Kuźnica: Tłum migrantów na granicy z Białorusią. Użyto gazu łzawiącego

cofoe-konferencja-w-sprawie-przyszlosci-europy-unia-europejska-migracja-ue-polska-białoruś-łukaszenka-putin-rosja

Kadr z filmu nagranego przez patrolujący granicę śmigłowiec polskich służb. / Foto via [Twitter MON]

W pobliżu przejścia granicznego z Białorusią w Kuźnicy pojawiły się dzisiaj setki migrantów, próbujących sforsować ogrodzenie graniczne i przejść na polską stronę.

 

Polska policja i wojsko zmuszone były użyć gazu łzawiącego wobec osób, chcących przedostać się na polskie terytorium.

Od samego rana ze wschodu kraju, z granicy z Białorusią, napływają niepokojące informacje o eskalacji napięć między polskimi służbami a migrantami z Bliskiego Wschodu, jak informuje portal Onet czy Kurdami z północnego Iraku – koczującymi obecnie przy ogrodzeniu granicznym.

Szturm na polską granicę? Białorusini gromadzą migrantów

Media społecznościowe ostrzegają, że w najbliższym czasie duża grupa migrantów z pomocą reżimu Alaksandra Łukaszenki zamierza podjąć próbę przedarcia się z Białorusi na terytorium Polski.

Chaos na granicy

Panuje chaos informacyjny, który spowodowany jest m.in. stanem wyjątkowym w rejonie przy granicy z Białorusią, który uniemożliwia dostanie się mediom w miejsce wydarzeń.

Portal OKO.Press powołuje się na posty i wpisy zamieszczane na arabskich forach internetowych, na których głos zabierają sami migranci. Ich pojawienie się tam było częściowo ich inicjatywą – miał być to marsz, którego celem było pokazanie światu ile osób znajduje się na terytorium białoruskim i nie może się z niego wydostać.

„Chcieliśmy pokazać światu, ile nas jest na Białorusi. I że to wielki kryzys humanitarny, na który nie można zamykać oczu”, napisał w poniedziałek rano dziennikarzom OKO.Press jeden z Irakijczyków, znajdujących się na granicy.

Ich demonstracja miała połączyć się z manifestacją niemieckich aktywistów, którzy na granicy Polski z Białorusią chcieli zwrócić uwagę opinii publicznej na problem kryzysu migracyjnego.

Inicjatywa wymknęła się jednak spod kontroli migrantów i została przejęta przez białoruskie służby, które przymusowo odsyłają teraz uchodźców w okolice Kuźnicy.

„Wszystko się zmieniło. Na miejscu pojawiły się białoruskie wojsko i policja. Są agresywni. Każą iść nam wprost na granicę”, relacjonują migranci. „Wiele z nas jest ofiarami reżimów, a teraz dostaliśmy się w pułapkę zgotowaną przez polityków”.

Wśród osób koczujących na granicy znajdują się także dzieci.

Sytuacja uchodźców koczujących w Usnarzu Górnym jest dramatyczna / Briefing z Europy

Codzienny briefing z europejskich stolic – 22 września.

Polskie reakcje na kryzys

Rozgorzała dyskusja w mediach społecznościowych. Na Twitterze pojawiają się wpisy zarówno prezentujące migrantów jako agresorów, atakujących polskie służby, oraz jako ofiary, wykorzystywane w politycznej grze prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

Amerykański charge d’affaires Bix Aliu napisał, że „reżim Łukaszenki naraża życie i zdrowie migrantów, wykorzystując ich do eskalacji kryzysu granicznego i prowokacji wobec Polski. Wrogie działania Białorusi niebezpiecznie zaostrzają sytuację na granicy z UE i NATO i muszą się natychmiast zakończyć”.

„Totalna opozycja chyba nie jest zaskoczona? Kto przez wiele tygodni ułatwiał Łukaszence tę drogę? Wy”, podkreśliła na Twitterze Anita Czerwińska, rzeczniczka prasowa Prawa i Sprawiedliwości, oskarżając opozycję o eskalację kryzysu uchodźczego.

„Sytuacja na granicy jest poważna. Mamy tam około 1 tys. zdesperowanych, zziębniętych cywilów. Oprócz cywilnych środków powstrzymywania trzeba być gotowym z pomocą humanitarną. Co na to Polska prawica: „wojna”, „atak”, „święta granica”. Przepraszam, ale Polska prawica jest najgłupsza”, odparł z kolei poseł Lewicy Maciej Gdula.

Będzie mur na polsko-białoruskiej granicy? Kaczyński: Rozważamy "poważną zaporę"

Wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński uspokaja, że na polsko-białoruskiej granicy nie ma naporu uchodźców, a jedynie imigranci ekonomiczni, zwożeni przez łukaszenkowskie władze.

To nie koniec napięć

Niezależne media i dziennikarze opublikowali nagrania, zarejestrowane prawdopodobnie przez samych migrantów, na których widać, jak uzbrojeni białoruscy żołnierze z psami eskortują grupy ludzi w okolicę granicy. Według relacji, następnie mieli kazać uchodźcom zejść z szosy i spędzili ich do lasu. Nagranie dostępne jest TUTAJ. 

Niezależna białoruska redakcja Reform.by informuje, że poniedziałkowe wydarzenia są jedynie „rozgrzewką” przed szerzej zakrojoną akcją, organizowaną przez białoruskie służby, do której ma dojść 10 listopada.

Na podstawie wpisów zamieszczanych w komunikatorach, z których korzystają migranci, dziennikarze Reform.by ustalili, że uchodźcy chcieli przejść przez punkt graniczny i zwrócić się z prośbą o międzynarodowy azyl. Białoruscy pogranicznicy mieli im to uniemożliwić i zmusić do pójścia do lasu.

Media zwracają uwagę na wyjątkową brutalność służb po obu stronach granicy. Gazeta Wyborcza określiła grupę migrantów na granicy „żywą tarczą Łukaszenki”.