Czy to już ostatni miesiąc sagi brexitowej?

Boris Johnson w Izbie Gmin, źródło: Wikipedia/fot. MrsSnrub (CC BY-SA 4.0)

Widmo brexitu już od przeszło 3 lat nie tylko spędza sen z powiek brytyjskich i unijnych polityków, ale też wywołuje niepokój obywateli. Teraz jednak, gdy po raz kolejny UE i Wielka Brytania znajdują się na ostatniej prostej negocjacji, coraz częściej wracają stare pytania: czy w ogóle dojdzie do brexitu i jakie będą jego konsekwencje? Na ten temat dyskutowali również uczestnicy panelu pt.: „Brexit – ostatni miesiąc?” w ramach IX Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

 

Według obowiązujących ustaleń między Brukselą a Londynem, Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską 31 października. Termin opuszczenia Wspólnoty już raz został przełożony, ale ostatnie zamieszanie wokół zawieszenia brytyjskiego parlamentu i mało ugodowej polityki premiera Borisa Johnsona stawiają pod znakiem zapytania realność i obecnej daty. Nie dość bowiem, że brytyjski Sąd Najwyższy orzekł, że zawieszenie prac parlamentu było nielegalne, ale też Izba Gmin przyjęła ustawę, która zmusza Johnsona do starania się o przedłużenie brexitu, jeżeli do 18 października nie uda mu się wynegocjować nowej umowy.

Zawieszenie brytyjskiego parlamentu nielegalne

Historyczny moment dla brytyjskiej polityki. Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa orzekł dziś, że zawieszenie brytyjskiego parlamentu przez premiera Borisa Johnsona było niezgodne z prawem i nie wywołało skutków prawnych. Tym samym parlament nie jest zawieszony.
 

Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa zdecydował jednomyślnie, że …

Co będzie dalej?

Jak twierdzi Karolina Borońska-Hryniewiecka z Centrum Studiów Europejskich i Polityki Porównawczej w Sciences Po, „opozycja oczekuje, że Johnson poda się do dymisji, ale to oczywiście jest nierealne. Premier utrzymuje bowiem, że przeprowadzi swój plan do końca i Wielka Brytania opuści UE 31 października. Co więcej, Johnson opowiedział się za przedterminowymi wyborami, czego z kolei nie chce opozycja. Głosowanie nad wotum nieufności tylko bowiem wzmocniłoby jego pozycję i dałoby mu do ręki argument o elitach czy establishmencie, które przeszkadzają w negocjacjach z Brukselą”.

Retoryka ta w ostatnich latach była wielokrotnie wykorzystywana w brytyjskim dyskursie politycznym – zarówno w trakcie kampanii referendalnej, jak później, gdy największe partie przerzucały się odpowiedzialnością za stan negocjacji brexitowych. Mimo całego zamieszania wokół brexitu, Borońska-Hryniewiecka uważa jednak, że powinno do niego dojść.

„Po pierwsze po to, aby Wielka Brytania ocaliła swoją wiarygodność, po drugie, aby wziąć odpowiedzialność za demokratyczną decyzję swoich obywateli. Po trzecie w końcu, Europejczycy zasługują, aby zobaczyć, jak w praktyce wygląda wyjście z Unii Europejskiej”, twierdzi.

Taka możliwość już dawno została przyjęta do wiadomości przez instytucje unijne, nie zmienia to jednak faktu, że nadal jest uważana za niezrozumiałą. „W UE nikt nie rozumiał, jak duże i ważne państwo członkowskie może chcieć wystąpić ze strefy preferencyjnych stawek i rozwiązań handlowych czy rozluźnić więzi z 500-milionowym wspólnym rynkiem”, twierdzi europosłanka prof. Danuta Hübner. „Cały proces brexitu nie jest logiczny ani z punktu widzenia politycznego, ani gospodarczego”, dodaje.

