Niemcy: reforma armii po zatrzymaniu prawicowych ekstremistów podszywających się pod uchodźców

Ursula van der Leyen,

Ursula van der Leyen, obecna minister obrony Niemiec, przyszła szefowa Komisji Europejskiej?// Źródło: MO via Flickr

Przez ostatnie dni Niemcy ujawniały część szczegółów zatrzymań członków niemieckich sił zbrojnych, którzy planowali zamachy terrorystyczne i trzymali w koszarach nazistowskie pamiątki. W świetle tych wydarzeń Berlin zapowiedział reformę armii.

 

W Niemczech coraz większe kręgi zatacza spisek wykryty pod koniec kwietnia. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez prokuraturę, grupa skrajnych prawicowców, w tym oficerów Bundeswehry, miała planować zamach terrorystyczny, za który odpowiedzialność miała zostać przypisana uchodźcom.

Początek sprawy

Cała sprawa została upubliczniona 27 kwietnia. Wówczas prokuratura we Frankfurcie nad Menem poinformowała o zatrzymaniu dzień wcześniej porucznika Bundeswehry i studenta z Offenbachu k. Frankfurtu. Obaj mieli przejawiać poglądy ksenofobiczne i planować zamach.

Porucznik miał się fałszywie zarejestrować jako uchodźca z Syrii – co nie zostało wychwycone, mimo że według prokuratury nie mówi on po arabsku ani nie ma korzeni imigranckich. Student z kolei posiadał materiały wybuchowe. Razem chcieli dokonać ataku i przypisać go imigrantom, by wpłynąć na nastroje społeczne w Niemczech.

Ponadto, oficer już w styczniu br. został zatrzymany przez austriackie władze po tym, jak usiłował ukryć broń w toalecie na lotnisku w Wiedniu. „Opierając się na obecnym śledztwie, prokuratura utrzymuje, a przynajmniej podejrzewa, że oskarżony żołnierz być może planował przeprowadzić poważny atak z pomocą broni przechowywanej w Wiedniu” – powiedziała zajmująca się tą sprawą frankfurcka prokurator Nadja Niesen.

Coraz szersze śledztwo

Jednak we wtorek 2 maja sprawę przejęła prokuratura federalna, jako że miały pojawić się „wstępne przesłanki przemawiające za przygotowaniem poważnego ataku przeciw państwu”. W tym samym czasie dziennik „Tagesspiegel” poinformował, że oficer miał listę pięciu celów, w tym b. prezydenta Joachima Gaucka i ministra sprawiedliwości Heiko Maasa.

Niemiecka minister obrony narodowej Ursula von der Leyen też zaangażowała się w sprawę. W niedzielę 30 kwietnia poinformowała w telewizji ZDF, że zatrzymany oficer napisał pracę magisterską pełną „prymitywnych idei rasowych”. Skrytykowała też przełożonych oficera, że usiłowali zatuszować problem i stwierdziła, że cała Bundeswehra „ma kłopot z nastawieniem, a także słabych przywódców na różnych szczeblach”.

Dzień później, 1 maja, poleciła przeprowadzenie śledztwa we wszystkich jednostkach. Miało ono skontrolować wszelkie tendencje rasistowskie i ekstremistyczne oraz ewentualnie wyjaśnić, czemu były one tuszowane.

Jednak krytyka von der Leyen nie została dobrze przyjęta przez grupy reprezentujące żołnierzy. Ostatecznie w czwartek 4 maja  minister przeprosiła za swoje słowa, ale opozycja już skorzystała z okazji, by ją zaprosić na przesłuchanie w parlamencie w sprawie zarządzania wojskiem przez ministerstwo.

W niedzielę 7 maja z kolei gen. Volker Wieker, generalny inspektor Bundeswehry poinformował, że zarządza przeszukanie wszystkich koszarów. Decyzję zainspirowało znalezienie w garnizonie w Donaueschingen podobnych nazistowskich pamiątek, jakie miał zatrzymany w kwietniu oficer. Raport z przeszukania ma być gotowy 16 maja.

Reforma armii i kolejne zatrzymania

Dziś (10 maja) z kolei van der Leyen zapowiedziała reformę armii w świetle wydarzeń ostatnich tygodni.

Minister chce zreformować system raportowania nieprawidłowości w armii, by zapewnić pełniejszy przepływ informacji i szybciej wyłapywać wszelkie niepokojące zjawiska. Poprawione ma być też szkolenie polityczne żołnierzy. Uaktualnione mają zostać zasady dotyczące podejścia do niemieckich tradycji wojskowych sprzed założenia Bundeswehry w 1955 r.

Dziś von der Leyen przedstawiła posłom stan śledztwa w sprawie zatrzymanych osób. Wczoraj policja zatrzymała drugiego oficera podejrzewanego o współpracę z osobami zatrzymanymi w kwietniu.