Aresztowania opozycjonistów w Turcji

Selahattin Demirtaş i Figen Yüksekdağ, współprzewodniczący HDP// Źródło: HDP

W nocy aresztowano przewodniczących tureckiej opozycyjnej Ludowej Partii Demokratycznej. To kolejne zatrzymania polityków opozycyjnych w ramach, jak twierdzi rząd w Ankarze, walki ze spiskami i terrorystami.

 

W nocy z czwartku na piątek (3/4 listopada) turecka policja weszła do domów współprzewodniczących opozycyjnej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP). Oboje współprzewodniczących, Selahattin Demirtaş i Figen Yüksekdağ, zostało zatrzymanych.

HDP

HDP jest partią lewicowo-liberalną, znaną głównie z reprezentowania mniejszości kurdyjskiej. Opowiada się także za prawami kobiet i innych mniejszości, w tym mniejszości seksualnych. W gospodarce natomiast popiera zwiększanie praw pracowniczych.

Partia po raz pierwszy weszła do parlamentu w wyborach w czerwcu 2015 r. Demirtaş w tych wyborach był określany mianem „tureckiego Obamy”, z uwagi na swoją charyzmę i łatwość nawiązywania kontaktów z wyborcami. Obecnie, po przyspieszonych wyborach w listopadzie zeszłego roku, HDP jest trzecią siła parlamentarną i ma 59 z 550 miejsc.

>> Czytaj więcej o czerwcowym sukcesie HDP

Sukces HDP nie  wszystkim jednak odpowiadał, m.in. z uwagi na istniejący wewnątrz Turcji konflikt  między Kurdami a resztą kraju. Z uwagi na popieranie mniejszości kurdyjskiej, HDP było atakowane – wiece partyjne były zakłócane przez ataki, w tym przez zamachy bombowe.

>> Czytaj więcej o atakach na HDP

Tureccy Kurdowie

Szacuje się, że mniejszość kurdyjska w Turcji  liczy od 10 do 15 mln osób, czyli stanowi ok. 20 proc. ludności całego kraju. W 1920 r. Kurdowie mieli uzyskać własne państwo, co nie doszło jednak do skutku. Zostali oni ponownie włączeni do państwa tureckiego tak, jak miało to miejsce przed I wojną światową.

Turcja postanowiła doprowadzić do asymilacji ludności kurdyjskiej. Nie uznała ich odrębności etnicznej (byli nazywani Turkami górskimi), a na terenach przez nich zamieszkanych Ankara zaczęła prowadzić programy mające na celu zatarcie różnic między nimi a Turkami.

W 1978 r. Kurdowie założyli lewicową organizację Partia Pracujących Kurdystanu (PKK). Od lat 80. Prowadzi ona zbrojne działania na rzecz uznania niepodległości Kurdystanu – walcząc z tureckim wojskiem, ale także przeprowadzając zamachy terrorystyczne wymierzone zarówno w mundurowych, jak i w cywilów. Z tego powodu PKK uznawana jest za organizację terrorystyczną m.in. przez NATO i UE. Szacuje się, że w starciach i zamachach PKK zginęło już łącznie 40 tys. osób.

W 2013 r. rządząca Turcją Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana rozpoczęła rozmowy pokojowe z Kurdami, ale wzrost autonomii Kurdów w Syrii, którzy zaczęli się zbliżać coraz bardziej do utworzenia niepodległego państwa, a także chęć wzmocnienia pozycji AKP wewnątrz kraju doprowadził w 2015 r. ostatecznie do załamania negocjacji i powrotu do konfliktu.

Po zamachu

Sytuacja wewnętrzna w Turcji zaostrzyła się jeszcze bardziej po próbie zamachu stanu z 15 lipca br. Erdoğan wykorzystał tę okazję, by wzmocnić działania podejmowane wobec przeciwników politycznych – prócz fali aresztowań idącej w tysiące osób, zamykane są również niezależne media, w tym np. stacja telewizyjna nadająca programy dla dzieci w języku kurdyjskim.

>> Czytaj więcej o działaniach tureckich po próbie zamachu stanu

31 października wydano nakaz aresztowania Fırata Anlıego i Gültan Kışanak, którzy w 2014 r. zostali wybrani na współburmistrzów Diyarbakır, największego miasta w zamieszkanej przez Kurdów południowo-wschodniej części kraju. Anlı i Kışanak kandydowali z ramienia Partii Pokoju i Demokracji (BDP), która była wspierana przez HDP, a teraz jest jej częścią.

Współburmistrzom postawiono zarzut należenia do organizacji terrorystycznej i jej wspierania – choć nakaz z 31 października nadszedł pięć dni po tym, jak policja odprowadziła oboje do aresztu. Aresztowanie wzbudziło protesty mieszkańców i kilkusetosobową demonstrację, którą policja rozpędziła gazem łzawiącym.

Diyarbakır zostało odwiedzone po aresztowaniach przez Demirtaşa. Na spotkaniu z przeciwnikami aresztowania współburmistrzów, współprzewodniczący HDP nazwał prezydenta Erdoğana „sułtanem” i stwierdził, że „ci, którzy nie uznają jego absolutnej władzy są nazywani terrorystami”.

We wrześniu także 24 innych burmistrzów podejrzewanych przez rząd o powiązania z PKK zostało zastąpionych – zazwyczaj przez kandydatów powiązanych przez AKP. Także ponad 11 tys. nauczycieli na południowym-wschodzie zostało zawieszonych z uwagi na podejrzenia o wspieranie kurdyjskiej organizacji.

Wczorajsze aresztowanie

W te wydarzenia wpisuje się dzisiejsze aresztowanie. Prócz obojga współprzewodniczących, zatrzymano także 12 innych posłów partii HDP, w tym szefa klubu parlamentarnego İdrisa Balukena. W maju br. turecki parlament odebrał immunitet ponad 100 posłom – 46 z HDP, 27 z AKP oraz 51 posłom z innej partii opozycyjnej, Republikańskiej Partii Ludowej.

Policja weszła także do kwatery głównej HDP. Partia i jej członkowie są oskarżani o powiązania terrorystyczne i niedystansowanie się od PKK.

W trakcie aresztowań zaczęły w Turcji także narastać problemy związane z mediami społecznościowymi. Rząd turecki ma tendencje do ograniczania ich dostępności w trakcie napięć w polityce wewnętrznej.

Po aresztowaniach, dziś nad ranem, miał miejsce wybuch w pobliżu akademii policyjnej i więzienia w Diyarbakır. Zgodnie z informacjami portalu Kurdistan24 pod akademią wybuchł samochód-pułapka. Rannych zostało 40 osób, a według biura gubernatora prowincji (odpowiednik polskiego wojewody), PKK już wzięło odpowiedzialność za zamach.