Brytyjski kandydat na komisarza dopiero po wyborach

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson / Źródło @BorisJohnson

Wielka Brytania nie wskaże swojego przedstawiciela w nowej Komisji Europejskiej przed wyborami do Izby Gmin, które odbędą się 12 grudnia.

List w tej sprawie przekazał w liście do KE brytyjski ambasador przy instytucjach europejskich. Ambasador Tim Barrow odpowiedział w ten sposób na przesłany na początku tygodnia przez przewodniczącą-elekt KE Ursulę von der Leyen drugi już list ponaglający Londyn do wskazania swojego kandydata do unijnej egzekutywy. Wielka Brytania jest do tego zobowiązana w związku z opóźnieniem brexitu do końca stycznia przyszłego roku. „W okresie przedwyborczym nie jest wskazane, abyśmy nominowali kogokolwiek” – napisał Barrow.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson wielokrotnie już zapewniał, że jego rząd nie ma zamiaru wskazywać swojego kandydata do KE, ani desygnować innych osób na wysokie stanowiska w instytucjach UE (np. dyrekcjach generalnych czy biurze przewodniczącego Rady Europejskiej). Johnson zapewniał też, że nie poprosi o przedłużenie brexitu, ale musiał jednak ulec presji Izby Gmin i taką prośbę do Brukseli wystosował.

Na razie brytyjski premier przekazał KE, że do czasu ogłoszenia wyników przedterminowych wyborów do Izby Gmin jego rząd nie wskaże żadnych brytyjskich kandydatów do wysokich stanowisk w unijnych instytucjach. Sondaże wskazują w nich na potencjalne utrzymanie władzy przez Partię Konserwatywną, ale ponieważ brytyjskie wybory odbywają się w okręgach jednomandatowych, to wyniki sondaży robionych dla całego kraju trudno dokładnie przełożyć na sytuację w poszczególnych okręgach.

Co dalej z nową KE? Von der Leyen pisze drugi list do Johnsona

Przewodnicząca-elekt Komisji Europejskiej ponownie wysłała do premiera Wielkiej Brytanii list z prośbą o przedstawienie brytyjskiego kandydata do KE. Londyn powinien to zrobić w związku z opóźnieniem brexitu. Ale na razie tego nie robi.

 

Konieczność wskazania brytyjskiego kandydata do KE zapisano w …

KE ruszy w uszczuplonym składzie?

Nowa Komisja Europejska pod wodzą Ursuli von der Leyen miała rozpocząć swoją pracę 1 listopada, ale jej inaugurację przełożono na 1 grudnia z powodu kłopotów z zatwierdzeniem przez Parlament Europejski kandydatów z Francji, Rumunii oraz Węgier. Wszystkie te trzy kraje musiały przedstawić nowe propozycje, ponieważ poprzednio desygnowane osoby nie uzyskały akceptacji. Ponieważ w Rumunii doszło do przegłosowania wotum nieufności wobec rządu Partii Socjaldemokratycznej, Bruksela musiała poczekać na rumuńskiego kandydata nieco dłużej. Wskazał go już nowy rząd utworzony przez centroprawicową Partię Narodowo-Liberalną.

Nie wiadomo, czy powodu braku (przynajmniej na razie) brytyjskiego kandydata start nowej KE znów zostanie opóźniony. „To na razie tylko hipoteza. Nie mogę odpowiadać na pytania, które dotyczą hipotetycznej sytuacji. Wciąż bowiem pamiętamy wypowiedź rzecznika brytyjskiego premiera, który zapewniał, że Wielka Brytania wypełni swoje traktatowe zobowiązania. Wciąż nie ma żadnych rozstrzygnięć” – powiedziała rzeczniczka prasowa KE Mina Andreeva.

Oficjalnie żaden z przedstawicieli Komisji nie chce komentować potencjalnych skutków braku brytyjskiego przedstawiciela w unijnej egzekutywie. Sprawę analizują bowiem eksperci od prawa unijnego. W Unii Europejskiej istniał kiedyś pomysł aby zmniejszyć liczbę komisarzy i nie łączyć jej z liczbą państw członkowskich. Ponieważ jednak otwierało to pole do sporów między państwami członkowskimi, ostatecznie jasno mówiący o tym zapis zniknął z Traktatu Lizbońskiego.

Pozostały w nim jednak ślady dawnych pomysłów. Jeden z artykułów tego traktatu stanowi, że do sprawowania swojej funkcji KE musi liczyć przynajmniej 23 członków. Ale nie ma jasności, czy chodzi tylko o czasowy wakat na stanowisku maksymalnie 5 komisarzy (np. z powodu czyjejś rezygnacji i konieczności mianowania nowego komisarza) czy możliwe jest, aby KE na stałe funkcjonowała w zmniejszonym składzie.

W przeszłości zdarzało się już, że któraś z tek w KE była przez chwilę nieobsadzona, ale wówczas nie było wątpliwości, że dane państwo członkowskie wskaże swojego kandydata w jak najkrótszym czasie. Teraz nic o planach Londynu nie wiadomo na pewno. Tylko tyle, że żadnych nazwisk nie będzie przed 13 grudnia.

Korekty w nowej Komisji Europejskiej

Przewodnicząca elekt KE Ursula von der Leyen “po owocnych dyskusjach uzgodniła z Parlamentem Europejskim kilka dostosowań w nazwach tek przyszłych komisarzy” – poinformowała wczoraj Komisja Europejska w komunikacie.