Wigilijna tragedia na Morzu Śródziemnym. Utonęło co najmniej 20 migrantów, w większości kobiet

Ruch migracyjny z Tunezji do Włoch tej zimy nie zamarł (Obraz Jim Black z Pixabay)

Ruch migracyjny z Tunezji do Włoch tej zimy nie zamarł (Obraz Jim Black z Pixabay)

Do wywrócenia się łodzi z migrantami doszło w Wigilię (24 grudnia), ale dopiero teraz informacje o tym dotarły do mediów. Tragedia miała miejsce niedaleko wybrzeża Tunezji.

 

Co najmniej 20 osób utonęło po tym jak na Morzu Śródziemnym wywróciła się łódź z 37 osobami próbującymi przedostać się do Europy. Do wypadku doszło krótko po tym, jak jednostka wypłynęła z okolic miasta Safakis w środkowo-wschodniej Tunezji.

Łodzie przemytników ludzi często wypływają właśnie z tego rejonu. Do włoskiej wyspy Lampedusa jest stamtąd tylko około 100 mil morskich. W ostatnich tygodniach rośnie liczba łodzi, które próbują się nielegalnie przedostać z Tunezji do Włoch.

Ciepła na razie zima i nieco spokojniejsze niż w ubiegłych latach Morze Śródziemne zachęcają do takich podróży. Ale obecne warunki są i tak trudniejsze niż te wiosną czy latem. A przemytnicy ludzi korzystają zwykle z łodzi starych i nie spełniających norm bezpieczeństwa. Dlatego ryzyko wywrócenia się takiej jednostki jest bardzo duże.

Tunezyjskim służbom udało się w Wigilię uratować tylko cztery osoby, a 13 uznaje się za zaginione, choć szanse na znalezienie kogoś żywego są praktycznie zerowe. Z wody wyłowiono zaś 20 ciał i to na razie te osoby uznaje się za oficjalnie zmarłe. Aż 19 z owych ofiar to kobiety, w tym cztery ciężarne.

Włochy: Salvini ponownie przed sądem. "Ratowaliśmy życie ludzi i broniliśmy kraju"

Salvini oskarżony jest o przetrzymywanie ludzi na statku u wybrzeży Włoch.

Pandemia wzmaga ruch migracyjny

Ruch migracyjny na trasie Tunezja-Włochy napędzają nie tylko obywatele krajów Afryki Subsaharyjskiej, ale także sami Tunezyjczycy. Sytuacja gospodarcza w ich kraju pogarsza się bowiem od kilku lat, a pandemia COVID-19 jeszcze kryzys gospodarczy w tym kraju zaostrzyła.

O ile krótko po udanej tzw. jaśminowej rewolucji z lat 2010-2011, której 10. rocznicą wybuchu obchodzono 17 grudnia, było w Tunezji wiele optymizmu, o tyle teraz przygasł on już mocno.

Choć udało się obalić rządzącego autokratycznie od 1987 r. prezydenta Zajna al-Abidina ben Alego, uniknąć szerokiego rozlewu krwi i ustanowić w kraju całkiem nieźle na tle innych państw regionu funkcjonującą demokrację, wielu problemów gospodarczych nie udało się rozwiązać do dziś.

Największym z nich w przypadku Tunezji, jak i niemal całej Afryki Północnej, jest wysokie bezrobocie dotykające przede wszystkim młodych ludzi. A brak pieniędzy to dla młodego mężczyzny w tej części świata zwykle także brak możliwości znalezienia żony. To popycha od dekady młodych Tunezyjczyków do emigracji do Europy.

Hiszpania: Władze zamkną obóz dla imigrantów na Wyspach Kanaryjskich

Poniedziałkową operację poprzedziło skierowanie przybyszów do ośrodków wczasowych opustoszałych z powodu epidemii.

Kryzys gospodarczy w Tunezji

Teraz jednak sytuacja gospodarcza Tunezji jest jeszcze trudniejsza. Od „jaśminowej rewolucji” PKB tego kraju skurczyło się już o 10 proc. Ale spadek ten w obecnym roku mocno przyspieszył za sprawą pandemii. Jedną z najważniejszych gałęzi tunezyjskiej gospodarki jest bowiem turystyka, oparta przede wszystkim o gości z zagranicy.

W 2020 r. tunezyjskie PKB zanotowało już spadek w porównaniu z ubiegłym rokiem o 4,7 proc., choć jeszcze przed wybuchem pandemii wróżono Tunezji wzrost gospodarczy na poziomie 2,7 proc.

Tymczasem w ciągu ostatnich 12 miesięcy zniknęło w 11,5-milionowej Tunezji aż 275 tys. miejsc pracy. Najwięcej – 29 proc. – w energetyce i budownictwie, 23 proc. w turystyce, 19 proc. w transporcie, a 17 proc. w branży tekstylnej.

Władze tunezyjskie zapowiadają walkę z przemytem ludzi do Europy, oskarżając przemytników o narażanie migrantów na wielkie niebezpieczeństwo. „Państwo nie będzie tolerowało przemytników ludzi, organizatorów nielegalnych przepraw przez morze. Popełniają oni przestępstwa, których nie można zaakceptować” – mówił w sierpniu podczas wizyty w Safakis prezydent Tunezji Kajs Su’ajjid.

Głowa tunezyjskiego państwa wizytowała wówczas jednostki straży przybrzeżnej i Gwardii Narodowej. Prezydent podziwiał nowy sprzęt patrolowy – łodzie motorowe, pojazdy terenowe i samoloty obserwacyjne. Ale od tamtego czasu napływ ludzi z Tunezji do Europy oraz liczba morskich wypadków wcale się wyraźnie nie zmniejszyły.