Komisarz będzie bronić unijnej pomocy humanitarnej

Georgiewa powiedziała, że ma powody, by sądzić, iż „humanitarna linia” długoterminowego budżetu UE pozostanie „dokładnie taka, jak w propozycji Komisji”.

Jej oczekiwania mogą wydawać się zbyt optymistyczne. Ostatni projekt budżetu, przedstawiony przez przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, obcina finansowanie pomocy rozwojowej i humanitarnej o prawie 10 miliardów euro, do poziomu 60,6 miliardów euro.

Wśród argumentów podaje ona fakt, że budżet na pomoc humanitarną jest relatywnie mały, oraz to, że jest to jeden z niewielu obszarów, w którym w pełni zostały wykorzystane przyznane środki. 

„Jeśli byłyby cięcia w propozycji Komisji, pytanie brzmiałoby: Czy będą one dotyczyć pomocy humanitarnej? Mam nadzieję, że nie, ponieważ ufamy faktom, a fakty są takie, że budżet na pomoc humanitarną jest mały, to tylko 0,62 proc. budżetu UE, ale dzięki tym pieniądzom pomagamy 150 milionom ludzi. Dla nich jest to najważniejsza rzecz, jaką robi Komisja Europejska, jaką robi Europa” – powiedziała w wywiadzie Georgiewa. 

Rezerwa na pomoc nadzwyczajną

Komisarz utrzymywała, że jej służby korzystały z przyznanych środków „w 100 proc.”, a unijna rezerwa na pomoc nadzwyczajną, która pozwala reagować na nieprzewidziane katastrofy, była wykorzystywana w pełni przez ostatnie 3 lata.

Niestety, potrzeby będą bardzo szybko rosły „z powodu Matki Natury, z powodu konfliktów” – powiedziała.

Ale nie ukrywała faktu, że rezerwa na pomoc nadzwyczajną jest jednym z obszarów, w którym może dojść do redukcji wydatków. Rezerwa dysponuje średnio 250 milionami euro rocznie i ta suma została zwiększona w propozycji Komisji do 350 milionów euro. Jednak pierwsza propozycja Van Rompuya obniżyła ją do 280 milionów.

„Teraz próbujemy zebrać poparcie dla pozostawienia sumy na pierwotnie zaproponowanym poziomie” – powiedziała Georgiewa.

Stwierdziła też, że unijna pomoc humanitarna była „fiskalnie odpowiedzialna”, a stopa błędu, czyli błąd w księgowaniu rezerwy wyniósł 1,1 proc. – co jest jednym z najniższych w Komisji, powiedziała. Zgodnie z danymi unijnego Trybunału Obrachunkowego, ogólna stopa błędu dla wszystkich wydatków unijnych w 2012 roku wyniosła poniżej 4 proc. Komisarz powiedziała, że w wielu obszarach na koniec roku zostają niewykorzystane fundusze.

„Motorówka pomocy humanitarnej” kontra „Queen Mary”

Dla pokazania potrzeby wydatków na sytuacje nadzwyczajne Georgieva, podaje przykład Haiti, najbiedniejszego kraju na zachodniej półkuli, które 12 stycznia 2010 roku ucierpiało wskutek niszczącego trzęsienia ziemi. Kadencja Georgiewej na stanowisku komisarza rozpoczęła się, kiedy to się wydarzyło.

Stwierdziła, że około 30 państw jest „niezwykle podatnych” na katastrofy naturalne, a ich wrażliwość rośnie, ponieważ wiele z nich położonych jest w strefach konfliktów.

Zapytana o współdziałanie z Komisarzem ds. Rozwoju, Andrisem Piebalgsem, porównała swoją pracę do „motorówki”, a pomoc rozwojową – do liniowca „Queen Mary”.

„Ci, co pracują nad pomocą humanitarną, mają niesamowity przywilej. Podejmujemy decyzje szybko i wykonujemy je z zaufanymi partnerami. Reszta działań – rozwój – jest o wiele wolniejsza” – skomentowała.

Poproszona o rozwinięcie swojego porównania zaznaczyła, że nie znaczy to, że ludzie odpowiedzialni za pomoc rozwojową pracują z partnerami, którym nie ufają. Ale wprowadzono poważną zmianę w polityce rozwojowej, gdy Komisja została zobligowana do „współpracy z krajami, które chcą dobrze dla swoich ludzi”. Zmiana nastąpiła w 2011 roku podczas Arabskiej Wiosny.

