Gwałty i tortury. Tak Chiny traktują Ujgurów. Ludobójstwo? „To bardzo prawdopodobne”

Ujgurzy, Chiny, Turcja, szczepionka, sinovac, Jinping, ludobójstwo, BBC, Erdogan, Pekin, Ankara, Wielka Brytania

Resort dyplomacji Chin konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom o łamanie praw człowieka wobec mniejszości ujgurskiej w Sinciangu. Na zdj. protest w Hongkongu w obronie praw społeczności Ujgurów. / via wikipedia [Studio Incendo]

Istnieje „wysokie prawdopodobieństwo”, że Chiny dopuściły się ludobójstwa przeciwko Ujgurom – taką oficjalną opinię wydali czołowi brytyjscy prawnicy. BBC opublikowała reportaż o wykorzystywaniu seksualnym kobiet w obozach dla Ujgurów, a ujgurscy uchodźcy w Turcji boją się wydania przez Ankarę za szczepionkę Sinovac przeciwko koronawirusowi.

 

 

Zdaniem brytyjskich prawników, wśród nich należącej do prestiżowego grona tzw. doradców królowej (Queen’s Counsels, QC) Alison Macdonald, istnieją jednoznaczne dowody na to, że traktowanie przez Pekin mniejszości ujgurskiej w północno-zachodnich Chinach nosi znamiona ludobójstwa.

Sterylizacja kobiet, przymusowa aborcja, odbieranie dzieci

Dowodami mają być m.in. intencjonalne zadawanie bólu, na przykład podczas przesłuchań, jak również przymusowe zapobieganie rodzeniu przez kobiety dzieci poprzez sterylizację lub aborcję oraz wysiedlanie dzieci ze społeczności.

Dokument wskazuje na „poważne i wiarygodne dowody na podejmowanie przeciwko kobietom kroków, mających zapobiec rodzeniu przez nie dzieci, pozbawiając je tej możliwości czasowo albo całkowicie oraz przymusowe zabiegi aborcji”, a także na „odbieranie dzieci rodzicom, w tym przymusowe umieszczanie w sierocińcach, podczas gdy jeden lub oboje rodziców pozbawieni są wolności, albo obowiązkowe umieszczanie w szkołach z internatem”.

W opinii stwierdzono, że oddzielanie dzieci od rodziców i odbieranie im możliwości praktykowania ujgurskiej kultury, a w wielu przypadkach nawet nadawanie im nowych imion i przydzielanie do rodzin zastępczych, należących do narodu han (stanowiącego w Chinach ponad 90 proc. populacji) ma na celu „zniszczenie Ujgurów jako populacji i grupy etnicznej”.

Xi Jinping winny zbrodni przeciw ludzkości?

Według opinii zaangażowany w nieludzkie postępowanie wobec Ujgurów jest sam przywódca Chin Xi Jinping, co stwarza wszelkie podstawy do sądzenia go pod zarzutem zbrodni przeciwko ludzkości. Prawnicy zaznaczyli, że Xi „wyznacza ogólny kierunek polityki państwa i wielokrotnie w swoich wystąpieniach opowiadał się za ostrymi krokami wobec Ujgurów”.

Opinia została zlecona, ale nie opłacona, przez Global Legal Action Network (GLAN), organizację zajmującą się stymulowaniem i opracowaniem podstaw do procesów w sprawach dotyczących różnych krajów, często z udziałem państw czy innych ważnych podmiotów, a także Światowy Kongres Ujgurów i organizację na rzecz Ujgurów Uyghur Human Rights Project (UHRP), pisze BBC.

Stustronicowy dokument opracowany przez czołowych prawników z Essex Court Chambers, gdzie działa Alison Macdonald, jest pierwszą tego typu formalną oceną dotyczącą traktowania Ujgurów przez Chiny. Nie pociąga ona za sobą kroków prawnych, ale może stanowić podstawę do nich.