Brexit: 12 dni – ultimatum dla Borisa Johnsona

Brytyjska prasa poinformowała, że premier Boris Johnson otrzymał ultimatum. Ma do końca września przedstawić konkretny plan dotyczący przeprowadzenia brexitu. Jeśli tego nie zrobi, Bruksela ma więcej z Johnsonem nie rozmawiać.
 

Doniesienia brytyjskich mediów (m.in. „The Independent”, „Guardiania” czy BBC) potwierdził później …

Backstop kluczem do sukcesu

Mimo że słowa prof. Hübner nie spotykają się z życzliwym przyjęciem po drugiej stronie Kanału La Manche, to obie strony nadal zgadzają się, że brexit zakończony umową rozwodową jest lepszą opcją niż brexit bezumowny.

Dotychczas jednak na przeszkodzie podpisania umowy zawsze stała kwestia tzw. bezpiecznika (backstopu) na granicy irlandzko-irlandzkiej. W praktyce problem sprowadza się do tego, że Irlandia Północna pozostałaby w unii celnej, ale tylko do czasu podpisania nowej umowy handlowej między Brukselą a Londynem. Chociaż backstop narodził się jako pomysł rządu Theresy May i jest popierany przez władze Irlandii, Izba Gmin ostro sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu.

Stanowisko to dobitnie wyraża ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Jonathan Knott, mówiąc, że „jeżeli zgodzimy się na istnienie backstopu, nie będziemy mogli wystąpić z unii celnej, a to jest kwestią fundamentalną dla rządu brytyjskiego”. „Musimy znaleźć alternatywę dla tego rozwiązania, ale do tego potrzeba większej elastyczności, również po stronie UE”, dodawał. I zapewniał, że nawet w przypadku brexitu bezumownego, Londyn nie przywróci infrastruktury granicznej między Irlandią a Irlandią Północną.

Nawiązując do kwestii granicy, ambasador Irlandii w Warszawie Emer O’Connell podkreślała, że znaczenie backstopu wykracza poza doraźne kwestie polityczne i gospodarcze.

„Jesteśmy jedynym unijnym krajem, który ma granicę lądową z Wielką Brytanią. I nie jest to zwyczajna granica, ponieważ to na niej przez dekady rozgrywał się ostry konflikt. Z tego punktu widzenia – oprócz dobrobytu gospodarczego – kluczowe jest dla nas utrzymanie pokoju i zapisów Porozumienia Wielkopiątkowego z 1998 r. [kończącego wieloletni konflikt między irlandzkimi katolikami i protestantami – przyp. red.]. A to właśnie członkostwo w UE zapewniło przetrwanie Porozumienia i jego umocnienie”, twierdzi ambasador O’Connell.

Warunkowa zgoda PE na kolejne opóźnienie brexitu

Parlament Europejski przyjął wczoraj rezolucję, w której dopuszcza zgodę na odroczenie wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE, jeśli Londyn tego zażąda, jednak pod warunkiem, że brytyjski wniosek będzie uzasadniony i zostanie w nim przedstawiony konkretny cel kolejnego opóźnienia brexitu. 

Niepokój niemieckiego biznesu

Podobnie jak Brytyjczycy, przez pryzmat biznesowo-ekonomiczny na kwestię brexitu patrzą również europejscy przedsiębiorcy i inwestorzy. Dobrym tego przykładem jest koordynacja działań niemieckiego rządu i biznesu, o czym w Sopocie mówił dyrektor Federacji Przemysłu Niemieckiego/Federalnego Stowarzyszenia Niemieckich Pracodawców Heiko Willems.

Rząd federalny już od dawna zapowiadał, że do ostatniej możliwej chwili będzie starał się, aby do bezumownego brexitu nie doszło. Co więcej, zdaniem Willemsa, częściej niż w ostatnich latach Berlin zasięga opinii przedsiębiorców w kwestiach politycznych, przede wszystkim dotyczących skutków brexitu.

