Maroko przywróciło kontrole na granicy z Hiszpanią. Interweniowała Komisja Europejska

Granica między Maroko a Ceutą, źródło: Twitter/NoNameKitchen (@NoNameKitchen1)

Granica między Maroko a Ceutą, źródło: Twitter/NoNameKitchen (@NoNameKitchen1)

Marokańskie kontrole na granicy z położoną w Afryce Północnej Ceutą powstrzymały falę migrantów, chcących przedostać się do hiszpańskiej eksklawy. Jak piszą media w Hiszpanii, kluczowe okazało się zdecydowane wsparcie jakiego udzieliła Madrytowi Bruksela.

 

Kryzys migracyjny w Ceucie rozpoczął się w ostatni poniedziałek (17 maja), gdy marokańska straż graniczna zaczęła przepuszczać do eksklawy na południowym cyplu Cieśniny Gibraltarskiej osoby chcące uzyskać azyl w Hiszpanii.

Wystarczało bowiem, że odbijały one pontonami (luba nawet płynęły wpław) od plaży będącej terytorium Maroko i po pokonaniu kilkuset metrów docierały do plaży pod hiszpańską kontrolą. W ciągu zaledwie trzech dni drogę tę pokonało około 10 tys. osób, w tym wiele rodzin z dziećmi.

Kryzys migracyjny w Ceucie

Sytuacja ta całkowicie zaskoczyła służby w Ceucie, które nie były w stanie opanować sytuacji, a także zaoferować choćby prowizorycznego schronienia przybyszom. Z Hiszpanii natychmiast przysłano dodatkowych policjantów, funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej oraz żołnierzy.

Napływ migrantów od strony Maroko był tak duży, że według lokalnych władz Ceuty we wtorek (18 maja) do hiszpańskiej eksklawy dopływało średnio 90 osób na minutę. W dwóch przypadkach doszło niestety do tragedii. Utopiło się dwóch młodych mężczyzn. Pierwszy jeszcze w poniedziałek, a drugi wczoraj wieczorem (20 maja).

Od wczoraj jednak marokańskie służby graniczne znów wykonują swoje obowiązki. Po 72 godzinach strażnicy pilnują już plaż i wód przybrzeżnych w Maroko. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez w krótkim komunikacie podziękował władzom marokańskim.

Wcześniej szef hiszpańskiego rządu odwiedził Ceutę, ale został przez jej wściekłych mieszkańców wygwizdany. Uznali oni bowiem, że padli ofiarą międzynarodowej polityki. Wiele bowiem wskazuje na to, że Maroko, poprzez zwiększenie napływu migrantów do Ceuty, próbował wywrzeć nacisk na Hiszpanię.

Spór o Saharę Zachodnią

Chodzi o spór dotyczący obszaru tzw. Sahary Zachodniej. Maroko uważa, że ma prawo do całego obszaru tej dawnej hiszpańskiej kolonii, ale w jej wschodniej części od 1976 r. działa separatystyczny Front Polisario, który domaga się prawa do samostanowienia Sahary Zachodniej, co popiera obecnie 50 państw na świecie.

Nie ma co prawda wśród nich Hiszpanii, ale Madryt nie uznaje także marokańskich roszczeń do całości Sahary Zachodniej. Kolejne hiszpańskie rządy opowiadają się natomiast za przeprowadzeniem referendum, czyli oddaniem głosu samym mieszkańcom spornego obszaru.

Tymczasem Maroko czuje się coraz pewniejsze swego, ponieważ krajów uznających niepodległości Sahary Zachodniej ubywa. Jeszcze w latach 90. XX wieku było ich bowiem 84. Coraz więcej jest też krajów oficjalnie uznających marokańską zwierzchność nad spornym obszarem.

Pod koniec ubiegłego roku dołączyły do nich USA, które zrewanżowały się w ten sposób za nawiązanie przez Maroko relacji dyplomatycznych z Izraelem. Obecny amerykański prezydent Joe Biden podtrzymał bowiem w marcu decyzję swojego poprzednika Donalda Trumpa ws. Sahary Zachodniej.

Włochy: Nie zamierzamy domagać się od UE płacenia Libii za blokowanie migrantów

Biuro premiera Mario Draghiego dementuje, jakoby Rzym chciał naciskać na UE w sprawie zawarcia z Libią umowy podobnej do tej podpisanej w 2016 r. z Turcją.

Saharyjski lider w hiszpańskim szpitalu

Ostatnio jednak marokańsko-hiszpański spór się zaostrzył. Wszystko za sprawą przyjęcia w Hiszpanii na leczenie lidera Frontu Polisario i jednocześnie prezydenta samozwańczej Sahary Zachodniej Ibrahima Ghaliego.

Przebywa on w prywatnym szpitalu w mieście Logroño w regionie La Rioja na północy Hiszpanii. Cierpi bowiem na chorobę nowotworową, a ponadto zakaził się koronawirusem. Maroko uznało jego przyjęcie do hiszpańskiego szpitala za prowokację, mimo że został tam przyjęty pod fałszywym nazwiskiem. Rabat uważa bowiem Ghaliego za zbrodniarza wojennego.

