Fundusz Odbudowy: “Szansa stulecia” czy przesadzone nadzieje na cud gospodarczy?

W ramach Funduszu Odbudowy Polska otrzymać ma dotacje w wysokości 23,9 mld euro, które zostaną wydane w latach 2022-2026. Może też skorzystać z pożyczek o wartości 34 mld euro.

W ramach Funduszu Odbudowy Polska otrzymać ma dotacje w wysokości 23,9 mld euro, które zostaną wydane w latach 2022-2026. Może też skorzystać z pożyczek o wartości 34 mld euro. [Zdjęcie via Canva + flickr.com/Kancelaria Premiera / Opracowanie własne Paulina Borowska EURACTIV.pl]

Fundusz Odbudowy (Next Generation EU), czyli 750 mld euro, jakie państwa członkowskie Unii Europejskiej otrzymają na odbudowę gospodarczą po pandemii koronawirusa, budzi wiele nadziei w krajach Wspólnoty. Czy środki te nadadzą Europie znaczący impuls do rozwoju i wzmocnią jej odporność przed ewentualnymi kryzysami w przyszłości?

 

 

Fundusz Odbudowy porównywany jest do powojennego planu Marshalla, dzięki któremu w latach 1948-1952 16 krajów europejskich otrzymało bezzwrotne dotacje w wysokości 13,3 mld dolarów (to równowartość obecnych 140 mld dolarów) na odbudowę zniszczonego skutkami wojny kontynentu.

Rynek pracy w UE: Najmniejsze bezrobocie w Polsce. Najwięcej pracują Grecy

Jak kształtuje się rynek pracy w pozostałych unijnych państwach?

Fundusz Odbudowy: Zdrada racji stanu vs wzrost biurokracji

Rok temu, podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podkreśliła, że „potrzebujemy planu Marshalla, aby ożywić gospodarkę Europy i musimy go wprowadzić w życie natychmiast”.

„To jest plan Marshalla dla dzisiejszej Europy. To jest plan, który pozwoli dynamicznie się rozwijać albo pogrążyć się w kryzysie. Dzisiaj mamy drugą taką okazję w historii”, powiedział z kolei w czwartek (29 kwietnia) wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda.

W podobnym tonie wypowiadają się inni politycy na rodzimej scenie politycznej, a posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska – poparcie jej ugrupowania ws. Krajowego Planu Odbudowy, który stanowi podstawę do wypłat z FO UE, pozwoli PiS przegłosować stosowną ustawę w Sejmie – stwierdziła w rozmowie z RMF FM, że „odrzucenie planu Marshalla XXI w., 250 mld złotych dla Polski (Polsce może przypaść 27 mld euro dotacji i 32 mld euro pożyczek – red.), byłoby zdradą Polski, zdradą racji stanu”.

Nie wszyscy są jednak zgodni co do historycznej wartości unijnego funduszu. Witold Gadomski z „Gazety Wyborczej” pisze, że nie należy go porównywać do planu Marshalla, ponieważ „fundusz oczywiście Polsce się przyda, ale nadzieje, że sprawi cud gospodarczy, są przesadzone”. 

Gadomski twierdzi, że zasady unijnego funduszu mogą sprowadzić się do wzrostu biurokracji, centralizmu, etatyzmu i większych wydatków socjalnych, bo wprawdzie  „napływ dodatkowych środków unijnych wzmocni stronę popytową gospodarki, a zatem da krótkotrwały impuls wzrostu. Trzeba jednak pamiętać, że jednocześnie wzrośnie składka, jaką Polska płaci do Brukseli, gdyż pieniądze na Fundusz Odbudowy Unia pożycza na rynkach finansowych i musi mieć pieniądze na obsługę długu”.

Odbudowa po pandemii w UE. Co trzeba wiedzieć o unijnym Funduszu Odbudowy?

Parlament Europejski przegłosował w lutym powstanie Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF), który jest kluczowym elementem Next Generation EU. Jakie zasady decydują o wydaniu unijnych środków?

Fundusz Odbudowy jak Plan Marshalla?

Wsparcie Amerykanów odegrało znaczącą rolę przy odbudowywaniu gospodarek europejskich po II Wojnie Światowej. Jak wskazuje Gadomski, pieniądze przeznaczano na sektory, które ich najbardziej potrzebowały. Plan Marshalla przyczynił się więc do nadania dynamiki rozwojowi gospodarczemu zniszczonych wojenną pożogą państw Starego Kontynentu. 

