Brexit znów zostanie opóźniony?

Manifestacja przeciwników brexitu, źródło: Wikipedia, fot. Ilovetheeu

Manifestacja przeciwników brexitu, źródło: Wikipedia, fot. Ilovetheeu

Izba Gmin przyjęła tzw. ustawę WAB (Withdrawal Agreement Bill), która ma włączyć do brytyjskiego prawa zapisy umowy brexitowej. To postawiony przez posłów rządowi warunek, aby przyjąć ostatecznie porozumienie rozwodowe z UE. Ale Izba Gmin odrzuciła przyspieszony trzydniowy harmonogram dalszych prac zaproponowany przez premiera.

 

Szef brytyjskiego rządu Boris Johnson jeszcze przed głosowaniem groził, że jeśli tak się stanie (choć mówił zarówno odrzuceniu ustawy WAB, jak i o odrzuceniu harmonogramu), to wycofa z parlamentu całą umowę brexitową i podejmie działania w kierunku przeprowadzenia przedterminowych wyborów.

„Jeśli parlament odmówi zgody na to, aby brexit doszedł do skutku, a zamiast tego zdecyduje się opóźnić wszystko do stycznia lub jeszcze dłużej, to w tych okolicznościach – z wielkim żalem muszę to powiedzieć – projekt ustawy trzeba będzie wycofać i będziemy musieli pójść do wyborów powszechnych” – mówił Johnson zanim posłowie zaczęli głosować.

Brexit znów odroczony?

Ponieważ jednak Izba Gmin część propozycji przyjęła, a część odrzuciła, powstała zupełnie inna sytuacja. Johnson zapowiedział więc, że jego rząd wstrzymuje prace nad ustawą WAB do czasu, aż Bruksela ustosunkuje się do prośby jaką w sobotę Johnson przesłał do władz UE. Zgodnie z nakazem tzw. ustawy Benna musiał bowiem wystąpił o odłożenie brexitu do 31 stycznia 2020 r., ale dokumentu formalnie nie podpisał. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk postanowił w sprawie interpretacji tego faktu skonsultować się z władzami pozostałych państw członkowskich.

Z kolei szef konserwatywnej większości z Izbie Gmin Jacob Rees-Mogg oświadczył, że brak poparcia dla przyspieszonego tempa dalszych prac legislacyjnych nad zatwierdzenie umowy brexitowej grozi tym, że „nie zostanie dotrzymany termin wystąpienia kraju z UE, który ustalony jest obecnie na 31 października”. Ostatecznie we wtorek wieczorem Donald Tusk poinformował na Twitterze, że zarekomenduje państwom członkowskim kolejne opóźnienie brexitu. „Aby zapobiec brexitowi bez umowy, zalecę UE-27 zaakceptowanie wniosku Wielkiej Brytanii o jego przedłużenie. W tym celu zaproponuję procedurę pisemną” – napisał Tusk. Zastosowanie procedury pisemnej pozwoliłoby uniknąć organizacji dodatkowego szczytu w Brukseli przed końcem miesiąca.

W prezentowanej niedawno przez Tuska propozycji mowa była o tzw. elastycznym przedłużeniu brexitu („flextension”), które zakładałoby możliwość przesuwania ewentualnego terminu brexitu, który mógłby się odbyć każdego 1. lub 15. dnia miesiąca, jeśli wcześniej zakończą się prace legislacyjne w Izbie Gmin, a porozumienie rozwodowe zatwierdzi także Parlament Europejski.

Rządowi eksperci: Polska mocno odczuje brexit

Polska będzie jednym z państw UE najbardziej dotkniętych ewentualnym wyjściem Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty – uprzedza Polski Instytut Ekonomiczny (PIE). Wciąż jednak nie wiadomo czym zakończy się proces wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE, bo wieczorem Izba Gmin uniemożliwiła październikowy brexit.

Będą nowe wybory?

Gdyby jednak Boris Johnson ogłosił nowe wybory, wszystko jeszcze bardziej się skomplikuje. Te mogłyby się odbyć pod koniec listopada, a ich wynik jest niepewny. Co prawda sondaże (np. Deltapoll opublikowany w ostatni poniedziałek 21 października) pokazują przewagę Partii Konserwatywnej, na którą zagłosować chce 37 proc. wyborców. Partia Pracy może liczyć zaś na 24 proc. poparcia, Liberalni Demokraci na 19 proc., zaś antyunijna Partia Brexit na 11 proc.

W Wielkiej Brytanii posłów wybiera się jednak w okręgach jednomandatowych, więc konkretny wynik wyborów jest trudny do przewidzenia. Brexit sprawił też, że wśród Torysów i Labourzystów doszło do politycznych pęknięć i oba ugrupowania straciły w tej kadencji wielu parlamentarzystów. Zdecydowanie proeuropejscy Liberalni Demokraci są bardziej zjednoczeni, ale często w wyborach przegrywają, bowiem w danym okręgu triumfuje albo bardziej konserwatywny, albo bardziej lewicowy kandydat.

Podziały polityczne pokazały też wczorajsze głosowania. Za przyjęciem ustawy WAB opowiedziało się 329 posłów, w większości (285) z Partii Konserwatywnej. Za rządową propozycją głosowało jednak także 5 posłów niezależnych oraz – wbrew stanowisku własnego ugrupowania – 19 posłów Partii Pracy. Przeciw ustawie było zaś 299 członków Izby Gmin. Z kolei głosowanie nad przyspieszonym harmonogramem rząd przegrał stosunkiem głosów 322 do 308.

Brexit: Wciąż bez głosowania nad umową z UE

Brytyjski parlament znów nie przeprowadził głosowania nad umową brexitową. Nie dopuścił do tego spiker Izby Gmin, powołując się na przepis z początku XVII wieku. W związku z tym swoje głosowanie nad umową odkłada także Parlament Europejski.

 

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson …