Przedłużenie stanu wyjątkowego do grudnia?

Premier Mateusz Morawiecki na polsko-białoruskiej granicy, źródło KPRM

Premier Mateusz Morawiecki na polsko-białoruskiej granicy, źródło KPRM

Rada Ministrów najprawdopodobniej przedłuży dziś stan wyjątkowy wprowadzony miesiąc temu w pasie przy granicy z Białorusią. Premier Mateusz Morawiecki rozszerzył bowiem porządek wtorkowych obrad rządu o ten punkt, a szef MSWiA Mariusz Kamiński zapowiedział wcześniej zgłoszenie wniosku o przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

 

Szef MSWiA, koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński zapowiedział na poniedziałkowej (27 września) konferencji prasowej z udziałem ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka i komendanta głównego Straży Granicznej Tomasza Pragi, że będzie rekomendował rządowi przedłużenie stanu wyjątkowego wzdłuż białoruskiej granicy o kolejne 60 dni. “Napór trwa. Musimy mieć poczucie, że nasza granica jest strzeżona”, uzasadniał.

Morawiecki: Sytuacja na granicy wymaga szczególnych działań

“Premier Mateusz Morawiecki wprowadził do jutrzejszego porządku obrad Rady Ministrów kwestię przedłużenia stanu wyjątkowego. Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest nadal bardzo poważna i wymaga szczególnych działań”, napisał nieco później rzecznik rządu Piotr Müller na twitterze.

“Przedłużenie stanu wyjątkowego może nastąpić tylko raz, za zgodą Sejmu i na czas nie dłuższy niż 60 dni”, głosi konstytucja. Jednak przewiduje się, że maksymalne przedłużenie stanu wyjątkowego będzie jedynie formalnością. PiS nie powinien mieć bowiem z tym większych kłopotów w Sejmie, a prezydent Andrzej Duda, jak powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, co prawda przy innej okazji, „to nie jest osoba, której nie można przekonać.

Sejm zatwierdził stan wyjątkowy wzdłuż granicy z Białorusią

Rząd argumentował wprowadzenie stanu wyjątkowego presją migracyjną ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki i białorusko-rosyjskimi ćwiczeniami wojskowymi. Opozycja oskarżała zaś rząd o chęć ukrycia niekompetencji i wytykała nieobecność w Sejmie prezydenta.

 

Wniosek o uchylenie prezydenckiego rozporządzenia złożył w piątek (3 września) klub …

Kamiński: Masowa migracja, a przybywający są bez dokumentów lub mają je fałszywe

Podczas wtorkowej konferencji prasowej minister Kamiński zapowiedział, że „jako odpowiedzialny za bezpieczeństwo naszej granicy” będzie składał Radzie Ministrów rekomendację ws. przedłużenia stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni. “Sytuacja jest niezwykle napięta. Dochodzi do prowokacyjnych incydentów z udziałem mundurowych funkcjonariuszy służb białoruskich. Mamy do czynienia ze zjawiskiem poważnym”, podkreślił szef MSWiA.

W jego ocenie mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem masowej migracji, a nie o “ruchach uchodźczych”. Mariusz Kamiński przekonywał również, że ci, którzy usiłują przedostać się z Białorusi, nie są tam zagrożeni. “Są zapraszani przez reżim Łukaszenki i używani, jako broń ze względów politycznych”, oświadczył szef MSWiA. “Nie pozwolimy przełamać naszej granicy, mimo różnego typu prowokacji służb białoruskich”, zapewnił.

Przekazał także, że od sierpnia odnotowano ponad dziewięć tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego 8,2 tys. skutecznie udaremniono w pasie granicznym. “Mamy około 1,2 tys. zatrzymanych nielegalnych migrantów. Wielu z nich nie ma żadnych dokumentów lub mają je fałszywe” poinformował Mariusz Kamiński i dodał, że służby “badają ich rzeczywistą tożsamość i czy nie stanowią zagrożenia dla naszego państwa”.

Zwłoki przy granicy z Białorusią efektem działań reżimu Łukaszenki?

19 września po południu straż graniczna poinformowała o znalezieniu w rejonie przygranicznym z Białorusią zwłok trzech osób.

Kontrowersyjna prezentacja

Na wczorajszej konferencji zostały ponadto przedstawione szokujące materiały służb dotyczące 50 zatrzymanych migrantów z 200, których dokumenty już przebadano. Przedstawione fotografie z ich telefonów miały dowodzić, że są oni powiązani z grupami terrorystycznymi lub popełniali zbrodnie. Inne zdjęcia miały zaś być dowodem ich rzekomych dewiacji (pokazano zdjęcia zoofilskie i pedofilskie, a na jednym z nich widać było nawet moment wykonywania egzekucji).

Wśród przybyłych mają być również osoby przeszkolone i z doświadczeniem bojowym, a także tacy, którzy wcześniej przebywali na terenie Rosji. Przedstawiając wizerunki i nazwiska ministrowie zastrzegali jednak, że nie chcą nikogo piętnować.

