Brexit: Izba Gmin odłożyła głosowanie nad umową z UE

Boris Johnson w Izbie Gmin, źródło: Wikipedia/fot. MrsSnrub (CC BY-SA 4.0)

Brytyjscy posłowie mieli wczoraj (sobota, 19 października) zagłosować nad wynegocjowaną dwa dni wcześniej umową rozwodową między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Ale zamiast tego przyjęli uchwałę o odłożeniu głosowania, co w praktyce zmusza premiera do poproszenia o opóźnienie brexitu. Boris Johnson zapowiedział, że tego nie zrobi.

 

Ogłoszone w ostatni czwartek (17 października) kilka godzin przed rozpoczęciem szczytu w Brukseli uzyskanie porozumienia co do kształtu umowy brexitowej zostało odebrane jako przełom w procesie opuszczania przez Wielką Brytanię UE. Przywódcy pozostałych państw członkowskich szybko zaakceptowali projekt umowy z Brytyjczykami. Prawdziwym testem miało być sobotnie głosowanie w Izbie Gmin. Było to pierwsze sobotnie posiedzenie parlamentu od 37 lat, czyli od wybuchu wojny z Argentyną o Falklandy/Malwiny.

Johnson: Wyprowadzę Wielką Brytanię z UE 31 października

Jednak wczoraj brytyjscy posłowie postanowili postąpić inaczej niż planował premier Boris Johnson. Najpierw przegłosowali bowiem (stosunkiem głosów 322 do 306) poprawkę do ustawy zatwierdzającej umowę z UE, którą zgłosił były poseł Partii Konserwatywnej (obecnie jest niezależny) Oliver Letwin, a która ustanowiła, że zanim przyjęta będzie cała umowa brexitowa, muszą zostać zatwierdzone specjalne ustawy regulujące wyjście z UE. Chodziło o to, aby nie doszło do sytuacji, w której zostanie przyjęta przez Izbę Gmin umowa z UE, ale nie będzie ona mogła zostać wdrożona, bo zabraknie aktów wykonawczych. Brexit zaplanowany jest bowiem na 31 października.

Odłożenie przyjęcia umowy brexitowej zrodziło dla premiera Johnsona poważny skutek prawny. Przyjęta jeszcze pod koniec sierpnia tzw. ustawa Benna (od zgłaszającego ją posła opozycyjnej Partii Pracy Hillary’ego Benna) zobowiązała bowiem szefa brytyjskiego rządu do poproszenia Brukseli o opóźnienie brexitu do końca stycznia przyszłego roku, jeśli umowa brexitowa nie zostałaby przyjęta do 19 października. A ponieważ tego właśnie dnia Izba Gmin zdecydowała o odłożeniu głosowania na później, powyższy zapis zaczął obowiązywać. Johnson miał więc czas do godziny 21:00 czasu brytyjskiego, aby wysłać do władz UE list z prośbą o odroczenie brexitu.

Premier Wielkiej Brytanii od razu jednak oświadczył, że tego nie zrobi. Zapowiedział natomiast, że w najbliższy poniedziałek (22 października) ponownie złoży w Izbie Gmin wniosek o zatwierdzenie umowy z UE, a dołoży do niego także pakiet ustaw wdrażających porozumienie. „Nie jestem ani zniechęcony, ani przerażony decyzją posłów. Wciąż mam zamiar wyprowadzić Wielką Brytanię z UE na koniec tego miesiąca. Zrobię to, bo wynegocjowałem wspaniałą umowę” – powiedział Johnson w parlamencie.

„Moim zdaniem osiągnęliśmy najlepsze możliwe rozwiązanie. Muszę powiedzieć tej Izbie, z całą szczerością, że niezależnie od tego, do napisania jakich listów może ona próbować zmusić rząd, nie zmieni to mojej oceny, że dalsze opóźnienie brexitu jest bezcelowe, kosztowne i głęboko szkodliwe dla zaufania publicznego” – dodał Johnson.

Brytyjski premier stwierdził także, że brexit podzielił mocno społeczeństwo i najlepszym sposobem na zasypanie tego podziału będzie ostateczne zamknięcie sprawy wyjścia z UE. „Nie trzeba przypominać Izbie, że jest to drugie porozumienie i czwarte głosowanie. Do tego jest 3,5 roku po głosowaniu narodu w sprawie brexitu. W ciągu tych lat przyjaźnie zostały zerwane, rodziny podzielone, a uwagę tej Izby pochłaniała jedna sprawa, która czasami wydawała się nie do rozwiązania – zatwierdzenie umowy brexitowej” – powiedział Johnson.

