Zawrócony przez Włochy statek z migrantami dotarł do Hiszpanii

Marynarze w porcie w Walencji, źródło: Flickr/US Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class Magen F. Weatherwax/Released

Marynarze w porcie w Walencji, źródło: Flickr/US Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class Magen F. Weatherwax/Released

Należący do niemieckiej organizacji humanitarnej SOS Méditerranée statek „Aquarius” zawinął wczoraj (17 czerwca) do portu w Walencji. Razem z nim do Hiszpanii dotarły dwa okręty włoskie, które pomogły dostarczyć 629 osób podjętych przez społecznych aktywistów z Morza Śródziemnego ponad tydzień temu.

 

W porcie w Walencji na pasażerów okrętu czekało ponad 1 tys. pracowników Czerwonego Krzyża, a także policjanci i funkcjonariusze służb granicznych. Na pokładzie „Aquariusa” oraz dwóch jednostek włoskich znajdowali się obywatele 26 państw. Najwięcej osób pochodzi z Sudanu i Nigerii, ale wiele przybyło również z Erytrei, Sudanu Południowego czy Algierii. Pojedyncze osoby pochodzą natomiast z Afganistanu, Pakistanu czy Bangladeszu. Wśród 629 osób aż 123 to pozbawione opieki osoby niepełnoletnie. 11 osób ma mniej niż 13 lat, a siedem kobiet jest w ciąży.

Ponieważ część z pasażerów na pokład „Aquariusa” trafiła prosto z wody i cierpiała z powodu hipotermii, a ponad tygodniowy rejs odbywał się w ciężkich warunkach, sporo osób trafiło od razu pod opiekę lekarzy, a nawet została hospitalizowana. We znaki pasażerom „Aquariusa” dały się także ostre słońce w pierwszych dniach rejsu oraz mocno wzburzone fale Morza Śródziemnego w drugiej połowie tygodnia. „Wszyscy cieszymy się, że możemy już zejść na ląd” – mówiła działaczka organizacji SOS Méditerranée Sophie Beau.

Hiszpania przyjmie statek z migrantami, który zawróciły Włochy i Malta

Decyzję w sprawie przyjęcia 629 pasażerów statku ratunkowego „Aquarius”, których uratowała z sześciu tonących jednostek niemiecka organizacja humanitarna, podjął nowy hiszpański premier. Statek ma zawinąć do portu w Walencji na wschodzie Hiszpanii.
 
Przyjęcia „Aquariusa” odmówiły kolejno władze Włoch i Malty. „Włochy …

Włosko-maltański spór i hiszpańsko-francuskie rozwiązanie

Statek „Aquarius” tydzień temu otrzymał zakaz wejścia do portów na włoskiej Sycylii. Nowe antyimigranckie władze w Rzymie nakazały jednostce odpłynąć na Maltę. Ale maltańskie władze także nie wpuściły okrętu, kierując go do… Włoch. Sytuacja na pokładzie przepełnionego „Aquariusa” robiła się coraz trudniejsza. Zaczynało także brakować żywności. Ostatecznie zgodę na przyjęcie statku wydał nowy lewicowy rząd Hiszpanii. Premier Pedro Sanchez skrytykował odpowiedzialnego za zawrócenie statku włoskiego ministra spraw wewnętrznych Matteo Salviniego. Jeszcze ostrzejsze głosy krytyki popłynęły z Paryża m.in. z ust prezydenta Emmanuela Macrona i premiera Edouarda Philippe’a, co wywołało chwilowy kryzys w relacjach włosko-francuskich i odwołanie zaplanowanych na ubiegły tydzień konsultacji międzyrządowych. Decyzję Salviniego skrytykowały też władze kilku sycylijskich i kalabryjskich miast portowych, argumentując, że „zawsze należy pomagać ludziom uratowanym na morzu”.

Po wejściu „Aquariusa” do portu w Walencji władze Hiszpanii poinformowały, że każdy z pasażerów będzie miał prawo złożyć wniosek o status uchodźcy i zostanie on rozpatrzony zgodnie z przepisami Unii Europejskiej. Pomoc w tej kwestii zapowiedziała już Francja. Hiszpańska wicepremier Carmen Calvo poinformowała, że osoby, których wnioski zostaną rozpatrzone pozytywnie, będą mogły wybrać, czy chcą zostać w Hiszpanii czy udać się do Francji. Burmistrz Walencji Joan Ribo zapewnił, że władze jego miasta pomogą wszystkim pasażerom „Aquariusa” oraz dwóch włoskich okrętów.

