Malta: Porwany przez uchodźców statek wpłynął do portu

Jednostki maltańskiej straży przybrzeżnej, fot. Petty Officer 3rd Class Caitlin Conroy/US Navy/US Department of Defense (www.dod.defense.gov)

Jednostki maltańskiej straży przybrzeżnej, fot. Petty Officer 3rd Class Caitlin Conroy/US Navy/US Department of Defense (www.dod.defense.gov)

Maltańskie wojsko eskortowało turecki tankowiec, który porwało kilku wyłowionych z Morza Śródziemnego uchodźców. Z obawy przed prześladowaniami nie chcieli oni wrócić z powrotem do Libii. Wymusili więc na załodze statku obranie kursu na któryś ze śródziemnomorskich krajów UE.

 

Pływający pod turecką banderą tankowiec „El Hiblu 1” podjął z Morza Śródziemnego 108 osób, które utknęły na wielkim pontonie, którym usiłowały dostać się nielegalnie do Europy. Wśród uratowanych osób było 19 kobiet, 12 dzieci oraz 77 mężczyzn. W dużej mierze byli to obywatele krajów Afryki Subsaharyjskiej, ale część z nich pochodziła także z krajów Afryki Północnej lub Bliskiego Wschodu.

Strach przed libijskimi ośrodkami migracyjnymi

Turecki tankowiec płynął właśnie do Libii po ropę naftową, kapitan postanowił więc zawieźć uratowane osoby właśnie tam. Podjęto je także jeszcze na libijskich wodach terytorialnych, więc zgodnie z prawem morskim, prowadząca akcję ratunkową jednostka powinna się udać do najbliższego bezpiecznego portu.

Ale płynący nielegalnie z Libii do Europy uchodźcy oraz migranci za wszelką cenę nie chcą wrócić tam skąd wypłynęli. Trafią bowiem wówczas do jednego z owianych bardzo złą sławą libijskich ośrodków migracyjnych, w których na porządku dziennym jest przemoc fizyczna i psychiczna. Zatrzymane osoby często są bite bądź gwałcone, a ich rodziny muszą zapłacić za ich wypuszczenie.

Tragiczną sytuację w libijskich ośrodkach potwierdziło wiele międzynarodowych raportów, przygotowanych między innymi przez ONZ, Amnesty International czy Lekarzy Bez Granic. Telewizja CNN zrealizowała również dzięki ukrytym kamerom reportaż, w którym udowodniła, że dochodzi nawet do handlu ludźmi. Obywatela kraju Afryki Subsaharyjskiej można sobie było kupić jako przymusowego robotnika za zaledwie kilkaset dolarów.

Libijskie władze zapowiedziały kontrole w ośrodkach migracyjnych, a współfinansująca je Unia Europejska zagroziła zablokowaniem pieniędzy, jeśli sytuacja szybko się nie poprawi. Ale wiele wskazuje na to, że zmieniło się niewiele. Dlatego osoby odbijające nielegalnie od libijskiego wybrzeża starają się za wszelką cenę opuścić libijskie wody terytorialne. Jeśli bowiem zostaną podjęte przez jakiś statek na wodach międzynarodowych, może on zawieźć ich już do Europy. Jeśli dotrą do włoskich, maltańskich lub greckich wód terytorialnych, muszą trafić do UE.

ONZ nazwała umowę UE-Libia ws. migracji "nieludzką"

W myśl umowy libijska straż przybrzeżna zatrzymuje łodzie z uchodźcami i migrantami krótko po tym jak odbiją od brzegu w rejs ku Europie. Zatrzymani trafiają do ośrodków na terenie Libii. UE przekazuje w zamian pomoc finansową. Jednak zdaniem ONZ sytuacja …

Morska akcja komandosów

Gdy kapitan „El Hiblu 1” ogłosił, że jego statek kieruje się do Libii, część z uratowanych osób usiłowała przekonać załogę, aby tego nie robiła. Gdy im się to nie udało, kilku mężczyzn sterroryzowało tureckich marynarzy i zmusiło ich do zmiany kursu.

Władze Włoch i Malty szybko jednak oświadczyły, że nawet w takiej sytuacji okrętu nie wpuszczą do swoich portów. „Na pewno nie przyjmiemy tego statku. To już nie jest misja ratunkowa, ale pierwszy od dawna przypadek piractwa na tych wodach” – oświadczył minister spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salvini. Negocjacje utrudniało także to, że grupa zbuntowanych uchodźców nie chciała dopuścić kapitana do pokładowego radia.

