Brexit uderzy w brytyjską służbę zdrowia?

Jeden ze szpitali podległych NHS, źródło: Wikipedia, fot. Francis Tyers

Jeden ze szpitali podległych NHS, źródło: Wikipedia, fot. Francis Tyers

Brytyjskie fundusze zdrowia wystosowały list otwarty do szefostwa państwowego funduszu NHS. Ostrzegają w nim, że jeśli nie uda się wynegocjować umowy rozwodowej między Wielką Brytanią a UE, to służba zdrowia na Wyspach może to odczuć bardzo boleśnie.

 

List ogłosiła federacja zrzeszająca podległe NHS fundusze zdrowia, czyli NHS Providers. Wskazano w nim na dwa główne zagrożenia. Brytyjskie szpitale są według dyrektora NHS Providers Chrisa Hopsona zbyt mocno zależne od dostaw leków czy sprzętu medycznego z innych państw członkowskich UE. Kolejnym, jeszcze większym kłopotem są pracownicy. Nawet 10 proc. lekarzy i 7 proc. pielęgniarek to obywatele unijni, ale nie brytyjscy. „NHS polega na ich pracy” – napisał Hopson. List dotarł nie tylko do szefostwa NHS, ale także do ministra zdrowia Matta Hancocka oraz ministra ds. brexitu Dominica Raaba. Opublikował go również dziennik „The Times”.

„Wynajdywanie koła 229 razy”

NHS Providers najbardziej obawia się, że władze brytyjskie są nieprzygotowane na wszystkie scenariusze rozwoju wypadków wokół brexitu. „Rośnie ryzyko, że Wielka Brytania opuści Wspólnotę bez porozumienia lub w ramach tzw. twardego brexitu, przy zachowaniu jedynie minimalnej zbieżności przepisów. Dopóki ta groźba pozostaje aktualna, jest istotne, abyśmy przygotowali plany na wypadek tego scenariusza, ale fundusze zdrowia przekazują nam, że ich praca na tym obszarze jest utrudniana przez brak odpowiedniej komunikacji z władzami centralnymi” – głosi list otwarty. Dodał, że zamiast jednego centralnego planu, może dojść do tworzenia osobnych planów przez wszystkie regionalne fundusze. A to by było – jego zdaniem – „wynajdywanie koła 229 razy”.

Brytyjska służba zdrowia rzeczywiście jest mocno zależna od pracowników spoza Wielkiej Brytanii, w tym przede wszystkim z innych krajów członkowskich UE. Samych Polaków pracuje w brytyjskich szpitalach czy przychodniach ponad 8,5 tys. Więcej jest tylko Hindusów, Filipińczyków oraz Irlandczyków. No i oczywiście Brytyjczyków.

Brexit: Milion funtów dla zwolenników drugiego referendum

Brytyjski milioner i jeden z założycieli koncernu odzieżowego Superdry obiecał przekazać 1 mln funtów na kampanię wzywającą do powtórzenia referendum na temat wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Miałoby do niego dojść, gdy wiadomo już będzie na jakich warunkach zostanie …

Pracowników zabraknie także gdzie indziej?

Problem potencjalnego braku pracowników dotyczy nie tylko służby zdrowia, ale także innych branż. Jak wyliczył think tank Global Future (opierając się na danych państwowego biura statystycznego ONS), ograniczenie lub zakończenie swobody przepływu osób między Wielką Brytanią a UE sprawi, że do 2026 r. w opiece społecznej brakować będzie prawie 400 tys. pracowników.

Według danych ONS, w ciągu ostatnich 12 miesięcy liczba obywateli innych państw członkowskich UE pracujących w Wielkiej Brytanii spadła do 2,28 mln. Oznacza to, że jest ich mniej aż o 86 tys. To największy jednoroczny spadek odkąd ONS robi takie zestawienia, czyli od 1997 r. Ubyło obywateli wszystkich krajów tzw. grupy A8, czyli państw członkowskich, które dołączyły do UE w 2004 r. (ale z wyłączeniem Malty i Cypru, które mają nieco inne historyczne relacje z Wielką Brytanią). W tej grupie są także Polacy. Przybyło natomiast na Wyspach obywateli Rumunii i Bułgarii, a więc krajów, które do UE dołączyły w 2007 r.

Brexit: O przyszłości Brytyjczyków w UE zdecydują młodzi?

Blisko półtora miliona młodych Brytyjczyków, którzy w trakcie referendum brexitowego byli nieletni, dziś poszłoby do urn. A ich głos mógłby okazać się decydujący.

Liczby są imponujące. Z wyliczeń przedstawionych przez „Independent” wynika, że aż 1,4 mln młodych ludzi, którzy w 2016 …