Babisz zapowiada, że Czechy nie oddadzą żadnych unijnych funduszy

Billboard wyborczy Andreja Babisz z dopiskiem: "Babisz kradnie!", źródło: Wikipedia, fot. Jiří Sedláček (CC BY-SA 4.0)

Czeski premier bagatelizuje informacje o tym, że przeprowadzony przez Komisję Europejską audyt miał wykazać w jego przypadku konflikt interesów, co może poskutkować koniecznością zwrócenia przez Czechy do unijnego budżetu kwoty 18 mln euro.

 

Sprawa ciągnie się od kilku miesięcy, kiedy to w czeskiej prasie pojawiły się nieoficjalne przecieki na temat tego, że audytorzy z KE mieli potwierdzić wcześniejsze podejrzenia, że Andrej Babisz pozostaje de facto osobą kontrolującą wielki holding rolny AgroFert.

Babisz: Nie będziemy zwracać żadnych dotacji

Kiedy Babisz został najpierw wicepremierem i ministrem finansów, a potem szefem rządu, formalnie przekazał wszystkie swoje udziały w spółce do funduszu powierniczego. Ale z czasem pojawiło się coraz więcej informacji wskazujących na to, że premier wciąż holding kontroluje, ponieważ w radzie owego funduszu zasiadają jego wcześniejsi współpracownicy czy osoby z nim spokrewnione.

A tymczasem AgroFert otrzymał w ramach unijnych dotacji 18 mln euro, o czym decydowały osoby podległe szefowie rządu. Tego właśnie dotyczy zarzut konfliktu interesów, który według czeskich gazet, które już widziały dokument, na pewno znajdzie się w audycie KE.

Co prawda KE ma wstrzymywać się z ujawnieniem raportu, ale jego zawartość staje się powoli coraz powszechniejszą wiedzą w Czechach. W jego konkluzjach znaleźć się miała rekomendacja, aby Bruksela domagała się od Czech zwrotu do unijnego budżetu owych 18 mln euro, jako wydanych niezgodnie z regułami.

Ale Babisz te doniesienia bagatelizuje. „Nieprawda, że będą zwracane pieniądze. Nie ma ku temu najmniejszej podstawy. Uważam za absurdalne to, że europejscy audytorzy dokonują wykładni czeskiego prawa i pouczają nas, jaka ma być jego wykładnia” – powiedział premier podczas parlamentarnej debaty nad projektem przyszłorocznego państwowego budżetu. Część posłów chciała bowiem wiedzieć czy rząd zarezerwuje w nim pieniądze na ewentualny zwrot do Brukseli.

Czeski premier odrzucił po raz kolejny wszelkie oskarżenia o to, że wystąpił w jego przypadku konflikt interesów. Zapewnił też, że przekazał swoje udziały w AgroFercie zgodnie z przepisami i nie ma żadnego wpływu na działania funduszu powierniczego. Ale możliwe jest, że gdy przestanie być politykiem, swoje udziały odzyska, więc podjęte teraz decyzje mogą zostać zdyskontowane w przyszłości. Dlatego coraz więcej Czechów domaga się, aby Babisz po prostu swoje udziały w AgroFercie sprzedał.

Ale premier uważa, że wszystko jest jedynie rozgrywanym przez opozycję politycznym atakiem na niego i nie poczuwa się do odpowiedzialności. „Nie mam żadnego powodu żeby w tym wszystkim uczestniczyć, ponieważ krótko mówiąc mnie to nie dotyczy. Audytor wzywa Republikę Czeską, aby poinformowała, czy akceptuje wnioski z tego audytu, czy też nie. Zatem zaakceptujemy je lub nie” – zbywał dziennikarzy Babisz.

Potwierdzą się informacje o konflikcie interesów premiera Czech?

Z kontroli Komisji Europejskiej wynika, że u premiera Andreja Babisza wystąpił konflikt interesów w związku z działalnością jego byłego koncernu chemicznego. Premier miał bowiem wpływ na rozdzielanie funduszy europejskich, które trafiały do przedsiębiorstwa.

 

 

O wynikach kontroli Komisji Europejskiej napisał w …

Postępowanie prokuratorskie wznowione

Tymczasem premier ma kolejny kłopot. W ostatnią środę (3 grudnia) prokurator generalny Pavol Zeman uchylił wcześniejszą decyzję prokuratury okręgowej w Pradze o umorzeniu postępowania karnego w sprawie domniemanego wyłudzenia przez Babisza i jego współpracowników 2 mln euro unijnej dopłaty na ośrodek wypoczynkowo-konferencyjny „Bocianie Gniazdo” w Beneszovie w środkowych Czechach. Prokurator Zeman uznał bowiem decyzję prokuratury niższego szczebla za „przedwczesną i niezgodną z prawem”.

Ośrodek ten był częścią AgroFertu, ale został z niego wyłączony i sprzedany dwóm biznesmenom, który natychmiast wystąpili o unijną dotację dla małych i średnich przedsiębiorstw na rozbudowę „Bocianiego Gniazda”. Dwa lata później Agrofert ośrodek jednak ponownie odkupił. Śledczy podejrzewają, że transakcja od początku była fikcyjna i służyła jedynie wyłudzeniu dotacji, która się wielkiemu holdingowi nie należała.

Policja, która zbierała w tej sprawie materiał dowodowy stwierdziła, że doszło do przestępstwa, ale prokuratorzy sprawę umorzyli. Pojawiły się więc głosy, że na prokuraturę ktoś po prostu nacisnął z góry. Babisz (wówczas jeszcze jako wicepremier) został jednak w tej sprawie pozbawiony immunitetu, a teraz prokuratorskie dochodzenie zostało wobec niego wznowione.

Czeski premier jest jednym z najbogatszych obywateli swojego kraju, a stworzony przez niego AgroFert to jeden z największych prywatnych pracodawców, który zatrudnia w sumie 33 tys. osób, w tym 22 tys. w Czechach. Do czasu przekazania spółki funduszowi powierniczemu Babisz był jedynym udziałowcem tego holdingu. AgroFert działa na rynku rolniczym, spożywczym, chemicznym i leśnym. Dodatkowo Babisz jest także właścicielem grupy medialnej MAFRA, która skupia m.in. popularne dzienniki „Mlada Fronta Dnes” oraz „Lidove Noviny”.

Czechy: 250 tys. ludzi na antyrządowej manifestacji

Ćwierć miliona osób zjawiło się w parku Letna w Pradze na wielkiej demonstracji przeciw premierowi Andrejowi Babiszowi i prezydentowi Miloszowi Zemanowi. Choć obaj ci politycy reprezentują różne opcje polityczne, budzą u wielu Czechów niechęć.

 

To właśnie w tym samym praskim parku …