Mężczyźni tłumaczyli, że wymusili zmianę kursu, ponieważ w Libii grozi im poważne niebezpieczeństwo i dlatego chcą na terytorium UE złożyć wnioski o przyznanie im statusu uchodźców. Sterroryzowana załoga skierowała ostatecznie statek w stronę Malty. Kapitanowi pozwolono zaś porozmawiać z maltańską strażą przybrzeżną dopiero, gdy „El Hiblu 1” był już około 30 mil morskich od wybrzeży Malty.

Maltańskie wojsko postanowiło jednak nie czekać na to, aż statek jeszcze bardziej zbliży się do portu. Naprzeciw wysłano okręt patrolowy klasy Austal, który wiele razy brał już udział w misjach ratunkowych na Morzu Śródziemnym. Tym razem na pokładzie znalazł się jednak wojskowy oddział szybkiego reagowania.

Operację wspierały jeszcze jedna mniejsza jednostka patrolowa, dwie szybkie łodzie motorowe oraz helikopter. Wszystko trwało bardzo krótko. Żołnierze przejęli kontrolę nad pokładem i mostkiem kapitańskim bez oddania choćby jednego strzału.

ONZ: Zawracanie migrantów do Libii może naruszać prawo międzynarodowe

Operacja ratunkowa, w której włoska łódź uratowała ponad 100 migrantów i zawróciła do Libii na początku tego tygodnia, mogła być niezgodna z prawem międzynarodowym –poinformował we wtorek (31 lipca) ONZ-owski Komisarz ds. Uchodźców (UNHCR).
 

ONZ podaje, że nie jest w stanie …

Porywacze w maltańskim areszcie

Gdy sytuacja została ostateczne opanowana, turecki tankowiec został skierowany do portu Boiler Wharf na Malcie. Tam na porywaczy czekała już maltańska policja. Jak poinformował dziennik „Malta Today”, załogę „El Hiblu 1” sterroryzowało 4 mężczyzn, których z pokładu wyprowadzono w kajdankach i odwieziono na policyjny posterunek. Pozostałymi pasażerami statku zajęły się służby migracyjne.

Zarówno podczas porwania okrętu, jak i w trakcie jego odbijania nikt nie ucierpiał. Nie wiadomo jednak, gdzie sądzeni będą porywacze. Do porwania doszło bowiem na libijskich wodach terytorialnych (zaledwie 6 mil morskich od brzegów Libii), ale mężczyźni fizycznie znajdują się na Malcie. Jeśli złożą wnioski o status uchodźcy bądź ochronę międzynarodową, maltańskie urzędy będą musiały je rozpatrzyć. Popełnienie przez mężczyzn poważnego przestępstwa może być podstawą do odmówienia im azylu, ale do tego potrzebny będzie prawomocny wyrok sądu.

W obronie porywaczy stanęły maltańskie organizacje pozarządowe. „Unia Europejska ogranicza swoje akcje ratunkowe na Morzu Śródziemnym. Woli, aby uchodźców wyłapywała libijska straż przybrzeżna. Ale to prowadzi do sytuacji, w której ludzi ratują zwykłe statki handlowe lub transportowe. Ich załogi nie są przygotowane do takiego działania. I stają w obliczu dramatycznych reakcji na informację, że ludzie zostaną odwiezieni do piekła, z którego uciekli. Unia Europejska znów musi więc wziąć odpowiedzialność za sytuację migracyjną na Morzu Śródziemnym” – powiedział w rozmowie z „Malta Today” rzecznik prasowy organizacji humanitarnej Sea-Eye Gordon Isler.

Według danych UNHCR od początku roku do UE przybyło nielegalnie drogą morską 11,1 tys. ludzi. Najwięcej z nich – prawie 6,8 tys. – do Hiszpanii. 283 osoby podczas przeprawy przez Morze Śródziemne zginęły lub są uważana za zaginione.

170 migrantów poszukiwanych po dwóch katastrofach na Morzu Śródziemnym

Ratownicy poszukują osób, które zaginęły po tym, jak jedna jednostka zatonęła w drodze z Libii do Włoch, a druga z Maroko do Hiszpanii. Około 170 migrantów najprawdopodobniej utonęło. Uratowano zaledwie 4 osoby.
 

Do pierwszej katastrofy doszło na Morzu Alborańskim (to zachodnia …