Sprawiedliwa kultura, czyli o wielkim wyzwaniu europejskiej reformy Prawa Autorskiego

We współczesnych gospodarkach konkurencyjność oparta jest w dużej mierze na innowacyjności, a zatem kwestia praw autorskich powinna być regulowana w sposób jednoznaczny. Tak jednak nie jest. Największe spory toczone w segmencie gospodarki cyfrowej dotyczą bardzo często właśnie naruszania patentów oraz własności intelektualnej. Zarówno wiedza (w postaci patentów), jak i dobra niematerialne (kulturalne) stanowią przedmiot wielu debat w zakresie jednolitego rynku cyfrowego. Komisja Europejska w przyjętym planie wyraźnie zakłada punkt „unowocześnienie prawa autorskiego celem ułatwienia dostępu do treści”. Warto zatem się zastanowić skąd potrzeba takiej zmiany.

Gdy myślimy o treściach objętych prawem autorskim musimy uwzględnić nie tylko potrzeby twórców, ale także odbiorców tworzonych przez nich treści. Co więcej, musimy uwzględnić fakt, że powszechny dostęp do internetu i współczesnych technologii sprawił, że odbiorcy treści sami często stają się twórcami. Dochodzi zatem do zatarcia sztywnych granic między tymi grupami.

Internetowi, który umożliwia łatwy dostęp do treści tworzonych w różnych krajach zawdzięczamy zarówno przyspieszony rozwój naszej cywilizacji, jak i  demokratyzację dostępu do kultury. Łatwość ta spowodowała jednak, że konsumenci mogą czuć się zagubieni w gąszczu zasad określających co im z tymi treściami robić wolno, a czego nie. Mają oni często problemy ze zdefiniowanie jakie działania są legalne, a jakie skutkują przekroczeniem granicy prawnej. Wolne domeny, darmowe zbiory, licencje Royalty Free – to przykłady rozwiązań mających na celu rozwianie tych wątpliwości, których niestety póki co nie ubywa.

W Polsce od pewnego czasu gorącym tematem jest opłata reprograficzna (doliczana do tzw.  czystych nośników), która przez wiele lat pełniła rolę rekompensaty dla artystów z tytułu strat, jakie ponoszą, gdy w ramach dozwolonego użytku dokonuje się kopii ich utworów. Organizacje Zbiorowego Zarządzania prawami autorskimi dążyły do tego, by objąć nią smartfony i tablety. Tymczasem eksperci od prawa cyfrowego coraz częściej wskazują na to, ze opłata reprograficzna w dobie mediów cyfrowych nie jest dobrym rozwiązaniem. Posłużę się tu opinią autorstwa dr hab. Rafała Sikorskiego, adiunkta w Katedrze Prawa Europejskiego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu z 30 września 2015 r., opublikowanej w Dzienniku Gazecie Prawnej. Stwierdził w niej m.in. powołując się na publikacje wiodących ośrodków naukowych w UE, że wiele przypadków kopiowania dla użytku prywatnego nie generuje żadnej straty dla twórców. Cytując dra Sikorskiego: „Dotyczy to przypadków gdy zwielokrotniamy dobra chronione na innych urządzeniach dla zapewnienia sobie wygody korzystania, np. gdy płytę CD zapisujemy na komputerze, albo na przenośnym odtwarzaczu muzyki (np. IPodzie). Wskazuje się również, że nie ma szkody w przypadku, gdy zwielokrotniamy dobra chronione po to, by zapoznać się z nimi w bardziej dogodnym dla siebie momencie, np. zapisując film na set-top boxie lub innym urządzeniu. W takich przypadkach kopia sporządzona w ramach użytku prywatnego nie jest wykorzystywana przez nowy krąg odbiorców w celu zapoznania się z utworem. W wielu przypadkach, gdy w sferze prywatnej użytkownik kopiuje dobra chronione, wcześniej za dostęp do nich oraz możliwość zwielokrotnienia już zapłacił.” W świetle takiej opinii objęcie opłatą reprograficzną smartfonów czy tabletów oznacza konieczność wielokrotnego płacenia przez tego konsumenta za tę samą treść. Trudno jest zatem zgodzić się z taką formą wynagradzania artystów.

Warto zauważyć, że w dzisiejszym świecie internet staje się największym sprzymierzeńcem artystów – zwłaszcza tych, którzy dopiero zaczynają budować sobie grono fanów. Nie jest zatem jedynie źródłem potencjalnego zagrożenia wynikającego z piractwa.

Jako ZIPSEE postanowiliśmy promować tę ideę i dlatego m.in. zdecydowaliśmy się na wsparcie Patronite.pl, czyli platformy społecznościowej, która umożliwia internautom objęcie twórców e-mecenatem, a artystom poszukiwanie internetowego patrona. Przekazaliśmy pieniądze na funkcjonowanie serwisu, a dla twórców prezentujących się na portalu uruchomiliśmy program, w ramach którego tylko w tym roku otrzymają wsparcie finansowe na łączną kwotę 150 000 zł. Ideę e-mecenatu i platformy Patronite.pl promują także sami artyści, w tym wokalistki Katarzyna Nosowska i  Kasia Klich oraz zespół The Dumplings.

Ponieważ dostęp do dóbr kultury w cyfrowym świecie zapewniają m.in. urządzenia produkowane przez członków ZIPSEE „Cyfrowa Polska”, poczuliśmy się współodpowiedzialni za to, by stworzyć także przestrzeń do dyskusji pomiędzy artystami a konsumentami na temat kwestii prawa autorskiego we współczesnym świecie. Już w 2015 uruchomiliśmy kampanię edukacyjną „Kupuję-Kopiuję” oraz zorganizowaliśmy serię paneli dyskusyjnych, w których łącznie wzięło udział 50 przedstawicieli świata sztuki oraz świata nauki, animatorów kultury oraz przedstawicieli organizacji zbiorowego zarządzania. Panele te miały formę otwarta dla publiczności, nie zabrakło zatem na nich głosu konsumentów.  Wniosek wszędzie były podobny: Prawo Autorskie nie przystaje do współczesnych ram funkcjonowania kultury.  Rozmawialiśmy o wielu modelach, patrzyliśmy na rozwiązania fińskie oparte o finansowanie opłat reprograficznych z budżetu państwa czy też z opłat powszechnych. Szukaliśmy i szukamy najlepszego rozwiązania zarówno dla kultury, jak i jej odbiorców.

Takie samo wyzwanie stoi przed każdym z krajów członkowskich w UE. Nowe prawa lokalne, jakie powstaną w rezultacie tych rozważań powinny w sprawiedliwy sposób  wynagradzać twórców, jednocześnie umożliwiając konsumentom na swobodny dostęp do dób kultury, zwłaszcza w formie cyfrowej. Pisząc ten tekst mam świadomość wagi wyzwań, które stoją przed tymi, którzy te prawa będą tworzyć. Jestem też głęboko przekonany, że zapoczątkowany przez Komisję Europejską proces przemian i ujednolicania tych przepisów, jak również nasze polskie doświadczenia, sprawią, że kultura zostanie uwolniona, a twórcy zyskają środki na to, by nadal nas nią obdarzać.

Michał Kanownik, prezes ZIPSEE „Cyfrowa Polska” (Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT) zrzeszającego największe i najbardziej liczące się firmy tej branży w Polsce. Związek monitoruje i informuje o zmianach legislacyjnych dotyczących polskich i europejskich producentów i importerów sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Zamieszczony powyżej tekst jest jego własną opinią i nie stanowi wyrazu poglądów redakcji EurActiv.pl