W Polsce ślonska godka nie ma statusu języka, ale w Europie dba się o języki mniejszości

polska-slonska-godka-regionalizm-kaszubski-unia-europejska-samorządy-belgia-hiszpania-separatyzm-finlandia-języki

Dyskusja publiczna dotycząca tego, czy ślonska godka jest oddzielnym językiem, czy jedynie dialektem polskiego ponownie odżyła. W Europie od dawna działa się na rzecz ochrony uznaje się różnorodności językowej. Na fotografii marsz zwolenników autonomii regionalnej Górnego Śląska. / Foto via wikipedia (CC BY 2.0) [Piotr Frydecki]

Dyskusja czy ślonska godka jest oddzielnym językiem, czy jedynie dialektem polskiego odżyła wraz z trwającym Narodowym Spisem Powszechnym. 

 

Ślązacy skarżą się na dyskryminację względem kaszubskiego, domagając się ochrony prawnej godki. W Europie od dawna uznaje się różnorodność językową, a władze poszczególnych państw dbają o ochronę języków regionalnych.

Polskie regulacje języków regionalnych

Art. 27 konstytucji stanowi, że językiem urzędowym jest polski, jednak jak zaznaczono, zapis ten nie narusza praw mniejszości narodowych i etnicznych wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych. Podstawową regulację stanowi art. 35, który mówi o zapewnianiu przez państwo wolności do zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury.

W rozumieniu ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym, za język regionalny uważa się taki, który jest tradycyjnie używany na danym terytorium państwa przez jego obywateli, stanowiących grupę liczebnie mniejszą od reszty ludności tego państwa. Drugim powodem jest sytuacja, gdy ich język różni się od oficjalnego (nie dotyczy poszczególnych dialektów polskiego ani języków migrantów). Oznacza to, że państwo uznaje jeden język za oficjalny, ale dopuszczane jest funkcjonowanie innych języków w regionach wspierane przez zarządy jednostek terytorialnych.

Ustawa zastrzega dobrowolność przynależności do mniejszości, zabrania podejmowania przez państwo działań asymilacyjnych i zmiany proporcji narodowościowych na etnicznych terenach zamieszkiwanych przez daną mniejszość. Przyznaje prawo do pisowni imion i nazwisk zgodnie z zasadami języka mniejszości, dopuszcza używanie języka jako języka pomocniczego w kontaktach z organami gminy i wprowadzenie nazwy miejscowości w dwóch językach.

W Polsce taki status przyznano dotychczas jedynie kaszubskiemu, którym jak się szacuje posługuje się około 228 tys. osób. 

Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce

Ustawa z 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym wymienia mniejszość: białoruską, czeską, litewską, niemiecką, ormiańską, litewską, słowacką, ukraińską i żydowską. Ponadto w art. 2 ust. 4 ustawy wymienia się grupy, uznane za mniejszości …

Szczególna ochrona języka kaszubskiego

Przez długi czas autochtoniczni mieszkańcy Pomorza byli dyskryminowani. Przez Polaków byli uznawani za niewystarczająco polskich, a przez Niemców za niewystarczająco niemieckich, przez co często traktowano ich jako ludzi drugiej kategorii. W PRL-u kaszubskiego używali tylko w domu, bo w miejscach publicznych, w tym w szkołach, było to zakazane. Dopiero po 1990 r. mogli swobodnie mówić o swojej odrębności i promować kulturę Kaszub.

Wieloletnie działania Kaszubów na rzecz uznania kaszubskiego za język, a nie dialekt polskiego, zakończyły się oficjalnie w 2005 r. wprowadzeniem wspomnianej ustawy, która ostatecznie zmieniła jego status i poddała ochronie prawnej.

Kaszubski funkcjonuje jako język pomocniczy w niektórych urzędach województwa pomorskiego. Obecny jest też w kościołach, szkołach (można go zdawać na maturze) i uczelniach (na Uniwersytecie Gdańskim istnieje możliwość podjęcia studiów licencjackich z etnofilologii kaszubskiej). Kaszubi mają także własną prasę, radio, programy telewizyjne oraz Wikipedię.