„Muszą zdać test, że naprawdę dbają o swoich obywateli. Tak zrodziła się koncepcja ‘więcej za więcej’. Ale jako ktoś, kto przez długi czas pracował przy rozwoju, powiedziałabym, że o wiele łatwiej jest robić ‘więcej za więcej’ i o wiele trudniej ‘mniej za mniej’” – stwierdziła Georgiewa.

Komisarz powiedziała, że unijna pomoc humanitarna, EuropeAid, Piebalgsa, ustaliła „dwa obszary wspólnej pracy”. Pierwszy z nich to około 30 krajów podatnych na katastrofy. Celem jest pomoc społecznościom w radzeniu sobie z szokami.

„Kiedy przetłumaczymy to na język planowania, przeznaczamy pieniądze z pomocy humanitarnej i współpracy rozwojowej na ten cel i to funkcjonuje. Lepiej w niektórych krajach, gorzej w innych, ale funkcjonuje” – powiedziała.

Drugim obszarem współpracy jest połączenie rehabilitacji i rozwoju w regionach o przedłużonym stanie kryzysowym, takich jak Darfur czy okupowane terytorium Palestyny. Komisarz wytłumaczyła, że na przykład w obozie UE może wspierać szkołę i mieć jeszcze pieniądze na pomoc w budowie drogi.

Emocjonalny apel

Georgiewa, bułgarska ekonomistka i polityk, która była wiceprezydentem Banku Światowego i ma doświadczenie w pozyskiwaniu funduszy, nie ukrywała, że planowała użyć „emocjonalnego apelu” do przekazania informacji, że pomoc humanitarna i rozwojowa nie są obszarami, gdzie powinno się szukać oszczędności.

„W ten sposób dowodzę swoich racji. Kiedy idę do Parlamentu, do przewodniczącego Van Rompuya, do ministrów, zawsze mówię: rolnictwo ma lobby, spójność ma lobby, a najbiedniejsi ludzie, którzy nie mają głosu na korytarzach władzy, nie mają lobby. Wszystko, co mają, to mnie. Będę walczyć o to bez żadnej taryfy ulgowej” – powiedziała.

Georgiewa nawiązała też do specjalnych wpływów w strefach konfliktów, podając ogarnięte wojną Mali jako przykład. „Ponieważ Unia robi wszystko tak, jak chcemy, mamy o wiele większą swobodę w rozmowach z innymi. Jest to odczuwalne. Jest akceptacja dla Unii jako „miękkiej siły”, co pozwala na wysyłanie wiadomości w świat” – stwierdziła.

O psie, który nie szczekał

W wywiadzie dla EurActiv Georgiewa oskarżyła międzynarodowe media informacyjne o pomijanie sukcesów unijnej akcji humanitarnej i rozwojowej.

„Pracujecie ze złymi wiadomościami. Jak mam was przekonać do napisania o psie, który nie szczekał” – zapytała Georgiewa.

Stwierdziła, że najprawdopodobniej najważniejszym wydarzeniem 2012 roku było uniknięcie katastrofy żywnościowej w Sahelu, regionie przejściowym między Saharą a sudańskimi sawannami.

„Tam mogło dojść do katastrofy, ale uniknęliśmy tego. Zmobilizowaliśmy się wcześnie, wykorzystaliśmy 337 milionów euro z samej tylko Komisji, żeby temu zapobiec, i udało się. Ale jak sprzedać tę historię? Mógłbyś powiedzieć: ‘Kristalina, musisz znaleźć sposób, jak zmusić cichego psa do szczekania. Staram się, ale to nie takie łatwe. Złe informacje łatwo przekazać, a dobrym ciężko się przebić” – powiedziała komisarz.

Drugim największym sukcesem roku, który, według Georgiewej, przeszedł bez echa w mediach, jest Konwencja ONZ o Pomocy Żywnościowej, która weszła w życie 1 stycznia tego roku. Stwierdziła, że ta umowa międzynarodowa jest ważna, bo po latach kłótni udało się Europejczykom przewodzić światu w zmianie podejścia do pomocy żywnościowej.

Dotychczasowym podejściem było „wzięcie naszych nadwyżek produkcji rolnej i zrzucenie ludziom, którzy potrzebują jedzenia”, podczas gdy nowe działania będą polegały na zapewnianiu wsparcia w postaci pieniędzy i voucherów oraz dostarczanie jedzenia tylko tam, gdzie lokalne i regionalne rynki nie funkcjonują prawidłowo.

„Ogromna zmiana, ponieważ dając pieniądze i vouchery, co samo w sobie dodaje powagi, nie niszczymy lokalnych rolników i nie stwarzamy uzależnienia od pomocy. I ta historia konwencji, która wychodzi przeciwko temu uzależnieniu, jest dla mnie dobrą historią. Ale po raz kolejny okazuje się być historią psa, który nie szczekał” – kończy. 

