Niemcy i Francja przyjmą uchodźców ze spalonego obozu Moria. Donald Tusk przestrzega UE przed nową debatą o relokacji

Niemcy i Francja przyjmą 400 małoletnich uchodźców z Grecji, zapowiedziała kanclerz Angela Merkel (na zdj. z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem).

Niemcy i Francja przyjmą 400 małoletnich uchodźców z Grecji, zapowiedziała kanclerz Angela Merkel (na zdj. z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem). / Foto via flickr @NATO North Atlantic Treaty, licencja (CC BY-NC-ND 2.0)

Niemcy i Francja przyjmą 400 małoletnich uchodźców z Grecji, zapowiedziała kanclerz Angela Merkel. Szef Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk radzi państwom UE jak najszybciej zorganizować pomoc, aby uniknąć powtórki z destrukcyjnej debaty o relokacji uchodźców.

 

 

 

Po pożarze w greckim obozie dla uchodźców Moria na wyspie Lesbos, Niemcy i Francja  poinformowały w czwartek, że przyjmą z obozu 400 nieletnich bez opieki. Kanclerz Angela Merkel (CDU) powiedziała, że ​​ma nadzieję, że inne kraje UE pójdą w ślady Berlina i Paryża.

Co dalej z uchodźcami ze spalonego obozu Moria na Lesbos? / Europa i świat w skrócie

Co dalej z uchodźcami ze spalonego obozu Moria na greckiej wyspie Lesbos, Aung San Suu Kyi pozbawiona Nagrody Sacharowa. USA zmniejszają kontyngent wojskowy w Iraku. Europa i świat w skrócie.

Niemcy: Presja na CDU ws. uchodźców

„Od dawna wiemy, że tamtejsi ludzie żyją w nieludzkich warunkach”, powiedziała niemiecka kanclerz. Płomienie „jak w soczewce skupiły i obnażyły wszystkie dotychczasowe problemy (…) Tak dalej być nie może”, dodała.

Niemcy już wcześniej przyjęły 460 dzieci z greckich wysp pozostających bez opieki. Niektóre kraje związkowe wskazały nawet, że są w stanie zaakceptować większą liczbę. Wymaga to jednak zgody rządu federalnego. Tymczasem minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer (CSU) odmówił, nalegając, aby istniało europejskie rozwiązanie.

Koalicyjne SPD oraz Zieloni od dawna wywierają presję na Seehofera ws. zmiany decyzji. Współprzewodnicząca socjaldemokratów Saskia Esken wezwała chadeków do szybkiego przyjmowania uchodźców. Minister rodziny Franziska Giffey (SPD) powiedziała, że ​​„nie można dłużej czekać, aż wszystkie europejskie kraje osiągną stosowne porozumienie. To potrwa zbyt długo”.

Niektórzy członkowie partii Seehofera również wzywają do działania. 16 posłów z CDU/CSU napisało w tym tygodniu list do ministra spraw wewnętrznych, domagając się od rządu federalnego przyjęcia 5 tys. uchodźców z greckich wysp „w miarę możliwości razem z innymi państwami UE, ale w razie potrzeby działając w pojedynkę z gotowymi do działania krajami”.

Minister rozwoju Gerd Müller (CSU), wezwał do przyjęcia 2 tys. uchodźców do kraju. „[Moria] to nie obóz dla uchodźców, a więzienie. Uchodźcy są stłoczeni jak przestępcy”, podkreślił polityk w wywiadzie dla telewizji ARD.

Tusk przestrzega

Tymczasem w czwartek (10 września) Angela Merkel i Donald Tusk spotkali się w Fundacji Konrada Adenauera w Berlinie, by dyskutować o przypadającej w tym roku 30. rocznicy zjednoczenia Niemiec. Rozmowę zaczęli jednak od tematów bieżących – wyzwań stojących przed UE, jak migracja w tym m.in. od pożaru obozu Moria.

Merkel powiedziała, że obiecała premierowi Grecji Kyriakosowi Mitosotakisowi, że Niemcy pomogą w zapewnieniu „nowego i lepszego” schronienia dla uchodźców na Lesbos. „Migracja to nie problem tylko i wyłącznie tych krajów, do których docierają uchodźcy, dodała niemiecka kanclerz.

Według Merkel Niemcy przyjmują każdego dnia średnio około 300 uchodźców, a rozwiązań, poza Grecją, wymaga także zła sytuacja w krajach Bałkanów Zachodnich. „Tylko wspólnie możemy rozwiązać ten problem – powiedziała – Nie możemy być zadowoleni z europejskiej polityki migracyjnej. W zasadzie dziś jej nie ma i jeśli tak zostanie, będzie to ciężkie brzemię dla Europy, oceniła Merkel, dodając, że podczas prezydencji w Radzie UE w tym półroczu Niemcy będą starać się o postęp w tej dziedzinie.

Zdaniem szefa Europejskiej Partii Ludowej, byłego premiera Donalda Tuska UE nie zdołała znaleźć wspólnego rozwiązania pięć lat temu w trakcie tzw. kryzysu migracyjnego. Polityk przypomniał o sporach o tzw. relokację uchodźców, czyli rozsyłaniu ich do poszczególnych krajów UE na podstawie klucza podziału, aby odciążyć państwa najbardziej dotknięte kryzysem migracyjnym.

„Obawiam się, że nic się nie zmieniło i w Europie wciąż brakuje jedności w tej sprawie, ocenił Tusk. Podkreślił jednak, że tragedia w Morii wymaga szybkiej pomocy. „To nie czas na dyskusje o całym kontekście, w tym o sytuacji na granicach zewnętrznych”, powiedział.

„Ten temat został wykorzystany przez niektóre skrajnie prawicowe partie jako bardzo skuteczny instrument polityczny. Posługiwanie się tematem migracji i problemem z nielegalnymi migrantami, aby wygrać wybory i manipulować ludźmi, ma długą historię”, dodał szef EPL. „Dlatego radziłbym, aby szybko zorganizować pomóc i nie wpaść w pułapkę nowej dyskusji o relokacji”, podkreślił były premier.