Raport OECD ws. różnorodności: Polska mało przyjazna dla imigrantów, mniejszości oraz wykluczonych

W raporcie OECD sprawdzono m.in. jak wygląda sytuacja na rynku pracy grup, które mogą być dyskryminowane ze względu na pochodzenie etniczne, płeć, niepełnosprawność czy wiek.

Problemy ze statusem ślonskiej godki

Za odrębny język w Polsce nie uznaje się używanej na Śląsku ślonskiej godki. Jej użytkownicy starają się jednak to zmienić i dążą do uznania jej za język regionalny, ponieważ pozwoliłoby to uzyskać środki na edukację i kulturę, ale też prawną ochronę języka.

Ślązacy podobnie jak Kaszubi rozpoczęli starania o zmianę statusu swojego języka w latach 90 XX w., gdy pojawiły się na to szanse po transformacji ustrojowej. Władze jednak długo nie interesowały się problemem. W 2010 r. rząd Platformy Obywatelskiej oraz PSL, powołując się na językoznawców, zadekretował, że ślonska godka to tylko dialekt języka polskiego, twierdząc, że wytworzenie się języka wymaga wielu stuleci. Nie uwzględniono wtedy jednak historycznej odrębności Śląska i cech, które wyróżniają godkę od dialektów języka polskiego.

Zmiana rządu nie przyniosła poprawy sytuacji Ślązaków. W dalszym ciągu brakuje inicjatywy ze strony władz w sprawie zmiany statusu języka. Kilkukrotne próby przeforsowania projektu autorstwa posłanki Moniki Rosy z Nowoczesnej nie znalazły większości w parlamencie. Politycy Prawa i Sprawiedliwości argumentowali, że uznanie godki za język regionalny może zachęcić inne grupy regionalne do podobnych działań, a w konsekwencji doprowadzić do sytuacji, w której polskie społeczeństwo składałoby się z osób posługujących się odrębnymi językami regionalnymi, a nie narodowym językiem ogólnym. 

W reakcji na krytykę płynącą z obozu władzy śląscy politycy w tym m.in. europoseł Łukasz Kohut, wystosowali list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego. Dosadnie nazwali w nim Polskę „złą macochą”, tłumacząc że ich przodkowie, głosując w plebiscycie (z 1921 r.) za przyłączeniem, domagali się nie tylko zjednoczenia z Polską, ale też autonomii i prawa do pielęgnowania swojej kultury.

Kohut w Parlamencie Europejskim jest m.in. członkiem intergrupy mniejszości etnicznych i językowych. Wspiera inicjatywę Minority Safe Pack, podpisaną przez ponad milion obywateli w wielu krajach Unii Europejskiej. Wzywają oni kraje europejskie do ochrony mniejszości narodowych i językowych oraz wzmocnienie różnorodności kulturowej i językowej Unii Europejskiej.

W grudniu zeszłego roku wygłoszone w godce przemówienie europosła Kohuta w Parlamencie Europejskim odbiło się echem w całej Europie. Tłumacze z języka polskiego w PE  nie poradzili sobie z przekładem.

Poseł zabrał głos podczas odbywającej się w Parlamencie Europejskim debaty o mniejszościach etnicznych, kulturowych i językowych, chcąc okazać wsparcie dla inicjatywy Minority Safe Pack, ale chciał też zwrócić uwagę na problem, z jakim zmagają się Ślązacy.

“We Warszawie godajom, że Ślonzoków niy ma, że niy momy prawa mieć swoi godki. A to niy ma gańba być ze mniyjszości, to niy ma gańba godać po ślonsku, co nom łod roków ryczeli we szulach”, powiedział Kohut. 

W trwającym spisie powszechnym namawia się Ślązaków, by deklarowali narodowość śląską i używanie mowy śląskiej. Ale nie jest to takie proste. Podczas ostatniego spisu w 2011 r. narodowość śląską zadeklarowało prawie 800 tys. osób, a 500 tys.  stwierdziło, że na co dzień używa języka śląskiego.

