Belgia: 2 tysiące „detektywów” ma śledzić zakażenia SARS-CoV-2

Belgijski minister ds. epidemii Philippe De Backer, źródło: Wikipedia, fot. Paul Van Welden (CC-BY-SA 4.0)

Belgijskie władze chcą zatrudnić 2 tys. osób, aby niczym detektywi śledzili drogę nieświadomego przekazywania sobie przez ludzi koronawirusa. W ten sposób identyfikowani mają być kolejni nosiciele patogenu, by przyspieszyć z nim walkę.

 

Plany belgijskiego rządu federalnego ujawnił niderlandzkojęzyczny dziennik ekonomiczny „De Tijd”. Opisał też zadanie, jakie ma stanąć przed specjalnie wynajętymi „koronawirusowymi detektywami”.

Jak ma wyglądać praca „detektywów”?

Chodzi o identyfikowanie wszystkich osób, z którymi miała w ostatnim czasie osoba zakażona SARS-CoV-2. Przede wszystkim takich, których zainfekowany człowiek po prostu nie zna, bo np. podróżował z nimi w autobusie czy pociągu. Specjalni „detektywi” będą ustalać wszystkich potencjalnie zakażonych i kierować ich na testy lub do kwarantanny. Na dwutygodniową kwarantannę kierowani mieliby być  – dla pewności – nawet ci, u których test da wynik negatywny.

Takie działania mają wspomóc przyszłe odmrażanie kraju z epidemicznych obostrzeń. Na razie belgijskie władze federalne przedłużyły stan wyjątkowy do 3 maja, ale niewykluczone, że potem zaczną go stopniowo znosić. Od poniedziałku (20 kwietnia) otwarte są już nie tylko sklepy spożywcze, drogerie, apteki i stacje benzynowe, ale także markety budowlane i sklepy ogrodnicze. Dalej jednak nie można opuszczać miejsca zamieszkania bez uzasadnienia, za to może nim być także rekreacja na świeżym powietrzu w celu poprawy kondycji fizycznej i psychicznej.

W sumie „koronawirusowych detektywów” ma być 2 tysiące. 200 ma działać w samej Brukseli, 600 we francuskojęzycznej Walonii, a aż 1200 w mocniej zaludnionej niderlandzkojęzycznej Flandrii. To władze regionalne odpowiadać będą za dobór „detektywów” oraz ich przeszkolenie.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Będzie aplikacja do śledzenia zakażeń

„Detektywi” nie muszą mieć doświadczenia w pracy w policji czy służbach specjalnych, ich zadanie nie będzie polegało na takim samym tropieniu czy obserwowaniu osób jak np. robią to w przypadku osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa policjanci. „Koronawirusowi detektywi” mają natomiast ustalać pasażerów danego pociągu czy autobusu lub uzyskiwać informacje o osobach, które bywały w danym miejscu (np. w sklepie). A przede wszystkim sie z tymi osobami kontaktować. W ten sposób mają odciążyć służby sanitarno-epidemiologiczne.

Praca „detektywów” będzie też wspierać działanie aplikacji, która ma zbierać informacje na temat kontaktów osób zakażonych koronawirusem. Nad tego typu aplikacjami pracuje obecnie wiele państw członkowskich Unii Europejskiej. Podobne rozwiązania stosowane są już w Azji, m.in. w Chinach, Korei Południowej czy Singapurze.

Belgijska aplikacja (tak jak i inne w unijnych krajach) nie została jeszcze opracowana. Budzi jednak już kontrowersje u części osób oraz organizacji broniących prawa do prywatności. Dane zbierane przez aplikację mają być według zapowiedzi rządu federalnego szyfrowane, usuwane automatycznie po 4 tygodniach i wykorzystywane tylko w celach przeciwepidemicznych, ale aktywiści obywatelscy zwracają uwagę, że pole do ewentualnych nadużyć dalej pozostaje duże.

Koronawirus: Włochy ostrożnie podchodzą do znoszenia obostrzeń

Mimo coraz mniejszej liczby zachorowań, Włosi nie chcą od razu „odmrażać” gospodarki.

Testy dla wszystkich kaszlących Belgów?

Władze federalne zapowiedziały jeszcze jedną zmianę. W najbliższych tygodniach ma się zacząć testowanie na obecność SARS-CoV-2 wszystkich osób, które mają w Belgii objawy przypominające grypę. Obecnie testy robi się tylko tym, którzy mogli mieć kontakt z osobami już zdiagnozowanymi jako nosiciele nowego koronawirusa. Odmrażaniu kraju ma towarzyszyć zwiększenie liczby wykonywanych testów.

„Musimy uważnie monitorować rozprzestrzenianie się wirusa, co oznacza, że trzeba przeprowadzić wiele testów, w tym u osób z łagodnymi objawami” – powiedział dziennikowi „The Brussels Times” minister ds. epidemii w powołanym niedawno kryzysowym rządzie federalnym Philippe’a De Backera.

Belgia to jeden z krajów najmocniej w UE dotkniętym pandemią nowego koronawirusa. Do dziś stwierdzono tam już prawie 41 tys. zakażeń i niemal 6 tys. zgonów z tego powodu. Ale liczba zachorowań na 1 mln mieszkańców (3534) jest niemal najwyższa w UE. Wskaźnik ten jest wyższy tylko w przypadku Hiszpanii, gdzie wynosi 4367. Natomiast w liczbie zgonów na 1 mln mieszkańców – 518 – Belgia nie ma sobie równych nie tylko w UE, ale na całym świecie. W każdym razie według oficjalnych statystyk.

Belgia była też długo krytykowana za przeprowadzanie bardzo małej liczby testów. Do końca marca belgijskie laboratoria miały bowiem bardzo niską przepustowość. Obecnie – według deklaracji rządu federalnego – przeprowadzanych jest dziennie 6-7 tys. testów dziennie. Docelowo ma to być ok. 10 tys. dziennie.

Koronawirus: Bułgaria zamyka stolicę

Większość państw europejskich znosi kolejne ograniczenia, a Bułgaria zamyka stolicę kraju – Sofię.