Naszym celem jest wysadzenie w bezpiecznym porcie 629 pasażerów „Aquariusa” – część z nich ocaliliśmy ubiegłej nocy, w bardzo trudnych warunkach – przekonuje w rozmowie z Reutersem Mathilde Auvillain, rzeczniczka niemieckiej organizacji pomocy humanitarnej SOS Méditerranée, która w weekend w sześciu różnych operacjach ratunkowych ocaliła setki afrykańskich imigrantów płynących z Libii w kierunku Włoch.

Wielu groziło utonięcie

Póki co nie ma chętnych na przyjęcie „Aquariusa”. Nowy szef włoskiego MSW Matteo Salvini ze skrajnie prawicowej Ligi Północnej w niedzielę odmówił wpuszczenia statku do jakiegokolwiek włoskiego portu. – Włochy mówią „nie” przemytowi ludzi, „nie” całemu biznesowi nielegalnej imigracji – stwierdził, po czym zażądał, żeby imigrantów wpuścili Maltańczycy.

Ci odpowiedzieli, że skoro imigrantów uratowano na wodach libijskich, powinni ich przyjąć Włosi. Jednak – jak podaje BBC – SOS Méditerranée potwierdza, że włoska straż przybrzeżna kazała „Aquariusowi” pozostać tam, gdzie jest, czyli 35 mil morskich od Włoch i 27 od Malty. Światowe media alarmują, że na pokładzie jest ponad setka nastolatków bez opieki z Erytrei, Ghany, Nigerii i Sudanu, jedenaścioro małych dzieci i siedem kobiet w ciąży.

Dziennikarka Anelise Borges, która jest na pokładzie „Aquariusa”, na bieżąco wrzuca na Twittera zdjęcia i informacje ze statku. Przekonuje, że noc minęła spokojnie, a większość imigrantów spała.

Jednak jeden z członków załogi Alessandro Porro przyznał w rozmowie z włoskim kanałem Sky TG24, że załoga jest zaniepokojona i bardzo jej zależy na wpłynięciu do portu. – Ludzie, których uratowaliśmy, są w bardzo trudnej sytuacji. Co najmniej pięćdziesięciu z nich groziło utonięcie – tłumaczy.
O pasażerów „Aquariusa” niepokoi się ONZ. „Wzywam wszystkie zainteresowane sprawą państwa i strony do natychmiastowego znalezienia rozwiązania i pozwolenia imigrantom i uchodźcom podróżujących „Aquariusem” na opuszczenie statku szybko i bezpiecznie” – napisano w oświadczeniu UNHCR, czyli agendy ONZ pomagającej uchodźcom.

Nowy wicepremier Włoch: "Koniec z Sycylią jako obozem dla uchodźców"

Matteo Salvini – lider współtworzącej nowy włoski koalicyjny rząd Ligi Północnej i jednocześnie nowy wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych – odwiedził Katanię na Sycylii. Zapowiedział tam zmianę polityki migracyjnej Włoch.
 
Nowy włoski rząd, stworzony przez populistyczno-liberalny Ruch Pięciu Gwiazd (M5S) oraz …

Malta bliżej Afryki niż Sycylia

Decyzja włoskiego ministra jest kontrowersyjna, ale nie zaskakuje. W kampanii przed wiosennymi wyborami politycy Ligi Północnej obiecywali Włochom, że przestaną przyjmować imigrantów, z których zalewem Rzym od lat radzi sobie niemal zupełnie sam. Zdecydowana większość uciekinierów z krajów Afryki Subsaharyjskiej, którzy marzą o lepszym życiu w Europie, ląduje właśnie we Włoszech, a pozostałe państwa UE nie palą się do przyjmowania imigrantów, co zresztą Salvani im teraz wypomniał. – Malta nikogo nie przyjmuje. Francja cofa ludzi na granicach, a Hiszpania pilnuje własnych granic z bronią w ręku – wyliczał. – Malta nie może odmawiać za każdym razem, kiedy prosimy o pomoc. W końcu dobry Bóg umieścił ją bliżej Afryki niż Sycylię – dodał.

Rzym ma umowę z Libią, zgodnie z którą Włosi pomagają Libijczykom zawracać imigrantów wyruszających z libijskich wybrzeży w kierunku Europy. Choć deal jest mocno kontrowersyjny, a obrońcy praw człowieka nie zostawiają na nim suchej nitki, trudno odmówić mu skuteczności – liczba imigrantów docierających Morzem Śródziemnym do Europy spadła od ub.r. o 75 proc., jednak nadal wielu udaje się dotrzeć do Włoch – od początku roku zarejestrowano ich już 13,5 tys.

Łodzie z migrantami znów zatonęły w Morzu Śródziemnym

Co najmniej 48 osób zginęło w wyniku wywrócenia się łodzi z migrantami u wschodnich wybrzeży Tunezji. W innej katastrofie u wybrzeży Turcji śmierć poniosło 9 osób. Liczba tegorocznych ofiar śmiertelnych nieudanych prób przedostania się do Europy przez Morze Śródziemne wzrosła …

Libia: Mamy własną strefę poszukiwań

Salvani grozi zwiększeniem liczby deportacji i nie ukrywa, że chce na całego powalczyć z organizacjami pomocowymi ratującymi imigrantów na Morzu Śródziemnym. W przeszłości nieraz oskarżał je o zmowę z przemytnikami i handlarzami ludźmi. Nie tylko Włochom nie w smak działalność organizacji pomocowych – w ub.r. Lekarze bez Granic, Save the Children i niemiecka Sea Eye musiały zawiesić ratowanie afrykańskich uciekinierów, bo libijscy pogranicznicy zaczęli oddawać w kierunku statków strzały ostrzegawcze. Rzecznik miejscowej straży przybrzeżnej tłumaczył wtedy, że libijska marynarka ma własną „strefę poszukiwań” i napotkane w niej statki uznawane będą za agresorów.

Na okrętach organizacji pomocowych do wybrzeży Włoch przybija ok. 40 proc. wszystkich imigrantów.

Włosko-maltańska wojna nerwów trwa od kilku dni – w piątek wieczorem inny statek z ocalonymi z morza imigrantami, „Seefuchs” z ponad 120 osobami na pokładzie, zawinął do portu na Sycylii po 70 godzinach tułania się po wodach przybrzeżnych, w czasie gdy władze Włoch i Malty spierały się o to, kto powinien ich przyjąć.

Artykuł opublikowany w ramach współpracy Euractiv.pl z Gazetą Wyborczą.