Rzecznik MSWiA, Stanisław Żaryn poinformował podczas konferencji prasowej, że dotychczas zweryfikowano kilkuset nielegalnych migrantów przebywających w ośrodkach Straży Granicznej,  z czego 1/4  uczestniczyła „w praktykach niezgodnych z prawem” i może mieć „niebezpieczne powiązania”. “Ustalenia dotyczące co dziesiątej osoby wskazują na możliwe powiązania z organizacjami terrorystycznymi, przestępczością kryminalną, przemytem ludzi”, powiedział rzecznik.

“Wśród migrantów znaleziono osoby, które miały przeszkolenie bojowe i doświadczenie w posługiwaniu się bronią”, dodał Żaryn, a 20 proc. miało związki, często wieloletnie z terytorium Federacji Rosyjskiej. “Służby badające tożsamość i wiarygodność osób przebywających w ośrodkach strzeżonych zidentyfikowały również dowody na działalność pedofilską i dowody zoofilii”, zapewnił.

Rada UE: Państwa członkowskie powinny chronić zewnętrzną granicę Unii

Chodzi o to, żeby nie dopuścić do powtórzenia błędów z poprzedniego kryzysu migracyjnego.

Błaszczak: Białorusini prowokują

“Oddawane są strzały w powietrze, celowana jest broń w kierunku polskich żołnierzy”, opisywał tymczasem prowokacje funkcjonariuszy reżimu Alaksandra Łukaszenki szef MON Mariusz Błaszczak. “Ale polscy żołnierze są profesjonalistami i nie ulegają prowokacjom”, zapewnił na wtorkowej konferencji.

Minister poinformował też, że 2,5 tysiąca żołnierzy Wojska Polskiego codziennie wspiera Straż Graniczną, a ponadto budują na granicy ogrodzenie. “Już 94 km pionowego ogrodzenia zostało postawione, 140 km poziomego ogrodzenia, a także 100 km siatki, która chroni zwierzęta przed okaleczeniem”, sprecyzował minister obrony.

Zapewnił przy tym, że możliwe jest liczebne zwiększenie wojskowego wsparcia “wtedy, gdy będzie taka potrzeba”. “Polska granica jest chroniona przede wszystkim przez Straż Graniczną, ale również przez Wojsko Polskie. W pierwszej linii są to żołnierze wojsk operacyjnych, a w drugiej żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej”, przekazał Mariusz Błaszczak.

Natomiast wieczorem w TVP Info szef MON podkreślił, że dzięki wprowadzeniu stanu wyjątkowego polska granica jest bezpieczna. Przypomniał przy tym, że „stan wyjątkowy jest również na Litwie i na Łotwie, a więc stosujemy te same środki, żeby zapewnić bezpieczeństwo”. Przekonywał ponadto, że “wprowadzenie stanu wyjątkowego w rejonie granicznym zminimalizowało zagrożenie połączenia kryzysu migracyjnego z ćwiczeniami Zapad, co byłoby czymś bardzo poważnym”.

Polska odgradza się od Białorusi drutem kolczastym, a KE gotowa rozszerzyć sankcje 

Polska odgradza się od Białorusi drutem kolczastym, choć premier Mateusz Morawiecki deklaruje gotowość przyjęcia uwięzionych na granicy imigrantów.

Kolejna ofiara na polsko-białoruskiej granicy – 16-latek

Tymczasem w nocy z piątku na sobotę na polsko-białoruskiej granicy zmarł 16-letni Irakijczyk. Rodzina z czwórką dzieci – najmłodsze półtoraroczne, a 16-latek  już w ciężkim stanie – zdołała  przedostać się na polską stronę. Jednak wkrótce polscy strażnicy wypchnęli całą rodzinę z powrotem na Białoruś, a w nocy chłopak zmarł, przekazał wczoraj Onet powołując się na ustalenia Fundacji Ocalenie. „Zanim dotarliśmy z podstawową pomocą medyczną i jedzeniem, rodzina została wypchnięta z powrotem na Białoruś. W nocy chłopiec zmarł”, cytuje portal Kalinę Czwarnóg z fundacji.

Według tego samego źródła następnego dnia iracka rodzina z trójką pozostałych dzieci – ciało zmarłego chłopca zostawili na Białorusi – ponownie przedostała się na terytorium Polski. “Wysłali nam tzw. pinezki, żebyśmy mogli ich zlokalizować. Pojechaliśmy do nich z jedzeniem, ciepłymi rzeczami i podstawową pomocą medyczną. Niestety schemat się powtórzył: gdy byliśmy 20 minut od tego miejsca, otrzymaliśmy wiadomość, że ponownie zostali zepchnięci na Białoruś”, przekazała portalowi Czwarnóg.

Polska straż graniczna nie wyklucza co prawda, że do tej sytuacji mogło dojść, ale po stronie białoruskiej. „Proszę o tę sytuację pytać białoruskie przedstawicielstwa dyplomatyczne w naszym kraju”, poradziła Onetowi, który starał się wyjaśnić tę sprawę. Od 20 sierpnia, kiedy to weszło w życie zmienione rozporządzenie o ruchu granicznym, służby mają prawo do tzw. push-back, czyli „wypychanie” migrantów ponownie na białoruską stronę granicy.