Dzieje się tak nie bez powodu. Według tegorocznego raportu opracowanego przez związek niemieckich izb handlowych, wartość handlu między Berlinem a Londynem w 2018 r. wyniosła 119 miliardów euro, a od relacji handlowych obu państw zależy 750 tys. miejsc pracy w Niemczech. Tymczasem obraz, który maluje Willems, wcale nie jest różowy.

„W kwietniu br. fabryka BMW w Oxfordzie w ciągu kilku tygodni musiała zainwestować w gruntowne zmiany, ale jak wiemy wtedy ostatecznie do brexitu nie doszło. Nie sądzę, żeby brexit spowodował exodus przedsiębiorstw z Wielkiej Brytanii, ale z pewnością spowoduje opóźnienia. A to najbardziej dotknie małe i średnie przedsiębiorstwa”.

Wielka Brytania: Rząd odtajnił raport na temat skutków bezumownego brexitu

Ujawniono rządowe dokumenty dotyczące tzw. Operacji Yellowhammer. Miałaby ona przeciwdziałać potencjalnym skutkom wyjścia z Unii Europejskiej bez regulującej tę sytuację umowy.
 

O ujawnienie tajnych rządowych dokumentów brytyjska prasa apelowała od połowy sierpnia. Wówczas „Sunday Times” ujawnił istnienie niejawnego raportu na temat …

A może nie będzie tak źle?

Nie wszyscy jednak są tak pesymistycznie nastawieni. Mimo że według wszelkich przewidywań, m.in. banku Anglii, bezumowny brexit oznaczałby dla Wielkiej Brytanii poważne problemy gospodarcze, zdaniem Johna Walkera, reprezentującego Grupę Pracodawców Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego jest w tych prognozach duża doza przesady.

„Słyszeliśmy już wiele przepowiedni na temat tego, jak straszne konsekwencje dla biznesu może mieć brexit. Oczywiście lepiej jest wynegocjować umowę niż wyjść z UE bez niej, ale twierdzenie, że 1/5 europejskich firm opuści Wielką Brytanię po brexicie jest moim zdaniem na wyrost”.

Co więcej, Walker źródeł niepewności dla biznesu upatruje w zachowaniu opozycji w brytyjskim parlamencie. „Umowa brexitowa była odrzucana przez opozycję, aby w ogóle nie dopuścić do wyjścia z UE. I to właśnie głównie uniemożliwiało przedsiębiorcom odpowiedzialne przygotowania na konsekwencje brexitu”.

Londyn przesłał do Brukseli dokumenty ws. brexitu

Komisja Europejska potwierdziła, że otrzymała od rządu Wielkiej Brytanii pakiet dokumentów dotyczących brexitu. Na razie Bruksela nie poinformowała, co znalazło się w tych dokumentach.
 

O tym, że dokumenty z Londynu wpłynęły do Brukseli, poinformowała rzeczniczka prasowa KE Mina Andreeva. Dodała, że …

Toksyczny temat

Która strona jest winna obecnej sytuacji będzie musiało zejść na dalszy plan, jeżeli Wielka Brytania i UE mają w końcu znaleźć konstruktywne rozwiązanie. W innym przypadku saga brexitowa będzie się ciągnąć przez kolejne miesiące.

Czy jednak słowa Karoliny Borońskiej-Hryniewieckiej o tym, że jakiekolwiek rozwiązanie „w końcu pozwoliłoby przynajmniej zdjąć toksyczny temat brexitu z europejskiej agendy” to na wystarczający argument za tym, by przeprowadzić brexit „za wszelką cenę”, jak mówi premier Johnson? O tym przekonamy się w ciągu najbliższego miesiąca.

 

EURACTIV.pl jest patronem medialnym odbywającego się już po raz 9. Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie, a także partnerem merytorycznym panelu dyskusyjnego „Brexit – ostatni miesiąc?”. Dyskusję moderowała Karolina Zbytniewska, redaktor naczelna EURACTIV.pl.