Górny Śląsk bez węgla jest możliwy, ale człowiek musi być w centrum sprawiedliwej transformacji

Polski przemysł: górnictwo, hutnictwo i energetykę czekają zmiany. Jak powinna wyglądać zmiana? O czym należy pamiętać?

Nieznana kultura Wilamowic

Innym językiem szerzej w Polsce nieznanym jest wilamowski, należący do grupy zachodniogermańskiej, niezrozumiały jednak dla użytkowników niemieckiego (zdaniem językoznawców najbliżej mu do luksemburskiego i niderlandzkiego). 

Szacuje się, że posługuje się nim około 100 Wilamowian (niewiele ponad 3 proc. osób zamieszkujących miejscowość), mimo to UNESCO uznaje go za “poważnie, ale nie krytycznie zagrożony wymarciem”.

Mieszkańcy Wilamowic są niezwykle zaangażowani nie tylko w rozwijanie swojego języka i zapewnienie jego przetrwania, ale też dążą do zachowania swojej kultury. Posiadają własny strój ludowy, w tym wyróżniający ich biało-niebieski (występuje też wariant biało-różowy) strój żałobny i zwyczaje związane np. z trzydniowym obchodzeniem wesela czy wielkanocnym śmiergustem

Nie bez znaczenia dla procesu rewitalizacji wilamowskiego jest wkład etnolożki dr hab. Justyny Olko, która od lat działa na rzecz popularyzacji kultury Wilamowian. Na Uniwersytecie Warszawskim istniała możliwość nauki języka wilamowskiego w ramach lektoratów.

Angielski najpopularniejszym językiem w państwach UE

Eurostat to urząd Komisji Europejski zajmujący się badaniem opinii publicznej i zbieraniem danych statystycznych na terenie Unii Europejskiej. Zgodnie z opublikowanymi dzisiaj (1 lutego) przez urząd danymi angielski jest najczęściej nauczanym językiem w szkołach pierwszego i drugiego stopnia w państwach …

Hiszpania stawia na ochronę bogactwa językowego

A jak do języków i tożsamości regionalnych podchodzą inne kraje w Europie? Królestwo Hiszpanii kładzie duży nacisk na ochronę i poszanowanie bogactwa językowego, które uważane jest za dziedzictwo kulturowe. Zgodnie z art. 3 konstytucji każdy obywatel ma obowiązek znać i posługiwać się językiem urzędowym – kastylijskim, który w pozostałych częściach świata znany jest po prostu jako hiszpański, ale pozostałe języki używane przez mieszkańców poszczególnych wspólnot autonomicznych (hiszp. comunidades autónomas) także uznawane są za urzędowe, ale tylko na ich terytorium.

Hiszpanie czują się blisko związani z regionami, z których pochodzą, tak więc nie powinno dziwić, że obok kastylijskiego duża grupa osób posługuje się także “miejscowymi” językami. Szacuje się, że katalońskiego używa na co dzień około 9 mln ludzi (73 proc. Katalończyków), nie tylko w Katalonii, ale też na Balearach i w pobliskiej Walencji, gdzie wyodrębnił się nawet wariant tego języka określany jako walencjański. Na północy Katalonii w Val d’Aran używany jest też inny język oficjalny – aranejski.

Katalonia jest też regionem o najsilniejszych tendencjach separatystycznych. W 2017 r. odbyło się tam nieuznawane przez władze centralne w Madrycie referendum w sprawie niepodległości, w którym większość obywateli opowiedziała się za odłączeniem od Hiszpanii. Doszło nawet do ogłoszenia niepodległości przez kataloński parlament, jednak władze państwa nie pozwoliły na secesję. Polityków odpowiedzialnych za organizację referendum skazano w październiku 2019 r. na karę długoletniego więzienia, ale niedawno ich ułaskawiono. Były premier regionalnego rządu Carles Puigdemont zbiegł z kraju przed wymiarem sprawiedliwości i od lat przebywa w Belgii. Powrót do Hiszpanii oznaczałby wszczęcie przeciwko niemu postępowania sądowego za niepodporządkowanie się władzom państwowym i próbę rebelii.

