Atak terrorystyczny w Londynie

Londyn, autor: Alexander Burkhardt via Flickr.com

Pięć osób zginęło – w tym napastnik i policjant – a co najmniej czterdzieści zostało rannych w wyniku ataku terrorystycznego, do którego doszło wczoraj po południu w Londynie. Nie odbyło się w związku z tym planowane wcześniej spotkanie premier Theresy May z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

 

Do ataku doszło około 14.40 (15.40 czasu polskiego) w pobliżu gmachu brytyjskiego parlamentu. Najpierw napastnik jadąc samochodem taranował przechodniów na Moście Westminsterskim, a następnie – próbując dostać się na teren parlamentu – śmiertelnie ranił nożem jednego z policjantów strzegących bramy wjazdowej. Wkrótce potem zginął zastrzelony przez służby bezpieczeństwa. Według londyńskiej policji, mężczyzna działał sam, a jego motywy nie są znane, jednak na tym etapie śledztwa incydent traktowany jest jako atak terrorystyczny.

May: Nie poddamy się terrorowi

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May zapewniła, że obywatele jej kraju nie poddadzą się terrorowi ani nie pozwolą się podzielić „głosom nienawiści i zła”. W czasie wieczornej konferencji prasowej zapowiedziała, że parlament będzie od rana obradował jak zwykle, a Londyńczycy i turyści z całego świata rozpoczną normalny dzień.

W ocenie szefowej brytyjskiego rządu miejsce ataku nie było przypadkowe, bo „terrorysta chciał uderzyć w samym sercu naszej stolicy, w którym ludzie wszystkich narodowości, religii i kultur spotykają się razem, celebrując wolność, demokrację i swobodę wypowiedzi”.

Niespodziewana wizyta Kaczyńskiego w Londynie

W związku z atakiem terrorystycznym odwołano spotkanie brytyjskiej premier Theresy May z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim w Londynie. Jednocześnie – jak podało Downing Street – wyznaczono nową prawdopodobną datę ich rozmów, w związku z czym Kaczyński nie opuścił wczoraj stolicy Wielkiej Brytanii. Według rzecznika brytyjskiej premier spotkanie ma dotyczyć negocjacji ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, dwustronnych relacji oraz kwestii bezpieczeństwa europejskiego i współpracy w ramach NATO.

Szef klubu PiS, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki powiedział wczoraj wieczorem dziennikarzom, że do spotkania May-Kaczyński może dojść dziś (23 marca), więc lider partii rządzącej zostaje w Londynie. Terlecki zapewnił też, że prezes PiS jest bezpieczny i dodał, że nie ma żadnych informacji o polskich ofiarach zamachu.

Kaczyński niespodziewanie przybył w środę (22 marca) do Londynu, gdzie – jak się okazało – po południu planowano jego spotkanie z szefową brytyjskiego rządu. Polskie media dowiedziały się o tym już po przylocie lidera partii rządzącej do stolicy Wielkiej Brytanii, a media brytyjskie jeszcze później.

Towarzyszący Kaczyńskiemu Adam Bielan powiedział w Polsat News, że nie ma pewności czy do spotkania z May dojdzie w dniu dzisiejszym, ale podkreślił, że wizyta w Londynie „od początku” była planowana na trzy dni. Potwierdził, że politycy zostają w Londynie do czwartku i mają zaplanowane spotkania zarówno z przedstawicielami Polonii, jak i innymi brytyjskimi politykami.

Opozycja: Prezes premierem i prezydentem w jednej osobie

Opozycja zgodnie krytykuje planowane spotkanie lidera PiS z brytyjską premier. Ich zdaniem bowiem rozmowy w Londynie powinna prowadzić premier Beata Szydło lub prezydent Andrzej Duda, którzy mają niezbędne do tego kompetencje.