Resort dyplomacji Chin konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom o łamanie praw człowieka wobec mniejszości ujgurskiej w Sinciangu, a ambasada chińska w Londynie zarzucała „antychińskim siłom” na Zachodzie fabrykowanie dowodów wskazujących na zbrodnie przeciwko Ujgurom.

Chiny: Misja WHO za najbardziej prawdopodobne uważa, że koronawirus przeskoczył na człowiek ze zwierzęcia-nosiciela pośredniego

Za mniej prawdopodobne hipotezy uznano bezpośrednie zakażenie od nietoperzy, zakażenie poprzez mrożone produkty i wyciek z laboratorium.

Wykorzystywanie seksualne Ujgurek w obozach

Telewizja BBC przygotowała ostatnio reportaż, w którym przedstawiła świadectwa Ujgurek w chińskich obozach. Materiał pokazany przez brytyjskiego publicznego nadawcę wskazuje, że zapobieganie ciąży to nie jedyny sposób znęcania się w tych miejscach nad ujgurskimi kobietami – są one także regularnie wykorzystywane seksualnie.

Proceder rozpoczął się, jak wskazuje BBC, po wizycie Xi Jinpinga w Sinciangu w 2014 r. Niedługo później dziennik „New York Times” przedstawiło przecieki z wytycznymi dla służb pracujących w obozach, którym polecono działać „bez żadnej litości”. Telewizja dotarła do kilku byłych więźniarek z chińskich obozów, które zgodziły się opowiedzieć o swoich przeżyciach i prześladowaniu przez służby obozowe. Z ich wypowiedzi wyłania się obraz masowych gwałtów, wykorzystywania seksualnego i brutalnych tortur ujgurskich kobiet.

Jednej z nich, Tursunay Ziawudun, udało się uciec z Sinciangu i mieszka obecnie w USA. Wspomina ona, że w obozie, gdzie przebywała, kobiety każdego wieczora były wyprowadzane z cel i gwałcone przez jednego lub kilku zamaskowanych mężczyzn. Sama padła ofiarą zbiorowego gwałtu trzykrotnie, a za każdym razem oprawców było dwóch lub trzech.

Gulzira Auelkhan, jedna z wielu kobiet, które zmuszane były do asystowania przy gwałtach, opowiadała z kolei, że strażnicy i policjanci płacili pieniądze, by móc zgwałcić jak najładniejszą, młodą Ujgurkę. Odmowa asysty przy takich czynach była surowo karana, więc nie było mowy o sprzeciwie. Z drugiej strony, jak podkreśla Ziawudun, znieważane i wykorzystywane seksualnie były wszystkie kobiety – nawet te w podeszłym wieku.

Do tego dochodziły inne rodzaje tortur, a przymusowe oglądanie propagandowej telewizji i konieczność obcięcia włosów należały do najlżejszych. Przy przyjęciu do obozu kobietom konfiskowano biżuterię i wyrywano kolczyki, raniąc uszy do krwi, wspomina Ziawudun. Nie mniej brutalne były przesłuchania. Jak mówi kobieta, gdy opierała się przed odpowiedzią na pytania dotyczące jej męża, trącano ją, bito i kopano w brzuch niemal do utraty przytomności. Niektóre osoby otrzymywały nawet wstrząsy elektryczne.

Kobieta opowiedziała, że w każdej z cel w jej obozie przebywało 14 kobiet. Pomieszczenie wyposażono w piętrowe łóżka i umywalkę. Za toaletę służył otwór w podłodze. Bagatelizowano choroby i rany powstałe na skutek tortur. Strażnicy kwitowali krwawienie przez kobiety stwierdzeniem, iż „to normalne, że kobieta krwawi”.

Podejrzewa się, że materiał o traktowaniu Ujgurek w chińskich obozach był jedną z przyczyn, dla których należąca do BBC stacja BBC World News China, nadająca już i tak w ograniczonym zakresie, została w ostatnich dniach pozbawiona prawa do działania na terenie Chin. Urząd Radiofonii i Telewizji Chin (NRTA) stwierdził, że stacja „poważnie naruszyła” regulacje nadawania w Chinach, m.in. te dotyczące „rzetelnego i zgodnego z prawdą” przekazu. Według NRTA brytyjscy nadawcy zaszkodzili przez to interesowi krajowemu Chin i jedności narodowej.

