Austria zakazuje noszenia burek w miejscach publicznych

Kobiety noszące nikab, źródło Flickr

Kobiety noszące nikab, źródło Flickr

To kolejny kraj UE, który wprowadza przepisy dotyczące zakrywania twarzy w miejscach publicznych. Prawo przyjęte przez austriacki rząd zakazuje noszenia w ogólnodostępnych miejscach burek czy nikabu, ale także innych form zasłaniania całego ciała lub twarzy, a więc masek, kasków z ciemnymi szybami czy nawet maseczek higienicznych i chirurgicznych, jeśli nie ma ku temu konkretnych powodów medycznych.

 

Od początku października w miejscach publicznych twarz musi być odsłonięta od linii włosów na czole aż po podbródek. Niezastosowanie się do nowych przepisów grozi mandatem w wysokości 150 euro. Obowiązkowe będzie także natychmiastowe odsłonięcie twarzy, jeśli nakaże to policja. Mundurowi mają prawo egzekwować ten obowiązek nawet siłą.

Kary za burki w Austrii

Choć nowe przepisy dotyczą wszystkich rodzajów zakrywania twarzy, to jednak najwięcej emocji budzi właśnie kwestia burek i nikabów noszonych przez kobiety w mocno konserwatywnych społecznościach muzułmańskich. Nie dotyczą natomiast chust zakrywających włosy. Oficjalnym powodem jest kwestia bezpieczeństwa, ale część przedstawicieli muzułmańskiej społeczności przekonuje, że tak naprawdę uderzy to właśnie w nich. Carla Amina Bhagajati z Austriackiego Muzułmańskiego Stowarzyszenia Religijnego ostro krytykuje nowe przepisy. „Kobiety, które z powodów religijnych zakrywają twarz, zostaną teraz uznane za przestępców i w praktyce zostaną uwięzione w swoich domach. Otwarte austriackie społeczeństwo sięga po hipokryzję i w ten sposób zagraża własnym wartościom” – mówiła Bhagajati, która sama zakrywa jedynie włosy. Do tej pory zakazy zakrywania w miejscach publicznych twarzy wprowadziły już Francja i Belgia. Nad podobnym zakazem debatuje również parlament w Holandii.

Zakaz burkini niezgodny z prawem

Villeneuve-Loubet jest nadmorskim kurortem liczącym 14 tys. mieszkańców. Zakaz noszenia burkini – stroju kąpielowego noszonego przez muzułmanki, który odsłania tylko dłonie, stopy i częściowo twarz – został tu wprowadzony 5 sierpnia i miał obowiązywać do 15 września. Jednak w wyniku …

Społeczeństwo austriackie tymczasem zaczyna stawać się coraz bardziej konserwatywne. W tym niegdyś mocno katolickim kraju rosną nastroje antyimigranckie. Odzwierciedlają to sondaże przed zaplanowanymi na 15 października przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Możliwe jest, że rządząca Austrią od 10 lat wielka koalicja socjaldemokratów z SPÖ wraz z centroprawicową Partią Ludową (ÖVP) rozpadnie się. Ludowcy pod wodzą bardzo młodego, zaledwie 31-letniego Sebastiana Kurza zaostrzyli retorykę, silnie sprzeciwiając się m.in. przyjmowaniu uchodźców. Ponieważ w latach 2015 r. napłynęło ich do Austrii prawie 90 tys., Wiedeń uzyskał od Komisji Europejskiej dwuletni okres przejściowy, w którym kraj wyłączony został z programu obowiązkowej relokacji uchodźców z Grecji i Włoch. Okres ten jednak się skończył. Wiedeń zadeklarował przyjęcie kilkudziesięciu pierwszych osób, ale po cichu liczy, że opór państw Grupy Wyszehradzkiej wykolei cały system relokacji.

Austriacy nie chcą kolejnych migrantów

Jedna piąta austriackiego społeczeństwa ma pochodzenie migracyjne. Mimo to Austriacy podchodzą coraz bardziej sceptycznie do tematu integracji.