W Kraju Basków i Nawarze, ale też na południu Francji przy granicy z Hiszpanią popularny jest język baskijski, którym włada około miliona ludzi. Stanowi on wyjątek w skali kontynentu, ponieważ w przeciwieństwie do większości języków używanych w Europie nie należy on do grupy indoeuropejskiej, a jego pochodzenie nie jest znane.

Baskowie albo jak sami się określają Euskaldunowie, są dumni ze swojej odrębności. Świadczy o tym m.in. rosnąca popularność baskijskiego, którym posługuje się zdecydowanie więcej młodych osób niż starszych. Do niedawna używanie tego języka nie było takie oczywiste. Za czasów dyktatury generała Francisco Franco był on uznawany za język wiejski, a za posługiwanie się innym językiem niż kastylijski w przestrzeni publicznej groziła kara więzienia.

Z kolei w Galicji dominuje galicyjski, którym władają 3 miliony osób. W praktyce mieszkańcy tej wspólnoty autonomicznej są wielojęzyczni i nierzadko płynnie mówią po portugalsku. Poza językami oficjalnymi w Hiszpanii funkcjonuje szereg dialektów m.in. andaluzyjski, aragoński czy kanaryjski.

Hiszpania: Premier ogłasza ułaskawienie liderów ruchu niepodległościowego w Katalonii

Premier Sánchez zdecydował się ułaskawić katalońskich separatystów, aby „uspokoić nastroje i pozwolić się mieszkańcom Hiszpanii na nowo pojednać”.

Belgia a brak obowiązku posługiwania się językami urzędowymi

Belgia jest szczególnym przypadkiem na mapie Europy bowiem w państwie funkcjonują aż trzy języki urzędowe, z których żaden nie ma oficjalnie prymatu nad pozostałymi. Zgodnie z art. 4 konstytucji “Belgia obejmuje cztery regiony językowe: francuskiego, niderlandzkiego, niemieckiego i dwujęzyczny Region Stołeczny Brukseli”, a do każdego z nich są przyporządkowane gminy.

Zasada terytorialności nie narusza jednak w żaden sposób konstytucyjnej zasady wolności językowej. Art. 30 konstytucji stanowi, że “używanie języków obowiązujących w Belgii jest fakultatywne”. Oznacza to, że mieszkańcy Belgii nie muszą znać żadnego z języków urzędowych. Prawo ogranicza się do regulowania kwestii związanych z administracją, szkolnictwem czy sądownictwem.

Chociaż belgijskie prawo nie daje żadnemu z trzech języków urzędowych szczególnego statusu to nieoficjalnie mówi się, że to flamandzki (odmiana niderlandzkiego), będący oficjalnym językiem Flandrii i Regionu Stołecznego Brukseli, pełni w Belgii najważniejszą rolę. Posługuje się nim aż 59 proc. 11-milionowej populacji państwa. 

Drugim w hierarchii wydaje się używany w Regionie Walonii i Regionie Stołecznym Brukseli francuski. Używa go 40 proc. ludności kraju.

Od lat dochodzą głosy, że w wyniku tendencji separatystycznych mieszkańców Flandrii dojdzie do rozpadu Federacji. Konflikt pomiędzy poszczególnymi grupami politycznymi się zaostrza. Niewiadomą pozostaje, co w przypadku podziału państwa stałoby się z silnie zeuropeizowaną Brukselą.

Zdecydowanie najrzadziej używanym z oficjalnych języków w Belgii jest niemiecki. Ma on specjalny status w Niemieckojęzycznej Wspólnocie Belgii. Obejmuje ona tereny tzw. Wschodnich Kantonów przy granicy z Niemcami. Szacuje się, że niemieckim jako pierwszym językiem posługuje się około 1 proc. Belgów. Mimo to cieszą się oni szerokim zakresem praw i wolności, przez co bywają nazywani “najlepiej chronioną mniejszością na świecie”.

