Niemcy sprowadziły z Syrii pierwsze wdowy po dżihadystach

W kurdyjskich obozach na północy Syrii przebywa przynajmniej 150 osób z niemieckim obywatelstwem lub prawem do niego. W zdecydowanej większości to kobiety i dzieci, źródło: pixabay, fot. ebrahim

W kurdyjskich obozach na północy Syrii przebywa przynajmniej 150 osób z niemieckim obywatelstwem lub prawem do niego. W zdecydowanej większości to kobiety i dzieci, źródło: pixabay, fot. ebrahim

Niemieckie władze potwierdziły, że w miniony weekend przeprowadzono pierwszą operację sprowadzenia do kraju pochodzących z Niemiec kobiet, które wyjechały na Bliski Wschód jako żony bojowników tzw. Państwa Islamskiego. Razem z nimi sprowadzono ich dzieci.

 

 

W sumie do Niemiec trafiło pięć kobiet oraz 18 dzieci. Siedmioro z nich to sieroty. Wszyscy przebywali dotąd w kurdyjskich obozach jenieckich na północy Syrii. Tam trafiła większość osób związanych z tzw. Państwem Islamskim schwytana na terenach, nad którymi kontrole przejęli Kurdowie po pokonaniu dżihadystów.

Austria i Dania nie chcą przyjmować nikogo

W kurdyjskich obozach wciąż przebywa kilka tysięcy osób. To w większości obywatele lub dzieci obywateli państw innych niż Syria lub Irak. Część z nich ma obywatelstwa państw członkowskich Unii Europejskiej. Wśród nich są także kobiety z dziećmi, których mężowie zginęli lub zaginęli podczas walk.

Niektóre państwa europejskie (np. Dania) przygotowują już specjalne ustawy pozwalające takie osoby, o ile brały udział w terrorystycznej działalności Państwa Islamskiego, pozbawiać duńskiego obywatelstwa.

Austria natomiast ma w planach ustawę pozwalającą takim osobom odmówić pomocy konsularnej. Z kolei w Norwegii, po sprowadzeniu do kraju 29-latki, która dwukrotnie wyszła w Syrii za dżihadystów oraz urodziła tam dwójkę dzieci, rozpadła się centroprawicowa koalicja rządowa, gdy opuściła ją prawicowa Partia Postępu.

W Niemczech również trwała na ten temat poważna debata. Teraz jednak doszło do repatriacji pierwszej grupy osób z północnej Syrii. Wszystkie 23 z nich przebywały w dwóch kurdyjskich obozach – Roj oraz al-Hol. Kurdyjskie władze przekazały je niemieckiej administracji w mieście al-Kamiszli.

Norwegia: Koalicja rządząca rozpadła się z powodu żony dżihadystów

Współrządząca Norwegią mocno prawicowa Partia Postępu opuściła koalicję rządową. Gabinet Erny Solberg utracił więc większość. Zarzewiem sporu była repatriacja z Syrii posiadającej norweskie obywatelstwo wdowy po zabitych bojownikach Państwa Islamskiego.

 

Rząd Norwegii tworzyły dotąd 4 partie – Partia Konserwatywna (wywodzi się …

Jedna ze sprowadzonych kobiet z lotniska trafiła do aresztu

Według niemieckich mediów na kontrolowanych przez Kurdów terenach syryjskich znajduje się jeszcze co najmniej 120 osób z niemieckim obywatelstwem lub mających do niego prawo. To około 70 osób dorosłych (głównie wdów po dżihadystach) oraz około 50 dzieci

Powrót pierwszej grupy odbywał się przez całą drogę pod nadzorem funkcjonariuszy federalnych służb bezpieczeństwa oraz urzędników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jedna z pięciu repatriowanych kobiet otrzymała już także zarzuty kryminalne

Chodzi o 21-letnią Leonore M. z Saksonii-Anhalt, która od razu z lotniska we Frankfurcie trafiła do aresztu. W czasie gdy północną Syrią władało Państwo Islamskie kobieta ta mieszkała w mieście Rakka, które było stolicą dżihadystów. Dotarła tam jeszcze jako osoba nieletnia.

Na miejscu została trzecią żoną również urodzonego w Niemczech, znanego niemieckiemu kontrwywiadowi jako zagorzały bojownik Państwa Islamskiego Martina L. Choć Leonore M. sama nie uczestniczyła w żadnych walkach, Kurdowie oskarżyli ją o to, że jako żona wysoko postawionego terrorysty trzymała w domu w charakterze służącej-niewolnicy kobietę z ludu Jazydów oraz jej dwójkę dzieci.

Dania chce pozbawiać obywatelstwa za przynależność do Państwa Islamskiego

Premier Danii poinformowała, że w najbliższym czasie znowelizowana zostanie ustawa o obywatelstwie, która ustanowi szybką ścieżkę do odbierania duńskiego paszportu osobom, które wyjadą zagranicę walczyć w organizacjach rewolucyjnych lub terrorystycznych.

 

Premier Mette Frederiksen wyjaśniła, że rządowe plany zrodziły się po tym, …

Zarzuty za handel ludźmi

Wyznający monoteistyczną, synkretyczną religię, która łączy elementy szyickiego islamu, wczesnej judaizmu, zaratusztrianizmu, chrześcijańskiego nestorianizmu czy dawnych wierzeń kurdyjskich, Jazydzi byli bardzo prześladowani przez Państwo Islamskie jako religijni heretycy.

