Polacy i Ukraińcy zmieniają kierunek emigracji

Pracownicy przy zbiorze truskawek, źródło: KE

Polacy zmieniają kierunek swoich wyjazdów zarobkowych z Wielkiej Brytanii na Skandynawię, a Ukraińcy z Polski na Niemcy.

 

Polskiej gospodarce może w najbliższym czasie zabraknąć nawet pół miliona pracowników z Ukrainy, którzy od nowego roku będą mogli przenieść się do Niemiec.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) ostrzega, że Polska stoi w związku z tym przed realnym zagrożeniem znaczącego spowolnienia gospodarczego. Związek szacuje w komunikacie, że może chodzić o stratę w wysokości nawet 1, 6 proc. PKB.

Brexit rekordowo zmniejszył liczbę pracowników z UE na Wyspach

Liczba pracowników ze wszystkich państw członkowskich UE zatrudnionych w Wielkiej Brytanii zmniejszyła się w ostatnim roku o 132 tysięcy – poinformował wczoraj (13 listopada) brytyjski urząd statystyczny (ONS). To największy spadek od 20 lat. Również Polacy zmienili kierunek swoich wyjazdów.

 

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński – który przyznał, że kwestia napływu pracowników ze wschodu stanowi jeden z kluczowych czynników niepewności dla polskiej gospodarki – zapewnił, że “będziemy robić wszystko, by pracownicy z Ukrainy mieli u nas jak najlepsze warunki”.

ZPP: Coraz trudniej o pracowników

Według ZPP, dynamika imigracji zarobkowej do Polski z kierunku wschodniego już znacząco spadła. „Z danych MRPiPS wynika, że w I półroczu 2018 roku zarejestrowano o 13 proc. mniej oświadczeń o zamiarze powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcowi niż w roku ubiegłym, co stanowi odwrócenie trendu z ostatnich kilku lat, tj. w zasadzie ciągłego wzrostu liczby rejestrowanych oświadczeń” – podkreślono w komunikacie ZPP.

Grupie Wyszehradzkiej brakuje rąk do pracy

Niedobór pracowników w niektórych branżach i specjalizacjach wymusza na rządach państw Grupy Wyszehradzkiej, zwykle nieprzychylnie nastawionych do migrantów, złagodzenie restrykcyjnych procedur administracyjnych związanych z zatrudnianiem cudzoziemców. Równolegle próbuje się przyciągnąć tych, którzy wyjechali na studia lub w poszukiwaniu pracy do …

Tymczasem – zwraca uwagę Związek – do otwarcia swojego rynku dla pracowników spoza UE przygotowują się Niemcy. “Rząd niemiecki chce bowiem zwiększyć napływ wykwalifikowanej siły roboczej i dostosować go do potrzeb rynku pracy” – wyjaśniła Katarzyna Niemyjska z ZPP.

Według szacunków Departamentu Statystyki NBP w zeszłym roku średnio przebywało w Polsce około 900 tys. obywateli Ukrainy. Z najnowszych danych ZUS wynika natomiast, że liczba cudzoziemców płacących składki w Polsce wzrosła na koniec trzeciego kwartału 2018 roku do 596,1 tysiąca (z czego 425,7 tys. to Ukraińcy).

Potrzebna zmiana polityki migracyjnej

Zdaniem ekspertów Związku Przedsiębiorców i Pracodawców odpływu pracowników będzie można uniknąć jedynie dzięki „stworzeniu spójnej polityki migracyjnej, ukierunkowanej w dużej części na mądrą absorpcję imigrantów zarobkowych ze sprawdzonych kierunków”. „Od 2016 roku postulujemy stworzenie spójnej polityki migracyjnej, zakładającej maksymalnie uproszczoną procedurę zatrudniania obywateli Ukrainy i innych nacji, których przedstawiciele już dzisiaj w Polsce pracują i przyczyniają się do tworzenia PKB” – przypomniał Jakub Bińkowski z ZPP.

Cudzoziemcom spoza UE będzie łatwiej o pracę

Brak rąk do pracy wymusza nowe rozwiązania: polski rząd przygotowuje ustawę, która ma ułatwić zatrudnianie pracowników spoza UE, a czeski – już wprowadził kolejne ułatwienia w sprowadzaniu siły roboczej ze Wschodu. Polskie władze przygotowują także projekt nowej polityki migracyjnej.

Związek podkreśla, że „według szacunków Narodowej Rady Ludnościowej, do 2050 roku Polska powinna przyjąć 5 milionów imigrantów zarobkowych, aby utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju gospodarczego”. „Jest to bardzo duże zagrożenie nie tylko dla aktualnego tempa rozwoju gospodarczego, które w sytuacji, w której coraz mniej osób pracuje, a coraz więcej pobiera świadczenia, musi zmaleć, ale również dla stabilności repartycyjnego systemu emerytalnego, a w konsekwencji sytuacji budżetów” – zauważył cytowany w komunikacie ZPP prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski.

W jego ocenie nie można się dziwić, że wobec braku pracowników w całej UE, również inne państwa członkowskie Wspólnoty “są bardzo głęboko zainteresowane pozyskaniem licznej grupy łatwo asymilujących się imigrantów podejmujących pracę zarobkową”.

Prezes NBP: Zapewnimy Ukraińcom jak najlepsze warunki

Również prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński przyznał, że  kwestia napływu pracowników ze wschodu stanowi jeden z kluczowych czynników niepewności dla polskiej gospodarki. “Ze swojej strony będziemy robić wszystko, by pracownicy z Ukrainy mieli u nas jak najlepsze warunki” – zapewnił podczas niedawnej konferencji prasowej prezes NBP.

Jego zdaniem wobec niemieckiej decyzji o otwarciu rynku pracy na pracowników ze wschodu, to właśnie pracownicy przyjeżdżający do Polski z państw sąsiadujących z naszym krajem na wschodzie są – obok cen energii – kluczowym czynnikiem niepewności dla gospodarki. „Wielką szkodą byłoby, gdyby pracowników z Ukrainy było mniej lub ich napływ był mniejszy, choć on i tak się zmniejsza” – ocenił Glapiński.

W zeszłym roku w Polsce najwięcej imigrantów w UE

W zeszłym roku Polska przyjęła najwięcej imigrantów w Unii Europejskiej – wynika z opublikowanego w piątek (26 października) raportu Eurostat. Największą grupę stanowią wśród nich Ukraińcy, którzy przyjechali do naszego kraju, żeby podjąć pracę.