Z pomocy skorzystały wyłącznie kraje z Zachodu Europy. Te ze wschodu kontynentu – w tym Polska – solidarnie odmówiły pod naciskiem Kremla partycypacji. Specjaliści od historii gospodarczej są zgodni, że rezygnacja z planu Marshalla przyniosła naszej części Europy bardzo negatywne i długofalowe skutki.

Pieniądze z darowizn warunkowych musiały być przeznaczane na zakup towarów i usług z innego kraju europejskiego, co miało pobudzić handel wewnątrzeuropejski. Jednak 90 proc. pomocy stanowiły darowizny, z których większość była bezwarunkowa i służyła do płacenia za rachunki, głównie za dostawy towarów i usług sprowadzanych z USA.

Zasadne jest więc nazywanie unijnego Funduszu Odbudowy drugim Planem Marshalla? Dr Aleksandra Borowicz z Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego i ekspertka Team Europe Polska twierdzi, że w pewnym sensie takie porównanie jest uzasadnione, zwłaszcza w odniesieniu do kwestii oczekiwanych rezultatów w odpowiedzi na wielkość zaangażowanych środków oraz faktu, że obydwa plany są odpowiedzią na przełomowy moment, w którym znalazły się państwa europejskie.

Nasza rozmówczyni wyraża jednak nadzieję, że „efekty będą jeszcze lepsze niż w przypadku planu Marshalla i w konsekwencji państwa członkowskie UE pójdą w stronę pogłębienia integracji europejskiej”.

Z kolei prof. Tomasz Grzegorz Grosse z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z EURACTIV.pl zwraca uwagę, że „każde pieniądze, które mogą być zainwestowane na stosunkowo dużą skalę, mają szansę przyczynić się do rozwoju”. 

Według niego Fundusz Odbudowy zapewne nada impuls do wzrostu gospodarczego dla Europy, ale porównania do planu Marshalla „są grubo przesadzone”.

„Szansa stulecia” dla Europy?

W ramach Funduszu Odbudowy państwa UE mają otrzymać dotacje w wysokości 390 mld euro i możliwość wykorzystania 360 mld euro z puli preferencyjnych niskooprocentowanych pożyczek.

Główną częścią Funduszu Odbudowy jest Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, którego kwota wyniesie 672,5 mld euro. Środki mają być przeznaczone na inwestycje publiczne i reformy w państwach Unii.

Przedstawiciele UE przekonują, że dzięki funduszowi Unia Europejska będzie w stanie naprawić bezpośrednie szkody gospodarcze i społeczne spowodowane pandemią koronawirusa. Europa ma także być bardziej przyjazna dla środowiska i bardziej cyfrowa – na te dwie reformy, zgodnie z założeniami, państwa członkowskie powinny przeznaczyć odpowiednio 37 proc. i 20 proc. pozyskanych środków.

Dr Borowicz zwraca uwagę, że „jest to pierwsza sytuacja, w której mamy dodatkowe środki – poza polityką spójności – na wsparcie zwłaszcza przedsiębiorczości i odbudowy gospodarki stabilnej, odpornej na kryzysy. To jest całkiem nowe narzędzie, na miarę nowej sytuacji, z którą aktualnie się mierzymy, czyli wychodzenia z kryzysu pandemicznego”.

Według rozmówczyni EURACTIV.pl „w obliczu aktualnych wyzwań, związanych nie tylko z pandemią, ale i postępującej globalizacji czy cyfryzacji społeczeństwa, Unia Europejska, chcąc wykonać skok rozwojowy – wielki krok naprzód, również w wymiarze neutralności klimatycznej, zaprogramowała coś wyjątkowego”.

Z kolei dr Krzysztof Biegun z Wydziału Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu twierdzi, że Fundusz Odbudowy to „ogromna szansa nie tylko na odbudowę kondycji gospodarek europejskich po pandemii, ponieważ część z nich już właściwie wróciła na przedpandemiczną ścieżkę wzrostu, ale też na wzrost tempa rozwoju gospodarczego w przyszłości”.

