w ciągu siedmiu lat mógłby tak znacząco naruszyć wydatki na poziomie krajowym” – powiedział na spotkaniu roboczym Gert Jan Koopman, dyrektor generalny ds. Budżetu w Komisji Europejskiej. Zwracając się bezpośrednio do płatników netto, Koopman argumentował, że tak zwane „operacyjne saldo budżetowe (OBB)”, czyli różnica między tym, co państwo otrzymuje, a tym, co wpłaca do budżetu UE – nie może być uważane za „kryterium uczciwości” w odniesieniu do składki krajowej. Jego zdaniem, „ten sposób myśleniu pomija bowiem bardzo istotne korzyści”, czerpane przez płatników netto. Koopman zwracał uwagę na niedoszacowanie korzyści związanych z dostępem do funduszy UE za pośrednictwem takich programów jak „Horyzont 2020” lub Europejski Fundusz na Rzecz Inwestycji Strategicznych (plan Junckera), które nie są uwzględniane w krajowych rachunkach, tak jak ma to miejsce w przypadku funduszy spójności, czy Wspólnej Polityki Rolnej, stanowiących płatności bezpośrednie.

Argumenty Koopmana nie znalazły jednak zrozumienia u europejskich przywódców. „Dyrektor tłumaczący unijnym ministrom finansów, jak mają wykonywać swoją pracę, posuwa się chyba o krok za daleko” – skomentował w rozmowie z EURACTIV unijny dyplomata. „Tak znaczny wzrost składek przełoży się na sytuację krajowych gospodarstw domowych” – dodał.

Koopman tymczasem wskazywał na korzyści płynące z faktu ulokowania agencji UE na terenie danego kraju i nie bez powodu wspomniał przy tej okazji o budżecie w wysokości 350 mln EUR dla Europejskiej Agencji Leków z siedzibą w Amsterdamie. Przypomniał również o korzyściach ekonomicznych płynących z posiadania głównej siedziby unijnych instytucji w Belgii, innego płatnika netto. Co więcej, Koopman podkreślił także, że „korzyści z jednolitego rynku będą dziesięciokrotnie większe niż wkład do budżetu krajowego”. „Mówimy o zmianie czegoś, co stanowi jedną dziesiątą zysków, jaki kraj czerpie z rynku wewnętrznego” – dodał i zaznaczył, że „bardzo trudno jest uznać, że koncepcja OBB może być wskaźnikiem sprawiedliwego wkładu krajowego ”.

Według szacunków Komisji korzyści z jednolitego rynku UE wzrosną w Niemczech o 208 mld euro, w Holandii – o 84 mld euro, we Francji o 124 mld euro, w Hiszpanii – 64 mld euro, a w Austrii o 35 mld euro.

Jakie scenariusze dla budżetu UE po 2020?

Negocjacje w sprawie przyszłego wieloletniego budżetu Unii Europejskiej trwają i będą wpływać na zbliżającą się kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego.

Odmienne opinie, co do jego kształtu różnią nie tylko państwa członkowskie, ale i unijne instytucje. Dyskusje toczą się wokół podziału wydatków …

Obrońcy polityki spójności

Oprócz kwestii związanych z wysokością finansowania, wśród państw członkowskich brakuje również zgody co do sposobu inwestowania wspólnych pieniędzy. Podczas gdy najwięksi płatnicy netto opowiadają się raczej za zwiększeniem wydatków na nowe priorytety, takie jak walka ze zmianami klimatu lub migracją, innym państwom zależy na utrzymaniu tradycyjnych polityk UE. Wspólna polityka rolna i polityka spójności pozostają głównymi priorytetami w planie budżetowym Komisji na lata 2021–2027. Nie obeszło się jednak bez znaczących cięć, co doprowadziło do ostrej krytyki ze strony Parlamentu Europejskiego oraz niektórych państw członkowskich.

We wtorek (5 listopada) grupa państw określających się jako „Przyjaciele Spójności” (wśród nich znalazły się: Hiszpania, Portugalia, Grecja, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Malta, Polska, Rumunia, Słowacja i Słowenia) spotkała się w Pradze, aby połączyć siły w obronie funduszy spójności. Przywódcy państw zwrócili się również do Komisji z wnioskiem o pozwolenie na większą elastyczność w inwestowaniu we własne priorytety krajowe.

„Polityka spójności jest kluczowym narzędziem inwestycyjnym UE dla naszych obywateli, pomaga w transformacji naszych regionów. Dla nas jest to najważniejsze narzędzie i nie ma powodu, aby ograniczać fundusze spójności”- powiedział po spotkaniu czeski premier Andrej Babiš.

Podczas październikowego posiedzenia Rady Europejskiej przywódcy przeprowadzili pierwszą szczegółową dyskusję na temat następnego długoterminowego budżetu UE. Jednak propozycja stanowiska negocjacyjnego wysunięta przez fińską prezydencję została zdecydowanie odrzucona.

Żadna z trzech prezydencji będących u władzy od czasu przedstawienia przez Komisję projektu budżetu nie była w stanie doprowadzić do kompromisu w tej sprawie. Prawodawcy UE planowali porozumieć się w kwestii budżetu jeszcze przed majowymi wyborami europejskimi, okazało się to jednak niemożliwe. Kolejna data wyznaczona została na grudzień br., coraz więcej wskazuje jednak na to, że uzyskanie porozumienia w tym terminie również okaże się nieosiągalne.

Źródło dyplomatyczne bliskie EURACTIV twierdzi, że państwa członkowskie nie spodziewają się porozumienia wcześniej niż na wiosnę przyszłego roku. Kolejne opóźnienia brexitu, a także prawdopodobny impas w Radzie sprawić mogą jednak, że nawet tego terminu nie uda się dotrzymać.