Nieuregulowane prawnie pozostają trzy inne najczęściej używane w Belgii języki, czyli zachodnioflamandzki, luksemburski i limburski.

Belgia kończy dziś 190 (191) lat. Dwusetnych urodzin może nie doczekać

Przez ponad 190 lat od powstania państwa Belgowie musieli ćwiczyć się w trudnej sztuce kompromisu.

Finlandia chroni języki rdzennej ludności

Inkluzywność językowa jest szczególnie istotna w Finlandii, gdzie języki narodowe uregulowane są na poziomie ustawy. Fińskim jako pierwszym językiem posługuje się aż 91 proc. ludności, a szwedzkim 5,5 proc., oba zostały uznane za języki urzędowe, co oznacza, że w państwie obowiązuje najbardziej zaawansowany model polityki językowej – wielojęzyczność.

Jeszcze do niedawna w Finlandii obowiązywał zakaz używania innych języków niż urzędowe w przestrzeni publicznej, co związane było z forsowaniem polityki asymilacyjnej wśród poszczególnych mniejszości. Obecnie władze starają się odwrócić szkody spowodowane przez dawną praktykę i wspierają języki regionalne.

Szczególną ochroną prawną cieszą się autochtoniczne języki mniejszości Saami, z których najpopularniejszy jest północnosaamski. Od 1992 r. mają one oficjalny status rodzimych na terenach Saami obejmujących Enontekiö, Inari i Utsjoki.

Pomimo braku podobnych do języków Saami regulacji w zakresie m.in. postępowania przed władzami publicznymi, władze Finlandii działają też na rzecz ochrony karelskiego (5 tys. użytkowników), fińskiej odmiany romskiego (10 tys. użytkowników) i języków migowych – fińskiego i fińsko-szwedzkiego, który uznaje się za krytycznie zagrożony ze względu na jedynie 90 osób, które się nim posługują na co dzień.

[OPINIA] Europejska Chmura Językowa. O tym, jak sprawić, by Europa stała się wielojęzyczna

Andrejs Vasilijevs jest prezesem firmy Tilde specjalizującej się w tworzeniu nowych multijęzykowych narzędzi dla szerokiej palety języków, natomiast Rohards Kalnis jest dyrektorem zarządzającym w tej firmie. Zamieszczony poniżej tekst jest ich własną opinią i nie stanowi wyrazu poglądów redakcji EurActiv.plWielojęzyczność …

Regulacje na poziomie europejskim

Podstawę dla polityki wobec języków regionalnych w poszczególnych państwach stanowią regulacje przyjęte przez Radę Europy. W 1992 r. przyjęto Europejską Konwencję Języków Regionalnych lub Mniejszościowych (EKJRM). Karta jest jedynym wiążącym międzynarodowo instrumentem prawnym chroniącym języki mniejszościowe i regionalne. Do dziś podpisały ją 33 państwa z 47 państw członków organizacji. Ratyfikowało jedynie 25.

Podstawowym celem EKJRM jest ocalenie kultur mniejszościowych w Europie, które są świadectwem różnorodności kulturowej kontynentu. Należy pamiętać, że języki mniejszościowe i regionalne są jednym z najważniejszych jej elementów, dlatego też należy działać w kierunku odwrócenia ich zanikania.

Unia Europejska podkreśla, że „różnorodność językowa i kulturowa jest nieodłączną częścią europejskiej tożsamości, a zarazem wspólnym dziedzictwem, bogactwem i atutem Europy oraz wyzwaniem dla niej”. 

W związku z tym podejmuje się szereg działań związanych z promowaniem wielojęzyczności wśród obywateli UE m.in. poprzez współpracę z Radą Europy i jej Europejskim Centrum Języków Nowożytnych, inicjatywę RELANG, dotyczącą europejskiego systemu opisu kształcenia językowego, czy program Erasmus+, który oferuje młodym ludziom możliwość doskonalenia umiejętności językowych, dzięki wyjazdom za granicę.