Nie tylko Polska? Rząd Finlandii będzie miał trudności z ratyfikacją Funduszu Odbudowy. "To byłaby ogromna rysa i utrata prestiżu"

Fundusz Odbudowy to dla Europy szansa stulecia, uważa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Ursula von der Leyen: To „prawdziwie historyczna chwila”

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stwierdziła w poniedziałek (26 kwietnia), że Fundusz Odbudowy to „szansa stulecia” dla Europy i „prawdziwie historyczna chwila”. „Chcemy Europy odpornej, lepiej przygotowanej na przyszłe kryzysy”, powiedziała von der Leyen.

Według niej Fundusz Odbudowy „wzmocni naszą społeczną gospodarkę rynkową i nasz jedyny w swoim rodzaju wspólny rynek. Umożliwi Europie wyjście z kryzysu silniejszą”.

Zdaniem prof. Grosse wszystko zależy jednak od tego w jaki sposób pieniądze z Funduszu będą wydatkowane. „Jeżeli te środki będą rozproszone na cele niepowiązane z gospodarką i budowaniem strategicznej konkurencyjności to ten Fundusz nie będzie miał większego znaczenia, poza tym, że nakręci lekko popyt”.

Również dr Biegun podkreśla, że środki te muszą być rozsądnie wykorzystane – „nie tylko na bieżącą konsumpcję, ale też na inwestycje i rozwój technologii” – i od tego będzie zależało, czy „zbudujemy konkurencyjną gospodarkę”. Według niego „jest to istotne zwłaszcza dla Polski, gdzie poziom inwestycji w ostatnich latach istotnie spadł”.

Ekonomista zwraca jednak uwagę, że „m.in. rodzima gospodarka wróciła już na ścieżkę wzrostu sprzed pandemii, chociaż oczywiście sytuacja wygląda różnie w poszczególnych branżach”.

Rząd przyjął projekt ustawy ws. zasobów własnych UE. Solidarna Polska przeciwna ratyfikacji

Jest to początek procesu, który ma zapewnić Polsce i pozostałym państwom UE dostęp do funduszy na wsparcie wychodzenia z kryzysu po pandemii koronawirusa.

Krajowy Plan Odbudowy szansą dla Polski?

Zanim jednak rozpoczną się wypłaty unijnych funduszy państwa członkowskie muszą przedstawić  Komisji Europejskiej Krajowe Plany Odbudowy, na podstawie których otrzymają wsparcie finansowe. Muszą więc zadeklarować na jakie cele będą przeznaczone pieniądze i jakie będą kwoty poszczególnych inwestycji. Termin składania projektów upłynął wczoraj (30 kwietnia), ale kilka państw poprosiło KE o dodatkowy czas na dopracowanie szczegółów.

Krajowe Plany Odbudowy powinny dotyczyć kluczowych dla UE obszarów: transformacji ekologicznej, cyfrowej, inteligentnego, zrównoważonego i inkluzywnego wzrostu i zatrudnienia, spójności społecznej i terytorialnej, zdrowia i odporności i polityki na rzecz następnego pokolenia. 

We wtorek (27 kwietnia) polski rząd przyjął projekt ustawy o ratyfikacji decyzji Rady Europejskiej ws. zasobów własnych, czyli Funduszu Odbudowy. Ratyfikacja we wszystkich państwach członkowskich – oprócz zgody KE na Krajowe Plany Odbudowy – jest bowiem warunkiem uruchomienia wypłat. Głosowanie w tej sprawie odbędzie się 4 maja na dodatkowym posiedzeniu Sejmu.

Swój sprzeciw zadeklarowała już Solidarna Polska. Koalicjant PiS przekonuje, że wprowadzenie Funduszu Odbudowy „rodzi ryzyko wymuszenia na Polsce decyzji w kwestiach, w których Polska nie przekazała Unii kompetencji, a są wyłącznie naszymi wewnętrznymi sprawami”. 

Jednak mimo tego projekt ma szansę na zatwierdzenie przez parlament, ponieważ swoje poparcie – pod pewnymi warunkami – zadeklarowała już Lewica. 

Rząd obiecał, że spełni sześć postulatów tego ugrupowania, m.in. przeznaczy 850 mln euro dla szpitali powiatowych, 300 mln euro na wsparcie branży gastronomicznej i hotelarskiej czy wybuduje 75 tys. tanich mieszkań na wynajem. 

W ramach Funduszu Odbudowy Polska otrzymać ma dotacje w wysokości 23,9 mld euro, które zostaną wydane w latach 2022-2026. Może też skorzystać z pożyczek o wartości 34 mld euro.