Zdaniem posła PO Rafała Trzaskowskiego „to oczywiste, że w tym momencie to pani premier powinna rozmawiać z Theresą May, ewentualnie pan prezydent, a nie Jarosław Kaczyński, który nie ma żadnych kompetencji”. Natomiast jeśli – jak powiedział dziennikarzom w Sejmie – prezes PiS „chce sobie porozmawiać o wewnętrznych sprawach dotyczących układania relacji partyjnych”, to – w jego ocenie – „wybrał dosyć słaby na to moment”.

Poseł Platformy dodał, że spotkaniem z May Kaczyński wysłał jasny sygnał, kto w Polsce podejmuje decyzje i zwrócił uwagę, że jest to osoba nie ponosząca za swoje działania żadnej odpowiedzialności. Trzaskowski uznał ponadto za symptomatyczne, że żaden z posłów PiS nie wiedział o planowanej wizycie Kaczyńskiego w Londynie. Poseł tej samej partii Sławomir Neumann nie wyklucza natomiast, że prezes PiS pojechał do Theresy May po instrukcje, jak wyprowadzić Polskę z UE.

Tymczasem lider .Nowoczesnej Ryszard Petru przypomniał unijne ustalenia mówiące, że żadne z państw członkowskich nie będzie indywidualnie prowadzić negocjacji z Wielką Brytanią ws. Brexitu. W jego ocenie rozmowy Kaczyńskiego z May na ten temat mogą być traktowane jako „pierwszy sygnał wyłomu”. Według Petru Polska nie wygląda na poważny kraj w sytuacji, gdy na rozmowy z brytyjską premier jedzie do Londynu „pierwszy sekretarz”, a szefowa polskiego rządu „tylko czeka na rozkazy”.

Politycy PiS: To nic dziwnego

Oskarżeniom opozycji przeciwstawił się wiceszef MSZ Konrad Szymański, który w spotkaniu May z Kaczyńskim nie widzi nic dziwnego. Minister podkreślił, że są to rozmowy liderów siostrzanych partii należących do tej samej rodziny politycznej (Europejskich Konserwatystów i Reformatorów- EKR), którzy pozostają w „ścisłym, intensywnym kontakcie”. Szymański zaprzeczył jakoby spotkanie z brytyjską premier było dowodem na to, że Kaczyński prowadzi własną politykę zagraniczną, niezależnie od szefa polskiej dyplomacji Witolda Waszczykowskiego i MSZ.

W planowanym spotkaniu brytyjskiej premier i prezesa PiS nic dziwnego nie widzi też szefowa kancelarii premiera Beata Kempa. „To spotkanie liderów rządzących partii” – powiedziała w TVP. Zwróciła przy tym uwagę, że ważna jest aktywność „różnych, bardzo ważnych osób w naszym kraju”, w tym premier Szydło i prezesa Kaczyńskiego. Jak dodała wszystkie te kontakty i rozmowy „są nieocenione”.

W reakcji na krytykę opozycji podkreśliła, że opozycja będzie wykorzystywać „wszelką aktywność liderów i osób znaczących” po prawej stronie sceny politycznej. Jej zdaniem jednak trzeba się cieszyć ze wszystkich rozmów prowadzonych przez partyjnych liderów.

W odpowiedzi na pytanie o tematykę rozmów Kaczyński-May przyznała, że jednym z tematów będzie Brexit, zwłaszcza sytuacja Polaków mieszkających na Wyspach już po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

Również Adam Bielan podkreślał, że dyplomację prowadzi wieloma kanałami, a w Europie szczególnie ważny jest ten międzypartyjny. Podkreślił też, że o planowanej wizycie prezesa PiS w Londynie wiedziała i premier Szydło i minister Waszczykowski. Bielan zaprzeczył, by celem wizyty była nauka, jak wyprowadzić Polskę z UE. „To bzdurny argument, nie warto go komentować” – powiedział w Polsat News. Wyjaśnił, że wizyta była planowana od dawna i związana jest z umową o współpracy podpisaną z brytyjską Partią Konserwatywną.