Stacja BBC World News z zakazem nadawania w Chinach

Urząd Radiofonii i Telewizji Chin (NRTA) powołał się na dochodzenie, które miało wykazać, że stacja BBC World News China „poważnie naruszyła” przepisy dotyczące nadawania w tym kraju.

Ujgurzy w Turcji obawiają się wydania za szczepionkę przeciw SARS-CoV-2

Turecka opozycja oskarżyła władze o to, że sprzedają one ukrywających się na terenie kraju Ujgurów w zamian za chińską szczepionkę na koronawirusa. Chociaż nie ma na to niepodważalnych dowodów, to wskazuje na zbieg okoliczności: podczas gdy Turcja oczekuje na dziesiątki tysięcy dawek szczepionki produkcji Sinovac, w ostatnich miesiącach policja zatrzymała około 50 Ujgurów, których umieściła w ośrodkach deportacyjnych.

Opozycyjni deputowani podejrzewają, że Pekin wykorzystuje szczepionki jako kartę przetargową w sprawie ekstradycji Ujgurów do Chin. Miałoby to dokonać się na mocy zawartej już dawno, ale nagle ratyfikowanej w grudniu ubiegłego roku umowy, która może trafić do tureckiego parlamentu jeszcze w tym miesiącu. Przebywający w Turcji Ujgurzy boją się najgorszego scenariusza: dołączenia do ponad miliona rodaków oraz innych członków muzułmańskich mniejszości, przebywających w więzieniach i obozach na terenie Chin.

O umowie, uzależniającej dostawy szczepionek od deportacji Ujgurów, wspominano już w grudniu, gdy nie dotarła pierwsza transza preparatu. Ankara tłumaczyła opóźnienie koniecznością uzupełnienia braków w dokumentacji. W końcu dostawa dotarła, ale Turcja otrzymała tylko jedną trzecią z 30 mln dawek, które miały zostać przesłane do końca stycznia. Dla kraju, gdzie na COVID-19 zachorowało 2,5 mln osób, a zmarło ponad 26 tys., otrzymanie szczepionki z Chin miało kluczowe znaczenie.

„Takie opóźnienie nie jest normalne. Szczepionki zostały opłacone. Czyżby Chiny szantażowały Turcję?”, zapytał jeden z opozycyjnych deputowanych, Yildirim Kaya, cytowany przez agencję Associated Press. Zaznaczył, że zwrócił się już z formalnym zapytaniem do rządu w tej kwestii, ale jak dotąd nie otrzymał odpowiedzi.

Chiny: Ratyfikowano umowę ekstradycyjną z Turcją wymierzoną w Ujgurów

Władze chińskie postrzegają to porozumienie jako istotny element walki z terroryzmem.

Rządy Chin i Turcji: Nie ma związku między Ujgurami a sprawą szczepionek

Zarówno tureckie, jak i chińskie władze utrzymują, że umowa o ekstradycji nie jest skierowana konkretnie przeciwko Ujgurom. Chińskie państwowe media określają takie sugestie mianem oszczerstwa, zaś rzecznik tamtejszego MSZ Wang Wenbin zaprzeczył jakimkolwiek związkom między tym układem a dostawą szczepionek. „Te spekulacje są bezpodstawne”, powiedział podczas czwartkowego briefingu prasowego.

Szef tureckiej dyplomacji Mevlüt Çavuşoğlu stwierdził w grudniu, że opóźnienie w dostawie szczepionek nie ma nic wspólnego z ujgurską społecznością. „Nie wykorzystujemy Ujgurów w celach politycznych, bronimy ich praw człowieka”, podkreślił.

