Angela Merkel: Wyniki wyborów jeszcze nie są przesądzone

Angela Merkel, źródło: oficjalny profil na Facebooku Angeli Merkel

Niemiecka kanclerz wystąpiła na wiecu w swoim rodzinnym mieście – Hamburgu. Apelowała do swoich zwolenników, aby w ostatnich dniach kampanii wyborczej skupili się na przekonywaniu tych, którzy jeszcze nie podjęli decyzji na kogo oddadzą w niedzielę swój głos lub nie zamierzają iść głosować.

 

Angela Merkel przyszła na świat w Hamburgu w RFN, ale we wczesnym dzieciństwie jej rodzina osiadła w kilkunastotysięcznej miejscowości Templin na terenie NRD, gdzie ojciec przyszłej kanclerz objął funkcję pastora. Studiowała także i mieszkała później w Lipsku. Wczoraj w mieście swojego urodzenia mówiła na wiecu: „To, co w ostatnich dniach można usłyszeć, jest dla mnie nie do uwierzenia. Nic jeszcze nie jest zdecydowane”. Nawiązała w ten sposób do sondaży od wielu tygodni wskazujących na wyborcze zwycięstwo chadeckiej koalicji CDU/CSU. „Każdy głos się liczy!” – zagrzewała swoich zwolenników, zwykle bardzo stonowana pani kanclerz.

Niepokój Angeli Merkel budzi nie tyle obawa o to, że chadecy mogą nie zająć w powszechnym głosowaniu pierwszego miejsca, ale chęć zdobycia możliwie dobrej pozycji przed przyszłymi rozmowami koalicyjnymi. Komentatorzy przypominają, że prawdziwe zwycięstwo wyborcze to dopiero stworzenie stabilnego rządu i objęcie władzy. Tymczasem według opublikowanego we wtorek cotygodniowego sondażu instytutu FORSA sojusz CDU/CSU może liczyć na 36 proc. głosów. To wciąż pierwsze miejsce, ale z najniższym poparciem od kwietnia. Tymczasem SPD zanotowało poparcie na poziomie 23 proc., co oznacza niewielki, jednoprocentowy wzrost. Dodając do tego poparcie dla mocniej lewicowych Zielonych (8 proc.) oraz Lewicy (10 proc.) można otrzymać wynik, który budzi niepokój wśród chadeków. Co prawda szeroka lewicowa koalicja jeszcze nigdy nie była testowana na poziomie ogólnokrajowym, ale żaden z trójki lewicowych liderów jej nie wykluczył.

Niemcy: skargi na odmowę azylu zalały sądy

Fala uchodźców jaka znalazła się w Europie po wybuchu wojny w Syrii i zaognieniu się sytuacji w Iraku dotarła do niemieckich sądów. Przez pierwsze półrocze 2017 r. złożono bowiem aż 283 tys skarg na odmowę przyznania azylu. Dla porównania, w …

„Jamajka” na horyzoncie

Naturalnym koalicjantem rządzących od 12 lat chadeków są liberałowie z FDP. Obie partie od lat blisko współpracują. Rządziły wspólnie Niemcami w latach 1982-1998 (wszystkie gabinety Helmuta Kohla) oraz w latach 2009-2013, gdy po raz drugi kanclerzem została Angela Merkel. W 2013 r. FDP zanotowała najgorszy wynik wyborczy w historii i znalazła się poza Bundestagiem. Teraz sondaże wróżą liberałom powrót nie tylko do parlamentu, ale nawet stanie się trzecią siłą w niemieckiej polityce. FDP idzie jednak łeb w łeb z Lewicą i eurosceptyczną Alternatywą dla Niemiec, dlatego potencjalny sojusz chadeków z liberałami może nie wystarczyć do stworzenia rządu, jeśli CDU straci jeszcze kilka procent poparcia.

Dlatego coraz częściej w Niemczech mówi się o koalicji nazywanej potocznie „Jamajką”, czyli egzotycznym sojuszu chadeków, liberałów i Zielonych. Barwy partyjne tych trzech ugrupowań – czarny, żółty i zielony – są bowiem takie same jak te z jamajskiej flagi. Liberałowie jednak nie byliby prawdopodobnie łatwym partnerem dla chadeków. W FDP pozostał żal do CDU, ponieważ to na liberałach skupiło się w 2013 r. rozczarowanie wyborców, którym nie podobała się polityka gospodarcza Angeli Merkel po wybuchu kryzysu finansowego. Co więcej, FDP wzywa do bardziej zdecydowanych reform w Unii Europejskiej, a zwłaszcza w strefie euro. Kanclerz Merkel tymczasem woli w obliczu brexitu działać na europejskiej scenie wolniej. Prowadzeni przez nowego, zaledwie 38-letniego lidera Christiana Lindnera liberałowie starają się pokazać wyborcom jako młoda, dynamiczna, pro-rynkowa i pro-europejska partia, która stanowi dobrą alternatywę dla zmęczonych ponad dekadą rządzenia konserwatywnych chadeków. „Niedawny telewizyjny pojedynek pani Merkel i pana Schulza (Martina Schulza, lidera SPD – przyp. red.) nie był żadną debatą. Wyglądało to raczej jak rozmowa o pracę. Pan Schulz chyba chce zostać referentem w biurze pani Merkel” – ironizował kilka dni temu Lindner na spotkaniu wyborczym w Hanowerze.

Angela Merkel: Zapowiedź Węgier "niedopuszczalna"

Budapeszt zapowiedział, że nie podporządkuje się orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie obowiązkowej relokacji uchodźców z Grecji i Włoch.

Wielka Koalicja nie jest wykluczona

Dlatego wciąż, mimo przeczących sygnałów zarówno ze strony chadeków, jak i socjalistów, możliwa jest powtórka z rządzącej obecnie Wielkiej Koalicji CDU/CSU-SPD. Gdyby do tego doszło, Angela Merkel potrzebuje dobrego wyborczego wyniku swojej partii, aby ponownie to chadecy mogli nadawać ton w rządzie. Tymczasem SPD też liczy na głosy wyborców niezdecydowanych. „Wszystko jest możliwe. Doświadczenie wszystkich wyborów i lokalnych, i ogólnokrajowych, i europejskich pokazuje, że liczba niezdecydowanych wyborców, podejmujących decyzję w ostatniej chwili rośnie z roku na rok” – mówił w wywiadzie dla telewizji RTL Martin Schulz. Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, który zrezygnował z ponownego ubiegania się o to stanowisko, aby poprowadzić kampanię wyborczą socjalistów, także nie ukrywa przecież kanclerskich ambicji.