Czechy: Prokuratura odstąpiła od postawienia zarzutów premierowi

Premier Czech Andrej Babisz, źródło: Pixabay, fot. vjkombajn

Premier Czech Andrej Babisz, źródło: Pixabay, fot. vjkombajn

Praska prokuratura, która prowadziła śledztwo w sprawie podejrzeń o nadużycia finansowe, jakich miał się dopuścić czeski premier Andrej Babisz, postanowiła nie stawiać szefowi rządu zarzutów. Chodzi o niejasności przy przyznaniu unijnej dotacji na ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy.

 

Sprawa dotyczy wydarzeń sprzed ponad dekady i ciągnie się już od kilku lat. Gdy doszło do badanych przez prokuraturę wydarzeń Andrej Babisz nie był jeszcze ani czeskim premierem, ani nawet czynnym politykiem. Wówczas zajmował się jedynie biznesem i figurował na liście najbogatszych Czechów.

Bocianie Gniazdo i jego budząca wątpliwości sprzedaż

Podejrzenia wzbudziły działania wokół ośrodka wypoczynkowo-konferencyjnej „Bocianie Gniazdo”, który został zbudowany przez należący niegdyś do Babisza koncern Agrofert, znany głównie z produkcji rolnej. Kompleks sprzedano 12 lat temu dwóm biznesmenom, którzy uzyskali potem unijną dotację w wysokości prawie 2 mln dolarów na rozbudowę ośrodka.

Pieniądze te pochodziły z puli przeznaczonej dla małych i średnich przedsiębiorców. Biznesowy gigant, jakim jest Agrofert, nie mógłby z tego programu skorzystać, ale nowy właściciel – o wiele mniejsza firma – już tak. Jednak gdy zrealizowano już projekt rozbudowy „Bocianiego Gniazda”, ponownie odkupił je Babisz. To wzbudziło podejrzenia, że transakcja sprzedaży ośrodka była fikcyjna i chodziło jedynie o wyłudzenie dotacji.

Śledztwo w tej sprawie od kilku lat prowadził policyjny wydział ds. przestępstw gospodarczych. Policjanci uznali w końcu, że prawdopodobnie doszło do przestępstwa i skierowali wniosek do prokuratury o postawienie zarzutów Babiszowi i jednemu z jego bliskich doradców Jaroslavowi Faltynkowi. Babiszowi, który w międzyczasie założył antyestablishmentową partię ANO i został najpierw posłem, a potem nawet wicepremierem i ministrem finansów, dwukrotnie odbierano już w związku z tym śledztwem poselski immunitet.

Ostatecznie jednak praska prokuratura uznała, że nie ma podstaw do postawienia Babiszowi (który obecnie jest już premierem) zarzutów i oddaliła policyjny wniosek. Stało się tak dokładnie w dniu 65. urodzin czeskiego premiera. Nie kończy to jednak sprawy, bo musi tę decyzję jeszcze zatwierdzić prokurator wyższej instancji.

Czechy: Premier Babisz przetrwał głosowanie ws. wotum nieufności

Opozycji nie udało się odwołać Andreja Babisza i jego rządu. Wniosek o wotum nieufności miał związek z wyciekiem treści raportu, jaki na temat czeskiego premiera przygotowała Komisja Europejska. Brukselscy kontrolerzy mieli stwierdzić w dokumencie, że doszło do konfliktu interesów, związanego …

Inne kłopoty czeskiego premiera

To nie jedyna budząca wątpliwości sprawa związana z działalnością biznesową Babisza. Gdy w 2017 r. został premierem, przekazał swoje udziały w koncernie Agrofert do funduszu powierniczego, ponieważ jako szef rządu nie może prowadzić działalności biznesowej. Byłby to bowiem konflikt interesów, ponieważ jako premier ma wpływ na wiele spraw gospodarczych.

Pojawiło się jednak wiele wątpliwości, czy tak naprawdę Babisz nie zachował de facto dalszej kontroli nad Agrofertem. A wówczas mógłby decydować np. o przyznaniu swojemu biznesowemu imperium unijnych funduszy. W czeskiej prasie pojawiły się już przecieki dot. specjalnego audytu, jaki w tej sprawie przeprowadziła Komisja Europejska. Bruksela miała stwierdzić, że do konfliktu interesów jednak doszło, a Czechy ryzykują w związku z tym zwrot do unijnego budżetu nawet 18 mln euro.

Babisz zbagatelizował te zarzuty i stwierdził, że mają one charakter polityczny. Ale opozycja mocno premiera skrytykowała. Choć partia ANO zdecydowanie wygrała w 2017 r. wybory parlamentarne, większość ugrupowań odmówiło z nią rozmów koalicyjnych, w efekcie czego Babisz stoi na czele rządu mniejszościowego. Udało mu się jednak w czerwcu przetrwać głosowanie nad wotum nieufności, do którego doszło po tym jak pojawiły się przecieki nt. audytu KE.

Sprawa ta jednak budzi wielkie emocje u wielu Czechów. W czerwcu na wielkiej antyrządowej demonstracji w Pradze pojawiło się 120 tys. osób. Była to największa manifestacja polityczna od czasów „aksamitnej rewolucji”, która obaliła komunizm w Czechosłowacji.

Czechy: 120 tys. osób na antyrządowej demonstracji, premier mówi o ataku na państwo

Coraz goręcej wokół czeskiego premiera Andreja Babisza, który należy do najbogatszych mieszkańców kraju. Media ujawniły bowiem wstępną wersję raportu Komisji Europejskiej, który stwierdza, że szef rządu kierował unijne dotacje do własnych spółek. Gdy posłowie zacięcie nad tym debatowali, w centrum …