Choć liczba rzeczywiście deportowanych do Chin Ujgurów na razie nie jest duża, to policyjne zatrzymania i doniesienia o domniemanej umowie „szczepionki za ekstradycję” zasiały niepokój wśród liczącej ok. 50 tys. osób ujgurskiej społeczności w Turcji. Obawy dodatkowo nasilił ostatni komentarz tureckiego ambasadora w Pekinie, który entuzjastycznie wypowiadał się o chińskich szczepionkach i oświadczył, że Turcja wysoko ceni sobie „współpracę prawną” z Chinami.

Oskarżenia o terroryzm

Ujgurzy w Turcji są zatrzymywani przez policję pod zarzutem udziału w działalności terrorystycznej. Jak zaznacza AP, w przeszłości faktycznie grupa Ujgurów wyjechała z Turcji do Syrii, by walczyć po stronie Państwa Islamskiego (ISIS), jednak nie było ich wielu. Większość ujgurskiej ludności, jak wskazuje agencja, unika dżihadystów i uważa, że szkodzą oni ich sprawie.

Adwokaci zatrzymanych Ujgurów podkreślają, że w większości przypadków turecka policja nie ma dowodów na ich związek z grupami terrorystycznymi. Ilyas Dogan, profesor prawa z Ankary, twierdzi, że motywy zatrzymań są czysto polityczne. „Nie mają żadnych konkretnych dowodów”, mówi i określa działania służb jako „niepoważne”.

Dogan, który reprezentuje sześć osób ujgurskiego pochodzenia przebywających obecnie w centrach deportacyjnych, pomimo ratyfikacji umowy z Chinami wątpi, by doszło do masowych deportacji. Wskazuje na sympatię, jaką cieszą się Ujgurzy w Turcji. Niemniej jednak jego zdaniem prawdopodobieństwo pojedynczych ekstradycji jest coraz większe.

Chiny: Coraz więcej obozów pracy dla Ujgurów. Jest ich już ponad 380

Ujgurzy wciąż są prześladowani i poddawani procesowi wynarodowienia.

Niektórzy uciekają do Europy Zachodniej

Turcja ze względu na podobieństwo kulturowe była niegdyś bezpieczną przystanią dla uciekających z Chin Ujgurów. Jeszcze dziesięć lat temu Recep Tayyip Erdoğan nie wahał się mówić o „ludobójstwie” w Sinciangu. Wszystko zmieniło się po nieudanym puczu z 2016 r., gdy masowe czystki i aresztowania spowodowały pogorszenie stosunków Ankary z Zachodem. Miejsce innych europejskich państw w roli partnera Turcji zajęły Chiny. Pekin zainwestował od tego czasu wiele miliardów.

Chińczycy budują w Turcji na przykład kopalnię węgla kamiennego o wartości 1,7 mld dol. Międzynarodowe lotnisko w Stambule jako pierwsze na świecie otrzymało certyfikat „Lotniska Przyjaznego Chinom” i zaczęło przyjmować tysiące chińskich turystów z Pekinu i Szanghaju. Wraz z coraz większym zaangażowaniem w Turcji, Pekin zaczął jednak domagać się wdzięczności w postaci deportacji tamtejszych Ujgurów.

Strach wśród ujgurskiej ludności rośnie. Poeta Abdurehim Para mówi, że w porównaniu z piekłem chińskiego więzienia, gdzie spędził trzy lata, w Turcji cieszy się niemal „hotelowymi” warunkami życia. Mężczyznę od zarzutów o działalność terrorystyczną uniewinnił turecki sąd, jednak wizja ekstradycji ponownie spędza mu sen z powiek. „W Chinach czeka mnie śmierć”, mówi, dodając, że presja stała się już „nie do zniesienia”.

Coraz większe niepokoje związane z ryzykiem deportacji skłoniły wielu Ujgurów do ucieczki do Niemiec, Holandii lub innych państw Europy Zachodniej. Niektórzy, zwłaszcza ci najbardziej zagrożeni, korzystają wręcz z pomocy przemytników ludzi.