Szwecja: Studentka zablokowała deportację Afgańczyka

Elin Ersson na wykonanym przez siebie nagraniu, źródło: YouTube

Elin Ersson na wykonanym przez siebie nagraniu, źródło: YouTube

Szwedzka studentka zablokowała start samolotu na lotnisku w Göteborgu i uniemożliwiła deportowanie z kraju obywatela Afganistanu. Nagrane przez nią wideo z całego zdarzenia w ciągu doby obejrzało ponad pięć milionów osób. Ale młodą aktywistkę może za ten czyn spotkać kara.

 

21-letnia Elin Ersson wykorzystała do swojej akcji przepisy lotnicze. Samolot nie może bowiem wystartować, dopóki wszyscy pasażerowie nie usiądą w swoich fotelach. Ersson, mimo próśb personelu pokładowego, odmówiła zajęcia miejsca. Oświadczyła, że nie zrobi tego, dopóki na pokładzie lecącego do Stambułu w Turcji samolotu będzie pewien 52-letni mężczyzna (obywatel Afganistanu), który zgodnie z decyzją odpowiednich państwowych urzędów nie otrzymał statusu uchodźcy i miał być deportowany. W Stambule miał on zostać przesadzony do samolotu do Kabulu.

Działający na rzecz azylantów aktywiści dowiedzieli się, którym samolotem będzie prowadzona deportacja i kupili dla Ersson bilet. Ostatecznie, po relacjonowanej na żywo w mediach społecznościowych kilkunastominutowej kłótni, Afgańczyk oraz towarzysząca mu trójka szwedzkich policjantów opuściła pokład. Chwilę później to samo zrobiła Ersson i samolot wystartował z opóźnieniem.

Różne reakcje pasażerów

Trwające 14 minut wideo pokazuje większość zajścia. Ersson filmuje w nim głównie siebie, tłumacząc, że chce uszanować prywatność innych pasażerów. Słychać jednak, jak do zajęcia miejsca próbuje ją przekonać steward, ale odpuszcza, gdy orientuje się, że Ersson nie ma zamiaru ustąpić i wszystko jest zaplanowaną akcją. Część pasażerów wyraża głośno aprobatę dla działań szwedzkiej studentki, a część głośno się irytuje. W pewnej chwili telefon odbiera jej jakiś mówiący z brytyjskim akcentem mężczyzna, który tłumaczy jej, że jej akcja przestraszyła będące na pokładzie dzieci. W obronie Ersson staje jednak steward, który oddaje jej telefon. Ersson tłumaczy podczas nagrania, że mężczyźnie, który ma być deportowany grozi w ojczyźnie śmierć. „Robię co mogę, by uratować ludzkie życie. Wiem, że dopóki stoję, piloci nie mogą wystartować. Jedyne czego chcę, to zablokować tę deportację. Gdy to się stanie, nie będę już blokowała samolotu. To, co robię, jest legalne. Nie popełniam żadnego przestępstwa” – mówi studentka. Inny pasażer – Turek – głośno chwali Ersson za jej akcję.

Emocje na pokładzie zaczynają rosnąć. „Nie pozwolę, by człowiek stracił życie, bo ktoś spóźni się na przesiadkę. Co jest ważniejsze? Ludzkie życie czy twój czas? Wysyłanie ludzi do piekła jest złe” – mówi Ersson do jednego z próbujących ją przekonać do przerwania protestu pasażerów. Ale kilku innych – w tym niemal cała drużyna piłkarska zajmująca miejsca w końcu samolotu – również wstaje i przyłącza się do protestu. Gdy Afgańczyk, policjanci oraz protestująca dziewczyna opuszczają samolot w asyście lotniskowej ochrony, żegnają ich brawa. Władze lotniska odmówiły użycia wobec Ersson siły.

Aktywiści: Nie zgadzamy się na deportacje „do piekła”

Ersson opowiadała później dziennikarzom „Deutsche Welle”, że najpierw, razem z 25 innymi działaczami protestowała na lotnisku. Potem, skorzystała z kupionego wcześniej biletu i wsiadła na pokład samolotu. Akcja miała na celu zablokowanie deportacji pewnego 26-letniego Afgańczyka, którego rodzinę działacze poznali kilka dni wcześniej. Ale na pokładzie znalazł się inny deportowany Afgańczyk. Z kolei młodego mężczyznę, którego miano deportować z Göteborga, przewieziono do Sztokholmu. „Rodzina nie wiedziała, gdzie on jest. Nie mogła się z nim po zatrzymaniu skontaktować. Jego prawnikowi odmówiono dostępu do niego. W końcu wysłano go do Afganistanu wraz z jeszcze jedną osobą. Dopiero po 48 godzinach był w stanie zawiadomić swoją przebywającą w Szwecji rodzinę, że jest w Afganistanie. Tak właśnie działa teraz system deportacyjny w Szwecji. Nagłe i szybkie działania. Ciągłe zmiany planów. Te deportacje są de facto robione pod osłoną nocy. Nie zgadzamy się na to” – powiedziała w rozmowie z „DW” Ersson.