Tło:

Komisja Europejska zaproponowała projekt budżetu na lata 2014-2020, który przewiduje cięcia w wydatkach pomimo tego, że Traktat Lizboński przekazał Unii nowe kompetencje.

Zgodnie z propozycją Komisji, 70 miliardów euro zostanie przekazanych na program „Globalna Europa”, w którym zawiera się aktywność Unii na świecie, w tym pomoc rozwojowa i humanitarna.

Z tego programu Development Cooperation Instrument otrzyma 20,6 miliarda euro na zwalczanie ubóstwa i wypełnianie Milenijnych Celów Rozwoju.

W pierwotnym projekcie Hermana Van Rompuya suma pieniędzy, przeznaczona na „Globalną Europę”, została zredukowana do 65,6 miliarda euro, bez podawania dalszych szczegółów. W propozycji przedstawionej na szczycie 22-23 listopada suma ta została zmniejszona do 60,6 miliarda. Szczyt zakończył się bez osiągnięcia porozumienia, jako że niektórzy przywódcy próbowali zmniejszyć budżet o dodatkowe 30 miliardów (z 971,9 miliarda euro).

Przywódcy unijni spotkają się w ciągu kilku następnych tygodni na szczycie, którego celem będzie uzgodnienie budżetu na lata 2014-2020. Data nie została jeszcze ustalona.

Polityka rozwojowa UE jest także realizowana poprzez Europejski Fundusz Rozwoju, dysponujący środkami w wysokości 30 miliardów euro przez następny okres budżetowy. Jest on jednak wyłączony z budżetu UE. 

OPINIE:

Zgodnie z ostatnim raportem ONE, organizacji założonej przez Bono, lidera grupy U2, budżet UE przewidziany na pomoc rozwojową w latach 2014-2020 zwróci się.

Raport pokazuje, że 51 miliardów euro z Development Cooperation Instrument i Europejskiego Funduszu Rozwoju, przeznaczonych na pomoc najbiedniejszym krajom świata, zostanie zwróconych w postaci podatków i może doprowadzić do wzrostu unijnego PKB o 11,5 miliarda euro. Afryka Subsaharyjska zwiększy natomiast swoje PKB o 2,5 proc.

ONE stwierdziła także, że załamanie się szczytu budżetowego, który odbył się 22-23 listopada ubiegłego roku, jest „szansą na odwrócenie cięć w wydatkach na pomoc”.

Komentując wynik szczytu, Eloise Todd, dyrektor ONE w Brukseli, powiedziała: „Szczyt szedł w złym kierunku, z największymi cięciami przewidzianymi u najbardziej potrzebujących. Mamy teraz szansę wrócić do projektowania, przywrócić równowagę w debacie i ochronić małą część budżetu przeznaczoną na pomoc rozwojową. Najwięksi darczyńcy, jak Francja, Wielka Brytania czy Niemcy, muszą pomyśleć, jaki wpływ będą miały te olbrzymie cięcia. Nie możemy być cicho, kiedy Europa chce zbilansować swoje finanse kosztem biednych.”

Przemawiając 21 listopada do europarlamentarzystów, tuż przed specjalnym szczytem budżetowym, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso powiedział, że cięcia wydatków na pomoc rozwojową i humanitarną w wysokości kilku tysięcznych procenta są „sprawą życia i śmierci dla najbiedniejszych ludzi, ponieważ nie są to tylko liczby, są to prawdziwe życia ludzkie”.

„Taki ruch stałby w sprzeczności z naszymi wartościami – a także z naszymi interesami. I powtórzę to raz jeszcze – nie mówię tylko o wartościach czy interesach, mówię o prawdziwych ludziach” – powiedział Barroso.

Przewodniczący Komisji poinformował, że odwiedził obóz dla syryjskich uchodźców w Jordanii, gdzie dyrektor wykonawczy UNICEF przyznał, że bez pomocy z UE żadna z dziewczynek i żaden z chłopców przebywających tam nie mieliby dostępu do edukacji.

„Dziewczynki, które tam zobaczyłem, uczyły się w namiotach. Ich miasta zostały zniszczone przez reżim Assada. Setki tysięcy ludzi przelewa się przez granicę. A Europa musi pomóc. Czy zredukujemy nasze wysiłki teraz, stojąc przed taką tragedią” – zapytał Barroso.

W przemowie wygłoszonej 27 listopada, po nieudanym szczycie budżetowym, Barroso przyznał, że najbardziej prawdopodobnym wynikiem negocjacji będzie wieloletni budżet, który będzie niższy od swojego poprzednika. (pk)