Władze Maroko, choć przywróciły kontrole graniczne, zapowiedziały wczoraj wieczorem ustami szefa dyplomacji Nasera Bourity, że „kryzys migracyjny będzie trwał tak długo, jak długo Ghali będzie pozostawał na terytorium Hiszpanii.”

Z kolei hiszpańska minister obrony Margarita Robles odpowiedziała, że „Madryt nie ulegnie marokańskiemu szantażowi”. I wskazała, że władze w Rabacie nie tylko zezwoliły na masowy napływ migrantów do Ceuty, ale wręcz mogły aktywnie ich do próby nielegalnego przedarcia się przez granicę zachęcać.

Sfilmowano bowiem marokańskiego pogranicznika tłumaczącego grupie ludzi jak najłatwiej dopłynąć do Ceuty, a wśród mieszkańców Maroko rozpuszczane były masowe plotki o tym, że w Ceucie będzie można skorzystać z łatwej ścieżki azylowej, a za całym projektem mieliby rzekomo stać popularni piłkarze – Cristiano Ronaldo i Lionel Messi, którzy ponadto mieli czekać na migrantów w Ceucie, aby wyszukiwać piłkarskie talenty.

Żadne państwo Unii Europejskiej nie chce wziąć migrantów, którzy trafili w weekend na Lampedusę

Na włoską wyspę na Morzu Śródziemnym w weekend dotarło ponad 2,1 tys. migrantów.

Kłopot z nieletnimi migrantami

Stąd zapewne wśród migrantów, którzy dotarli do hiszpańskiej eksklawy tylu nastoletnich chłopców. Nawet co czwarta osoba, która dotarła w ostatnich dniach do Ceuty była niepełnoletnia.

I choć z powrotem do Maroko deportowano już 5,6 tys. przybyłych w tym tygodniu migrantów, to nadal w hiszpańskiej eksklawie jest około 1,5 tys. ludzi poniżej 18. roku życia, których tak łatwo odesłać nie można. Minister Robles wprost oskarżyła władze marokańskie, że do politycznego nacisku „wykorzystały własnych nieletnich obywateli”.

Na razie cztery hiszpańskie regiony – Kastylia-La Mancha, Murcja, Galicja i Baleary – zgodziły się przyjąć do siebie z Ceuty część nieletnich migrantów, aby przeprowadzić wobec nich odpowiednią procedurę azylową. Chodzi jednak o zaledwie 200 osób.

Tymczasem na samej granicy między Ceutą a Maroko doszło wczoraj do zamieszek. Kilkaset osób, które nie zdążyły się przedrzeć do hiszpańskiej eksklawy starło się z marokańską przybyłą w końcu na miejsce marokańską policją.

Włochy: Salvini nie odpowie przed sądem za przetrzymywanie migrantów na statku

Salviniemu za przetrzymywanie ludzi groziła kara do 15 lat więzienia.

KE nacisnęła na Maroko

Tymczasem hiszpańskie media nie ukrywają, że kryzys w Ceucie udało się opanować dzięki wsparciu jakiego Hiszpanii udzieliła szybko Unia Europejska. „Nie pozwolimy się szantażować przez Maroko. Nikt nie może szantażować UE. Te taktyki są nie do przyjęcia w dzisiejszym świecie. Europa solidaryzuje się z Hiszpanią, Ceuta to Europa” – mówił w hiszpańskim radiu publicznym wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Margaritis Schinas.

Zapowiedział przy tym, że KE „zrobi wszystko, bo rozwiązać sytuację w Ceucie i Melilli (drugiej hiszpańskiej eksklawie w Maroko – przyp. red.), w czym pomoże to, że UE ma środki, zasoby, europejską straż przybrzeżną i cały Frontex”. Hiszpańskie gazety zwróciły uwagę na to, że nałożenie przez UE sankcji na Maroko jest mało prawdopodobne, bo nie wszystkie kraje członkowskie mają takie samo stanowisko wobec Sahary Zachodniej co Madryt, ale sama groźba zaostrzenia unijnego kursu wobec Maroko okazała się skuteczna.

Tunezja: Wielkie protesty i ponad 600 zatrzymanych. Kraj wrze w 10. rocznicą rewolucji, która rozpoczęła Arabską Wiosnę

Tunezyjczycy są rozczarowani tempem reform, mimo, że od rewolucji, która obaliła dyktaturę minęła już dekada.

Sąd przyjrzy się sprawie Ghaliego

Tymczasem Sąd Karny i Administracyjny Hiszpanii (Audiencia Nacional) wszczął dochodzenie wobec Ghaliego, które ma sprawdzić czy odpowiada on za popełnienie podczas wieloletniej wojny o Saharę Zachodnią (1976-1991) zbrodni ludobójstwa.

Wniosek o to złożył Saharyjski Związek Obrońców Praw Człowieka. Wszczęcie dochodzenia nie oznacza jeszcze postawienia mu zarzutów. To bowiem postępowanie przygotowawcze, które ma ustalić, czy w ogóle proces w tej sprawie powinien się odbyć, a oskarżenia mają jakąś podstawę.

Dotyczą one rzekomego zabijania i torturowania mieszkańców obozu dla uchodźców w Tinduf w Algierii. Algieria od początku popiera Front Polisario i jego walkę o oderwanie całego obszaru Sahary Zachodniej od Maroko.