Sondaż: Polacy nie chcą migrantów, a winą za kryzys obarczają Białoruś 

Granica polsko-białoruska w Białowieży, źródło: Wikipedia, fot. Beentree (CC BY-SA 4.0)

Ponad trzy czwarte Polaków nie chce u siebie migrantów, a winą za kryzys na polsko-białoruskiej granicy obarcza reżim Łukaszenki, wynika z ostatnich sondaży. Okazało się ponadto, że niemal tyle samo badanych wspiera działania rządu ws. kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią, co krytycznie ocenia politykę polskich władz.

 

Tymczasem Komisja Europejska wezwała do przeprowadzenia dochodzenia ws. przemocy i wypychania migrantów z terytorium UE.

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Polska i Łotwa muszą pomóc migrantom na granicy z Białorusią

Polska i Łotwa mają zapewnić migrantom wodę, żywność, ubrania, opiekę medyczną i, jeśli to możliwe, tymczasowe schronienie. 

Winny Łukaszenka

Zdecydowana większość – 62,1 proc. – respondentów uważa, że za kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej odpowiada reżim prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki, wynika z sondażu IBRiS przeprowadzonego dla Onetu. Co piąty ankietowany jest zdania, że odpowiedzialność ponosi zarówno strona polska, jak i białoruska, a tylko 8,5 proc. osób za sytuację na pograniczu wini Polskę.

Natomiast na prośbę o ocenę działań polskiego rządu ws. kryzysu migracyjnego na wschodniej granicy 20,4 proc. zadeklarowało neutralny stosunek do tej sprawy. Okazało się także, że jest niemal tyle samo zdecydowanych zwolenników (18,5 proc.), jak i przeciwników (18,8 proc.) polityki partii rządzącej wobec migrantów. Odpowiedź „raczej dobrze” wybrało 18 proc. badanych, a „raczej źle” – 16,8 proc.

Będzie mur na polsko-białoruskiej granicy? Kaczyński: Rozważamy "poważną zaporę"

Wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński uspokaja, że na polsko-białoruskiej granicy nie ma naporu uchodźców, a jedynie imigranci ekonomiczni, zwożeni przez łukaszenkowskie władze.

Badani przeciwko wpuszczaniu do Polski ludzi z białoruskiej granicy 

Ponadto na pytanie czy Polska powinna przyjmować wszystkich imigrantów nielegalnie przekraczających granicę i ubiegających się o azyl, prawie 77 proc. odpowiedziało “nie”. Zdecydowanie mniej, bo 12,9 proc., opowiedziało się za przyjęciem imigrantów, a 10,2 proc. nie potrafiło odpowiedzieć na to pytanie.

Natomiast z sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” wynika, że większość Polaków, bo aż 72 proc., nie chce wpuszczać do kraju uchodźców z granicy polsko-białoruskiej. Aż 49 proc. ankietowanych odpowiedziało – „zdecydowanie nie”, a 23 proc. – „raczej nie”. Z kolei 18 proc. badanych uważa, że “raczej” powinno się wpuszczać uchodźców, a 10 proc. – „zdecydowanie tak”.

Litwa: Na granicy z Białorusią głodują uchodźcy

Instytut Monitorowania Praw Człowieka (HRMI) wspomniał także o przypadkach śmierci uchodźców na granicy polsko-białoruskiej.

Stan wyjątkowy w pasie przy granicy z Białorusią wciąż trwa

Stan wyjątkowy, wprowadzony drugiego września na 30 dni w ok. 3-kilometrowym pasie wzdłuż granicy z Białorusią, został w zeszłym tygodniu przedłużony o kolejne 60 dni. Wynikające z niego ograniczenia wciąż obejmują 115 miejscowości w województwie podlaskim i 68 – w województwie lubelskim.

Polski rząd ustawił wzdłuż granicy zasieki, a straż graniczna, policja i wojsko pilnuje, żeby nikt się przez nie nie przedostał. Ich wysiłki nie zawsze są skuteczne. Wobec złapanych na terytorium Polski migrantów stosują zatem procedurę push-back, czyli przepychają ich przez druty z powrotem na stronę białoruską.

Nie dopuszczają ponadto na teren objęty stanem wyjątkowym nie tylko dziennikarzy, ale również prawników, członków organizacji pozarządowych, czy nawet lekarzy, którzy są gotowi nieść pomoc ludziom pozostających tam bez dachu nad głową, bez odpowiedniego ubrania, a często również bez jedzenia i picia.

KE chce dochodzenia ws. przemocy i wypychania migrantów z terytorium UE

Tymczasem Komisja Europejska wezwała do przeprowadzenia dochodzenia ws. przemocy i wypychania migrantów z terytorium UE. To reakcja na publikację raportu podsumowującego wielomiesięczne międzynarodowe śledztwo dziennikarskie, w wyniku którego ustalono m.in. że takie właśnie działania podejmowały greckie i chorwackie służby.

W raporcie międzynarodowej grupy dziennikarzy śledczych ujawniono, że funkcjonariusze tych służb czasami specjalnie ukrywali swoją tożsamość podczas stosowania procedury push-back (są tam m.in. nagrania wideo jedenastu przypadków wypychania migrantów przez chorwacką policję na terytorium Bośni i Hercegowiny). Z raportu wynika także, że od marca zeszłego roku w Grecji przeprowadzono do 635 push-backów.

Jednym z opisanych przykładów jest sytuacja 25 migrantów, których zatrzymano u wybrzeży Morza Egejskiego i zawrócono w kierunku Turcji. Członkowie greckiej straży przybrzeżnej zidentyfikowali widocznych na nagraniach mężczyzn jako członków elitarnej jednostki odpowiadającej za ochronę morskich granic kraju. Tymczasem zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym ludzie mają prawo ubiegać się o azyl, zabronione jest też odsyłanie potencjalnych azylantów tam, gdzie ich życie może być zagrożone.

Śledztwo grupy dziennikarskiej Lighthouse Reports trwało osiem miesięcy i było prowadzone przez. W jej skład wchodzą między innymi niemiecka telewizja ARD, niemiecki „Der Spiegel”, chorwacki oddział RTL, reporterzy programu „Rundschau” szwajcarskiej telewizji SRD i francuski dziennik „Liberation”. Dziennikarze Agencji Reutera, którzy opisali raport, zastrzegli, że nie zweryfikowali niezależnie tych zarzutów.