Studentka tłumaczyła, że w Afganistanie wciąż trwa wojna i „nigdy nie zgodzi się na to, by ludzi deportowano do miejsc, w których mogą zostać zabici”. Dodała, że szczególnie poruszyła ją historia pewnego deportowanego ze Szwecji do Afganistanu na początku roku człowieka, który został zabity zaledwie kilka godzin po tym, gdy wylądował w Kabulu. Sytuacja w Afganistanie wciąż jest niespokojna. Po tym, gdy w styczniu talibowie zastrzelili 22 osoby w szturmie na hotel w stolicy kraju, a wybuch bomby zabił ponad 100 osób, Szwecja na krótko zawiesiła deportacje, ale wkrótce je wznowiła.

Deportacji będzie zapewne więcej, ponieważ właśnie dobiegają końca procedury odwoławcze osób, które złożyły wnioski o azyl w 2015 r., czyli w szczycie kryzysu migracyjnego w UE. W sumie złożono w Szwecji wówczas ponad 163 tys. takich wniosków. Prawie 42 tys. z nich złożyli Afgańczycy. Szansę na status uchodźcy mają jednak przede wszystkim obywatele Syrii, Iraku czy Erytrei. Afganistan jest uważany za kraj na tyle bezpieczny, że schronienia można szukać także i tam. Dlatego wnioski Afgańczyków były zwykle odrzucane. Szwecja po 2015 r. zaostrzyła swoją politykę migracyjną i azylową, więc liczba nowo składanych wniosków mocno spadła.

Akcję Ersson pochwalił już prezes Komitetu do Spraw Uchodźczych przy Stowarzyszeniu Afgańczyków w Sztokholmie Ahmad Zaki Chalil. Dodał jednak, że nie wierzy, iż szwedzka polityka deportacyjna się zmieni. „Te wydalenia są przeprowadzane w tajemnicy i nagle, właśnie po to, by uniemożliwić takie protesty” – powiedział.

Włoskie porty wciąż otwarte dla statków z migrantami

Włochy zgodziły się w poniedziałek (23 lipca) nadal przyjmować migrantów uratowanych na morzu, przynajmniej do czasu wypracowania szerszej unijnej strategii na rzecz sprawiedliwej dystrybucji migrantów.
 

Włoski minister spraw zagranicznych Enzo Moavero Milanesi powiedział po berlińskich rozmowach ze swoim niemieckim odpowiednikiem Heiko Maasem, że UE …

Co dalej?

Nie wiadomo, co stało się z mężczyzną, którego deportacja nie doszła do skutku za sprawą protestu szwedzkiej studentki. Został on zabrany przez policję. Ersson oraz inni aktywiści twierdzą, że władze spróbują go deportować w innym terminie. Policja odmówiła podania żadnych informacji, tłumacząc, że nie komentuje pojedynczych przypadków deportacji.

Z kolei Ersson, wbrew temu co mówi na wideo, jednak złamała przepisy. Według szwedzkiego prawa, osoba, która po wejściu na pokład odmawia wykonania poleceń załogi, może zostać ukarana grzywną, a nawet trafić na sześć miesięcy do więzienia. Być może linia lotnicza – Turkish Airlines – pozwie też Ersson za wywołanie opóźnienia.

To nie pierwsza zablokowana w tym roku deportacja do Afganistanu w Szwecji. Kilkanaście tygodni temu doszło do zawieszenia wydalenia innego Afgańczyka, który awanturował się na pokładzie, przez co samolot także nie mógł wystartować. Być może Ersson zainspirowało natomiast wydarzenie, jakie miało miejsce na początku lipca na lotnisku w Kopenhadze. Dwie pochodzące ze Szwecji pasażerki (nie była to zorganizowana akcja, a spontaniczna reakcja) uniemożliwiły deportację 19-letniego Afgańczyka, który otwarcie przyznał się do swojego homoseksualizmu. Władze Danii postanowiły go jednak odesłać. Rozpaczający młody człowiek poruszył dwie Szwedki, które odmówiły zajęcia swoich miejsc, dopóki młody człowiek nie opuści samolotu. Wtedy jednak wsparł je również kapitan, który nakazał załodze wysadzić płaczącego Afgańczyka. Do protestu przyłączyło się także wielu pasażerów.

Szef Frontexu: Najbardziej martwi mnie Hiszpania

Dyrektor unijnej agencji ochrony granic Frontex wskazał na Hiszpanię jako kraj najsilniej obecnie obciążony ruchem migracyjnym z Afryki do UE. W ciągu ostatnich miesięcy znacznie wzrosła liczba osób próbujących się przedostać nielegalnie do Europy tzw. szlakiem zachodnim, czyli z Maroko właśnie do Hiszpanii.
 
Dyrektor …