Leonore M. miała przez pewien czas być właścicielką trójki pojmanych przez jej męża Jazydów, a potem odsprzedać ich w dalszą niewolę. Odpowie więc za handel ludźmi i znęcanie się nad nimi.

Nie będzie ona jednak pierwszą obywatelką Niemiec,, która odpowie przed niemieckim sądem za działania związane – ale popełnione zagranicą – z przynależnością do Państwa Islamskiego. Pierwszymi były urodzona w Polsce Karolina R. z Nadrenii Północnej-Westfalii, która posiada zarówno polski, jak i niemiecki paszport oraz posiadająca obywatelstwo niemieckie Jennifer Vincenza M.

Obie (jedna jako 25-latka, a druga 22-latka) były sądzone w Düsseldorfie już w 2015 r. za przemycanie do Syrii pieniędzy i sprzętu filmowego do kręcenia propagandowych filmów. Obie wyszły na mężczyzn arabskiego pochodzenia, którzy pojechali walczyć w szeregach Państwa Islamskiego i popełniali tam zbrodnie wojenne. Potem próbowały do nich dołączyć w Syrii.

Austria odmówi opieki konsularnej swoim obywatelom walczącym w szeregach IS

Rząd Austrii przygotowuje nowelizację ustawy dotyczącej opieki konsularnej. Chodzi o to, aby móc pozbawić jej austriackich obywateli, którzy wyjechali na Bliski Wschód walczyć w szeregach Państwa Islamskiego. Wiedeń nie ukrywa, że chodzi o to, aby możliwie utrudnić powrót takim osobom, …

Finowie pośredniczyli w rozmowach z Asadem?

Inne sprowadzone w weekend do Niemiec kobiety, których dane udało się uzyskać niemieckim mediom to dwie 24-latki – Merve A. z Hamburga oraz Yasmin A. z Bonn. Obie wyjechały do Syrii jako osiemnastolatki, aby wziąć ślub z bojownikami Państwa Islamskiego. Pierwsza z nich zrobiła tak za namową swojego również 18-letniego przyjaciela, który potem w Syrii zginął.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas poinformował, że przywiezienie całej grupy „wymagało miesięcy ciężkiej i bardzo ostrożnej pracy”. Podziękował też syryjskim Kurdom oraz „partnerom z Finlandii, którzy razem z nami pracowali nad tą sprawą”.

Wiele wskazuje na to, że fińscy dyplomaci pośredniczyli w kontaktach między Niemcami a rządem całej Syrii pod wodzą Baszara Asada. Ponieważ syryjski reżim oskarżany jest o popełnianie zbrodni na własnych obywatelach, wiele krajów europejskich (w tym właśnie Niemcy) nie utrzymuje z nim już oficjalnych relacji.

Jest mało prawdopodobne, aby Kurdowie porozumieli się z Niemcami w sprawie relokacji z terenu Syrii „wdów i sierot Państwa Islamskiego” bez przynajmniej milczącego przyzwolenia władz w Damaszku. Przeszłość piątki kobiet była też dokładnie sprawdzana przez niemiecki kontrwywiad, aby mieć pewność, że żadna z nich nie uczestniczyła w działalności terrorystycznej bezpośrednio.

Koronawirus: Państwo Islamskie wzywa bojowników, aby "unikali Europy"

Islamistyczna organizacja terrorystyczna przestraszyła się pandemii koronawirusa, a w szczególności sytuacji w Europie. Nakazała swoim bojownikom, aby trzymali się z dala od Starego Kontynentu.

 

Państwo Islamskie (ISIS) stoi za większością najpoważniejszych ataków terrorystycznych w Europie w ostatnich latach, w tym zamachów …

Do Niemiec trafiła wcześniej trójka dzieci z Syrii

Utrzymywana dotąd w tajemnicy operacja sprowadzenia z Syrii 23 osób jest pierwszym tego typu w Niemczech przedsięwzięciem. Nie wiadomo czy władze w Berlinie planuje jeszcze kolejne takie repatriacje.

Kilka organizacji społecznych czyni jednak starania o sprowadzenie większej liczby niemieckich kobiet i dzieci z Syrii. Funkcjonuje także grupa prawników, którzy reprezentują rodziców obywateli niemieckich, jacy wyjechali do Syrii do Państwa Islamskiego. Dziadkowie chcą uzyskać prawo do repatriacji swoich przebywających w obozach jenieckich wnuków.

W jednej z takich spraw mieszkającej w Niemczech babci udało się uzyskać prawo do sprowadzenia do Niemiec trójki wnuków, w tym najmłodszego jeszcze w wieku niemowlęcym, który był poważnie chory i wymagał specjalistycznego leczenia. Dzieci przyleciały do kraju babci w sierpniu.

Był to jednak wyjątek, na jaki MSZ w Berlinie przystało „ze względów humanitarnych”. Kanclerz Angela Merkel mówiła wówczas, że władze federalne nie przewidują więcej takich „bezpośrednich repatriacji”.