Koniec wielkiej koalicji?

O ile socjaldemokraci z kanclerzem Christianem Kernem na czele starają się kluczyć i zbyt mocno nie wchodzić z Brukselą w konflikt, o tyle współrządzący ludowcy mają dużo ostrzejsze stanowisko. Sebastian Kurz, który w obecnym rządzie pełni funkcję ministra spraw zagranicznych (objął ten urząd jako zaledwie 26-latek), mówił nawet o tym, że statki z uchodźcami i migrantami powinny być zatapiane na Morzu Śródziemnym. Proponował także przepisy mocno utrudniające pozyskiwanie przez muzułmańskie organizacje finansowania z zagranicy, a nawet ograniczające dostępność Koranu. Bronił także obecności krzyży w szkołach publicznych. Odkąd w maju objął przewodnictwo w ÖVP, partia zyskała w sondażach dodatkowe 10 proc. poparcia. Dlatego wielu obserwatorów widzi już w Kurzu najmłodszego kanclerza Austrii w jej historii.

Ponieważ ÖVP skręca mocniej w prawo, bardziej naturalnym koalicjantem niż socjaldemokraci wydaje się Wolnościowa Partia Austrii (FPÖ). To ugrupowanie wywodzi się od powiązanego z austriackimi neofaszystami Związku Niezależnych, ale od utworzenia w 1955 roku poglądy reprezentowane przez to ugrupowanie oscylowały od konserwatywno-liberalnych po nacjonalistyczne. Ugrupowanie jest mocno eurosceptyczne i antyimigranckie, a gdy w latach 1999-2007 współrządziło z ludowcami, Austria była przez pewien czas ostro krytykowana, a nawet bojkotowana na forum UE.

Austria: „Sprawa Silbersteina” pogrąży SPÖ?

Izraelski konsultant austriackich socjaldemokratów Tal Silberstein został zatrzymany w poniedziałek (14 sierpnia) pod zarzutem prania brudnych pieniędzy. Afera nazywana w mediach „sprawą Silbersteina” może zmniejszyć szansę SPÖ na utrzymanie się u władzy.

FPÖ wróci do rządu?

Odkąd jednak z partią rozstał się w 2005 r. jeden z jej liderów Jörg Haider (który trzy lata później zginął w wypadku samochodowym), FPÖ stara się walczyć z ksenofobicznym i nacjonalistycznym wizerunkiem. Kiedyś kojarzona z antysemityzmem (prezydencka kandydatka tej partii z 2010 roku Barbara Rosenkrantz negowała nawet Holokaust) partia, dziś stara się usuwać ze swoich szeregów polityków, którzy oficjalnie głoszą ksenofobiczne treści. Nie przeszkadza to jednak FPÖ ostro atakować uchodźców i imigrantów. Ta retoryka przemawia do coraz większej liczby Austriaków. Kandydat FPÖ Norbert Hofer minimalnie przegrał w 2016 r. wybory prezydenckie z lewicowo-liberalnym Alexandrem van der Bellenem, który wygrał dzięki dużej mobilizacji wyborców przeciwnych FPÖ.

Obecnie sondaże przedwyborcze (badanie Unique Research z połowy września) przewidują zwycięstwo Partii Ludowej, na którą chce zagłosować 34 proc. badanych. Na FPÖ chce głosować 25 proc. ankietowanych, zaś na socjaldemokratów – 24 proc. 5 na 7 Austriaków popiera zakaz noszenia burek i nikabów. Mówią tak przede wszystkim zwolennicy ludowców i wolnościowców. Współrządzący socjaldemokraci, dzięki bardzo dobrym wynikom gospodarczym zwiększyli w ostatnich tygodniach swoje poparcie o kilka procent, ale ciężko im będzie dogonić prawicę. W ostatnich dniach pojawił się – na razie tylko jeden – sondaż (instytut Spectra) pokazujący, że FPÖ wyprzedza już socjaldemokratów aż o 5 proc.