W Afganistanie był ministrem, a w Niemczech rozwozi jedzenie. Nawet wykształceni afgańscy uchodźcy nie mają łatwo

Były afgański minister rozwozi w Niemczech jedzenie rowerem (Photo by Joshua Lawrence on Unsplash)

Były afgański minister rozwozi w Niemczech jedzenie rowerem (Photo by Joshua Lawrence on Unsplash)

Sajed Sadaat przez trzy lata był ministrem ds. komunikacji w afgańskim rządzie, ale pod koniec ubiegłego roku opuścił Afganistan. W Niemczech jednak zarabia na życie… rozwożąc jedzenie zamówione z restauracji. Niemieckie media oceniają, że podobny los może spotkać wielu uchodźców z Afganistanu, nawet jeśli mają wyższe wykształcenie i zawodowe doświadczenie.

 

Historię Sajeda Sadaata opisały niemieckie media. Choć ma ukończone dwa kierunki studiów – jest specjalistą zarówno w dziedzinie IT, jak i telekomunikacji – a także posiada doświadczenie w pracy w administracji publicznej na najwyższych szczeblach, bo w latach 2016-2018 pełnił funkcję afgańskiego ministra ds. komunikacji, w Europie nie udało mu się znaleźć zatrudnienia zgodnego z jego wykształceniem.

50-latek sam odszedł z ministerialnego stanowiska. Jak dziś tłumaczy, miał dość korupcji i marnowania publicznych środków. Nie był osobą z otoczenia obalonego przez talibów prezydenta Aszrafa Ghaniego i często popadał w konflikty z prezydenckimi doradcami. Dyplomatycznie wyjaśnia obecnie, że „miał inne zdanie na temat wydawania środków budżetowych”.

Ostatni żołnierze USA opuścili Afganistan. To koniec najdłuższej misji zagranicznej zrealizowanej przez NATO

Talibowie ogłosili zaś „niepodległość”, a ONZ wezwał ich, aby dalej umożliwiali swobodne opuszczanie kraju.

Minister ucieka przed talibami

Sadaat z Afganistanu uciekł w pod koniec ubiegłego roku. W grudniu 2020 r. znalazł się w Niemczech. W jego ojczyźnie wciąż jeszcze u władzy był Ghani, ale talibowie szykowali się już do swojej ofensywy przeciw rządowi w Kabulu.

Ówczesny prezydent USA Donald Trump kilka miesięcy wcześniej ogłosił bowiem, że Waszyngton porozumiał się z talibami i wojska amerykańskie opuszczą Afganistan w 2021 r. Trump chciał nawet to zrobić do końca kwietnia.

Tymczasem negocjacje pokojowe jakie z talibami prowadził w Katarze rząd Afganistanu utknęły w martwym punkcie, a coraz więcej sygnałów świadczyło o tym, że islamiści jedynie rozmowy pozorują, a tak naprawdę czekają na wycofanie się Amerykanów, aby przejąć pełnię władzy w kraju.

Wobec coraz częstszych przypadków ataków talibów oraz dokonywania przez nich mordów na osobach pracujących dla rządu w Kabulu Sadaat postanowił wraz z rodziną przenieść się do Europy. Było to dla niego o tyle łatwe, że posiada dwa obywatelstwa – afgańskie i brytyjskie.

Z czego żyją talibowie? Oto jak bogacą się nowi władcy Afganistanu

Poufny raport NATO wykazał, powołując się na wewnętrzne źródła u talibów, że budżet ugrupowania islamistycznego w roku finansowym 2019-2020 wyniósł 1,6 mld dolarów.

Nawet z obywatelstwem trudno o pracę

Do Europy były afgański minister nie przyjechał więc jako uchodźca. A dzięki temu, że znalazł się w Unii Europejskiej przed końcem 2020 r., a więc przed upływem okresu przejściowego po brexicie, to jako Brytyjczyk miał prawo się osiedlić na kontynencie. To także dlatego nie czekał na upadek władz w Kabulu i uciekł jeszcze w ubiegłym roku. Niemcy wybrał, bo żyje tam duża afgańska społeczność, w tym jego krewni.

Ale nawet przyjeżdżając do Niemiec jako obywatel brytyjski Sadaat nie ma lekko. Jak ujawniły niemieckie media, były minister i specjalista z dwóch dziedzin zarabia w Lipsku na życie jako rowerowy kurier rozwożący jedzenie.

Nie jest także zatrudniony na stałe, a jedynie korzysta z jednej z najpopularniejszych w Europie aplikacji do zamawiania jedzenia. Klienci składają zamówienia, a rowerowi czy samochodowe kurierzy mogą się zgłosić w systemie do wykonania kursu i zarobił niewielką prowizję.

Sadaat pracuje obecnie po sześć godzin w dni powszednie, a po dziesięć w weekendy, gdy zamówień jest więcej. Jak teraz przekonuje w rozmowie z korespondentką agencji AFP, jedynie tymczasowo, dopóki nie znajdzie jakiejś lepszej pracy zgodnej z jego wykształceniem.

Według niego problemem jest przede wszystkim brak znajomości przez niego języka niemieckiego. Dlatego intensywnie się go uczy – codziennie po cztery godziny. I liczy, że kiedy język opanuje, znajdzie pracę w branżach, którymi się dotąd zajmował.

Niemcy próbują "zapobiec katastrofie" w regionie poprzez rozmowy z sąsiadami Afganistanu

W toku czterodniowej wizyty szef MSZ Heiko Maas odwiedził już Turcję, a następnie wybiera się do Uzbekistanu, Pakistanu, Tadżykistanu i Kataru.

Wielu afgańskich uchodźców wybierze Niemcy

Tymczasem, jak podkreśla, mógłby pomóc niemieckim władzom, które wywiozły w drugiej połowie sierpnia z Kabulu drogą powietrzną 4,1 tys. Afgańczyków, wcześniej współpracujących z niemieckimi organizacjami czy instytucjami. A do tego planują wydawać humanitarne wizy kolejnym. W sumie rząd federalny ocenia bowiem, że może je otrzymać 10 tys. ludzi.

Sadaat wskazuje, że władze w Berlinie będą potrzebowały konsultantów, którzy mogliby pomóc w adaptacji uchodźców z Afganistanu w Niemczech. „Mógłbym doradzać rządowi niemieckiemu dając realistyczny ogląd sytuacji i w ten sposób pomagać Afgańczykom” – powiedział w rozmowie z AFP.

Afgańczycy są od lat druga po Syryjczykach najliczniejszą grupą narodową przybywającą do Niemiec. Tylko od 2015 r. złożyli oni w tym kraju ponad 210 tys. wniosków o przyznane im prawa do azylu.

Ale – jak podkreślają niemieckie media – przykład byłego afgańskiego ministra pokazuje, że nowi uchodźcy z Afganistanu nie będą mieć w Niemczech łatwo, bo kłopot z pracą ma nawet ich świetnie wykształcony rodak, który dzięki brytyjskiemu obywatelstwo automatycznie miał zgodę na stały pobyt i pozwolenie na pracę.