Włochy i Francja w sporze ws. statku z uratowanymi migrantami

Za „cyniczną i nieodpowiedzialną” uznał decyzję nowego włoskiego rządu o odesłaniu okrętu niemieckiej organizacji humanitarnej z 629 uratowanymi na Morzu Śródziemnym migrantami z Afryki prezydent Francji. Rzym w odpowiedzi grozi zerwaniem planowanego na piątek francusko-włoskiego szczytu i wzywa do siebie …

Salvini: Nie wpuścimy już okrętów organizacji humanitarnych

Nowy szef włoskiego MSW i jednocześnie lider prawicowej Ligi Północnej, który zakazał straży przybrzeżnej wpuszczać „Aquariusa” do portów na Sycylii, Matteo Salvini zapowiedział, że jego kraj nie przyjmie już ani jednego więcej statku organizacji pomocowej, który będzie miał na pokładzie migrantów bądź uchodźców. Od strony Libii płyną bowiem w kierunku Włoch dwa statki holenderskich organizacji, które także wiozą osoby podjęte z morza. „Niech oni wiedzą, że Włochy nie chcą być dłużej wspólnikiem biznesu nielegalnej imigracji, a zatem muszą szukać portów innych niż włoskie” – napisał na Twitterze Salvini. Załoga jednego z holenderskich statków – „Lifeline” – nazwała już w odpowiedzi włoskiego ministra „faszystą”. Gdy Salvini odpowiedział: „W naszym domu to my rządzimy, koniec z wolną amerykanką, zrozumiano? Groźby i obelgi nas nie zatrzymają!”, holenderscy aktywiści zrezygnowali ze stosowania słowa „faszysta”, ale dalej ostro krytykowali szefa MSW Włoch.

Konflikt między Rzymem a europejskimi organizacjami pozarządowymi wynika m.in. z kwestii geograficznych. Włoskie władze krytykują bowiem organizacje pozarządowe, które często w poszukiwaniu rozbitków bądź osób usiłujących pokonać Morze Śródziemne na pontonach bądź wiosłowych łodziach (co jest praktycznie samobójstwem) wyprawiają się w okolice libijskich wód terytorialnych. Tymczasem Włochy mają podpisaną z Libią umowę, w ramach której to libijskie służby powinny wyławiać takie osoby z wody i odwozić na libijski brzeg. Włoskie porty wciąż otwarte są zaś dla statków, które wiozą osoby wyłowione z włoskich wód terytorialnych. To najczęściej okręty marynarek wojennych państw członkowskich UE lub NATO. Włoska marynarka wojenna i straż przybrzeżna dostarczyły na „Aquariusa” żywność i środki medyczne oraz zapewniły eskortę dwóch jednostek, które przejęły część uchodźców i migrantów na swoje pokłady.

Z kolei organizacje humanitarne przekonują, że nie mają innego wyjścia niż zapuszczać się w południową część Morza Śródziemnego. Po pierwsze dlatego, że libijska straż przybrzeżna często zjawia się na miejscu morskiej katastrofy dopiero kilka godzin później, gdy wielu rozbitków już nie żyje, a po drugie dlatego, że uratowane osoby trafiają do owianych złą sławą libijskich ośrodków dla uchodźców i migrantów, gdzie dochodzi do wielu przypadków znęcania się nad ludźmi czy ich wykorzystywania seksualnego. Dramatyczne raporty o owych instytucjach przygotowały już m.in. ONZ, Amnesty International oraz Lekarze Bez Granic. Telewizja CNN nagrała natomiast dzięki ukrytym kamerom reportaż pokazujący jak działa w libijskich ośrodkach rynek handlu ludźmi.

Łodzie z migrantami znów zatonęły w Morzu Śródziemnym

Co najmniej 48 osób zginęło w wyniku wywrócenia się łodzi z migrantami u wschodnich wybrzeży Tunezji. W innej katastrofie u wybrzeży Turcji śmierć poniosło 9 osób. Liczba tegorocznych ofiar śmiertelnych nieudanych prób przedostania się do Europy przez Morze Śródziemne wzrosła …