Jakie cięcia mogą dotknąć polityki spójności?

Siedziba Komitetu Regionów w Brukseli [Flickr/European Committee of the Regions/© European Union/fot. Nuno Rodrigues]

Dobiegają końca pierwsze konsultacje między państwami członkowskimi na temat przyszłości unijnego finansowania po 2020 r., w tym polityki spójności. Brexit oraz nowe wyzwania stojące przed UE wymagają zmian w kształcie nowej siedmioletniej perspektywie budżetowej. Wiele wskazuje na to, że cięcia dotkną też politykę spójności. KE mówi o „poziomie bliskim 5 proc.”. PE sprzeciwia się natomiast jakimkolwiek oszczędnościom w tym obszarze.

 

Wyjście Wielkiej Brytanii z UE pozostawi w unijnym budżecie dużą dziurę. Nawet w wysokości 12-13 mld euro rocznie. To prawie 10 proc. całego unijnego budżetu. Do tego pojawiają się nowe wyzwania, m.in. kwestie migracyjne czy bezpieczeństwo i obronność. One mogą kosztować prawie drugie tyle. Łączna wysokość dziury budżetowej może więc wynieść nawet 24 mld euro. Komisja Europejska chciałaby ją załatać po połowie oszczędnościami i wzrostem składki wnoszonej przez państwa członkowskie. To rozwiązanie wydaje się być najłatwiejsze do zaakceptowania przez państwa członkowskie, ponieważ część z nich optuje za oszczędnościami, a część za większymi wpłatami do budżetu.

5 proc. mniej na politykę spójności?

Pozostaje jednak pytanie o to, które unijne polityki lub zobowiązania zostaną dotknięte cięciami, a które pozostaną nietknięte. Unijny komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger oświadczył pod koniec marca w Brukseli, że cięcia wobec polityki spójności powinny być minimalne. Wspomniał o „poziomie bliskim 5 proc.”. „Z powodu brexitu i nowych zobowiązań nie mogę zagwarantować, że nie będzie cięć. Musimy być realistami, musimy zaakceptować cięcia nieszkodliwe dla polityki spójności. Nie będzie to minus 30 proc., minus 20 proc. czy minus 15 proc., lecz mniej niż 10 proc., bliżej 5 proc.” – oświadczył konferencji zorganizowanej przez Komitet Regionów (CoR) oraz europejskie stowarzyszenia samorządów.

Komisarz podczas debaty otrzymał także petycję w sprawie konieczności utrzymania silnej pozycji polityki spójności w unijnej perspektywie budżetowej na kolejne siedem lat. W dokumentach do jakich niedawno dotarli dziennikarze (m.in. PAP) przedstawione zostało natomiast kilka propozycji dot. wysokości środków na politykę spójność. Wtedy KE rozważała w nich cięcia na dużo wyższym poziomie niż mówił ostatnio komisarz Oettinger, czyli 15 proc. lub nawet 30 proc. w cenach bieżących (odpowiednio 26 proc. i 39 proc. w cenach z 2011 r.. czyli roku, w których uzgodniono bieżącą perspektywę budżetową). Propozycja ta zakładała jednak różne potraktowanie poszczególnych regionów UE. Najwięcej stracić miałyby najbogatsze, najmniej najbiedniejsze. Tych szczególnie biednych cięcia nie dotknęłyby w ogóle. Byłoby to rozwiązanie korzystne dla Polski. W takim wariancie straciłyby tylko Mazowsze i Dolny Śląsk.

KE rozważała również zwiększenie budżetu polityki spójności o 15 proc. Rozwiązanie to nazwano jednak „zamrożeniem”, ponieważ po uwzględnieniu poziomu inflacji byłoby to utrzymanie podobnego poziomu co dziś. Rozłożenie cięć nierównomiernie między unijnymi regionami wydaje się być jednak mało prawdopodobne, ponieważ sprzeciwiają mu się same regiony. Oficjalnie taki pomysł krytykuje też CoR. Najgłośniej protestują zaś regiony z Francji i Hiszpanii. Podczas ostatniej Rady ds. Ogólnych rozmawiano już o projekcie nowych wskaźników w metodologii podziału środków finansowych w ramach polityki spójności. Stąd właśnie nowa, na razie bardzo zdawkowo określona, propozycja komisarza Oettingera. To oznacza, że cięcia nie ominęłyby wszystkich polskich regionów.

Nowa polityka spójności nie tylko dla najbiedniejszych regionów

Nowe wskaźniki w metodologii podziału środków polityki spójności były głównym tematem podczas Rady ds. Ogólnych, która odbyła się wczoraj (12 kwietnia). Unijną pomoc będą otrzymywały nie tylko najbiedniejsze regiony, ale też te, które potrzebują tego z innych powodów.
 
Nierówności regionalne w Europie 
Na …

PE: Bez cięć w polityce spójności

Tymczasem Parlament Europejski opowiada się za utrzymaniem finansowania polityki spójności na obecnym poziomie. Stanowisko PE przedstawił w Komitecie Regionów europoseł-sprawozdawca ds. budżetu Jan Olbrycht (PO, EPP). „Uważamy, że nie wystarczy powiedzieć 5 proc., przy całym szacunku dla pana komisarza, który jest >>przyjacielem spójności<<. Sformułowanie >>tniemy o 5 proc.<< na dziś nas nie zadowala. Uważamy, że spójność powinna być utrzymana na dzisiejszym poziomie” – mówił.

Jak dodał, europosłowie czekają też na więcej szczegółów. „Gdzie jest punkt wyjścia? W jakich cenach się obracamy? W stosunku do czego jest to 5 proc.? Czy w stosunku do tego, co jest dzisiaj, z Brytyjczykami, czy w stosunku do tego, co będzie po wyjściu Brytyjczyków?” – pytał Olbrycht.

Europoseł zastrzegł też, że PE nie zgodzi się na sfinansowanie nowych unijnych wyzwań z pieniędzy zaoszczędzonych na polityce spójności. Jak przekonywał, poziom wzrostu składek musi być więc wyraźnie wyższy od poziomu ewentualnych cięć w unijnych politykach. „Z naszych wyliczeń – a nie założeń teoretycznych – wynika, że jeżeli chcemy utrzymać politykę spójności, zwiększyć badania i mieć nowe priorytety, to potrzeba na to 1,3 proc. dochodu narodowego brutto (DNB). Obecnie składka państw członkowskich wynosi 1,04 proc. DNB” – podkreślił.

Komisja Europejska ma przedstawić swoją propozycję kształtu perspektywy budżetowej na lata 2021-2028 2 maja. W perspektywie finansowej UE na lata 2014-2020 Polska otrzymała na realizację polityki spójności ok. 77,6 mld euro.

Polskie stanowisko wobec polityki spójności w nowej perspektywie finansowej UE

W Unii Europejskiej trwają intensywne rozmowy na temat kształtu unijnych budżetów po 2020 r. oraz sposobów budowania unijnego finansowania. Wątpliwości dotyczą m.in. przyszłości polityki spójności. Polski minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński odwiedził w ostatnim czasie kilka stolic europejskich, aby …