Jest porozumienie ws. brexitu

Po kilku dniach intensywnych rozmów między negocjatorami z Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej, obie strony ogłosiły sukces. Kilka godzin przed rozpoczęciem szczytu w Brukseli udało się osiągnąć porozumienie ws. nowej umowy brexitowej.

 

Informację tę podali premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz …

Opozycja naciska na opóźnienie brexitu

Ale opozycja, którą w głosowaniu nad poprawką Letwina wsparła grupa przeciwnych Johnsonowi byłych i obecnych posłów Partii Konserwatywnej, przekonuje, że premier nie ma już wyjścia i musi poprosić UE o opóźnienie brexitu. „Premier musi teraz postąpić zgodnie z prawem. Nie może już używać perspektywy brexitu bez umowy do szantażowania posłów, którzy boją się katastrofy jaka wywołałoby niekontrolowane wyjście z UE, aby popierali jego kiepską umowę” – oświadczył przewodniczący Partii Pracy Jeremy Corbyn.

Wtórował mu lider frakcji Szkockiej Partii Narodowej (SNP) w Izbie Gmin Ian Blackford, który stwierdził, że „Johnson nie może stawiać się ponad prawem”. „Za takie postępowanie kończy się przed sądem” – podkreślił Blackford. Złamanie ustawy Benna rzeczywiście może się skończyć wobec Johnsona oskarżeniem o przekroczenie uprawnień. Downing Street odmówiło w sobotni wieczór odpowiedzi na pytanie o to w jaki sposób premier chce obejść zapis powyższej ustawy i na jakiej podstawie uważa, że ma prawo do zignorowania obowiązku poproszenia o przedłużenie brexitu.

Zamiast tego biuro Johnsona poinformowało, że brytyjski premier krótko po niekorzystnym dla niego głosowaniu w Izbie Gmin odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Pałac Elizejski nie podał od razu szczegółów rozmowy, ale Downing Street szybko przekazało mediom, że francuski prezydent miał powiedzieć brytyjskiemu premierowi, że „opóźnienie brexitu nie leżałoby w niczyim interesie”. Potem te informacje potwierdziły mediom źródła w Pałacu Elizejskim.

Unia Europejska zareagowała spokojem na sobotnie wydarzenia w Izbie Gmin. „To do rządu Wielkiej Brytanii należy poinformowanie nas o kolejnych krokach tak szybko, jak to możliwe” – napisała na Twitterze rzeczniczka Komisji Europejskiej Mina Andreeva.

Brytyjska opozycja zamierza odrzucić nową umowę ws. brexitu

Choć negocjatorom Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii udało się uzgodnić tekst umowy ws. wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE, a unijni przywódcy zaakceptowali ją wczoraj wieczorem, to brytyjska opozycja już zadeklarowała, że będzie głosować za jej odrzuceniem.

Dokumenty przesłane do Brukseli

Ostatecznie krótko przed północą okazało się, że brytyjski premier zdecydował się przesłać do Brukseli list z prośbą o opóźnienie brexitu, ale bez własnego podpisu, który pozwalałby uznać tę prośbę za wiążącą. Dołączono też do niego dwa inne dokumenty – notę dyplomatyczną brytyjskiego ambasadora przy instytucjach europejskich Tima Barrowa, w którym znalazła się informacja o działaniach Izby Gmin oraz osobisty list od Borisa Johnsona (tym razem już podpisany), w którym ten tłumaczy dlaczego opóźnienie brexitu będzie pomyłką.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poinformował w odpowiedzi na wieści z Londynu, że skonsultuje się z unijnymi stolicami, zanim zapadnie decyzja o tym jak potraktować dokumenty przesłane przez Johnsona. Nie jest bowiem pewne czy Bruksela powinna je potraktować jako faktyczną prośbę o kolejne opóźnienie brexitu czy nie.

Tymczasem gdy w Izbie Gmin trwały głosowania, na ulice Londynu wyszli przeciwnicy brexitu. Organizatorzy manifestacji podali, że wzięło w niej udział ponad 1 mln osób. Londyńska policja nie przedstawiła swoich szacunków, choć przyznała, że manifestacja była ogromna, a wielu jej uczestników nie miało najmniejszych szans, aby dojść w pobliże Westminsteru, gdzie mieści się Izba Gmin.

Unijni przywódcy poparli porozumienie ws. brexitu

Przywódcy 27 państw członkowskich poparli wczoraj wieczorem zawarte wcześniej tego dnia porozumienie ws. brexitu i wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski oraz Radę UE do podjęcia działań umożliwiających wejście w życie tego dokumentu pierwszego listopada.