Kryzys migracyjny w hiszpańskiej Ceucie. Z Maroko przybywają tysiące ludzi. W tle spór o Saharę Zachodnią

Tysiące migrantów przybywają od kilku dni do hiszpańskiej Ceuty od strony Maroko, źródło: Twitter/Irina Samy (@IrinaSamy)

Tysiące migrantów przybywają od kilku dni do hiszpańskiej Ceuty od strony Maroko, źródło: Twitter/Irina Samy (@IrinaSamy)

Tylko w ciągu ostatniej doby do hiszpańskiej eksklawy w Afryce przybyło z Maroko osiem tysięcy migrantów. Dzień wcześniej było ich pięć tysięcy. Kryzys migracyjny wymusił przybycie do Ceuty z Hiszpanii wojska. W tle jest spór między Madrytem a Rabatem o kwestię Sahary Zachodniej znajdującej się w części pod marokańską kontrolą.

 

 

Ceuta to zamieszkane przez 85 tys. ludzi miasto zbudowane wokół twierdzy na afrykańskim cyplu tworzącym południową Cieśninę Gibraltarską. Po jej drugiej stronie znajduję się natomiast kontrolowany przez Wielką Brytanię Gibraltar.

90 migrantów na minutę

Z jednej strony hiszpańska eksklawa graniczy więc z Morzem Śródziemnym, a z pozostałych stron z Marokiem. I od lat jest miejscem, do którego próbuje się przedostać wielu mieszkańców państw afrykańskich, licząc, że dzięki temu uda im się trafić do kontynentalnej Hiszpanii.

Ale w ostatnich dniach nielegalny ruch migracyjny z Maroko do Ceuty bardzo się nasilił.  Tylko wczoraj (18 maja) przybyło do hiszpańskiej eksklawy osiem tysięcy migrantów, przedwczoraj było ich pięć tysięcy. Według szefa autonomicznych władz Ceuty Juana Jesúsa Vivasa, tylko w maju to już ponad 20 tys. osób, które przybyły z Maroko w nadziei na uzyskanie azylu w Hiszpanii.

„Napływ nielegalnych imigrantów jest bardzo duży. Według naszej żandarmerii wzdłuż wybrzeża docierało wczoraj do Ceuty od strony Maroka średnio 90 osób w ciągu minuty. Mam 68 lat i nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego” – mówił Vivas.

Podkreślał przy tym, że sytuacja jest tak poważna, że część mieszkańców hiszpańskiej eksklawy od poniedziałku (17 maja) nie wychodzi ze strachu z domów. Silne emocje towarzyszą też migrantom. Lokalne media informowały o kilku bójkach między nimi, a nawet o przypadku włamania do sklepu.

Włochy: Nie zamierzamy domagać się od UE płacenia Libii za blokowanie migrantów

Biuro premiera Mario Draghiego dementuje, jakoby Rzym chciał naciskać na UE w sprawie zawarcia z Libią umowy podobnej do tej podpisanej w 2016 r. z Turcją.

Migranci przybywają morzem

Ceuta, tak jak i druga hiszpańska eksklawa na marokańskim wybrzeżu – Melilla, otoczona jest wysokim murem, który trudno pokonać. Dlatego lądowej granicy z Maroko nie musi pilnować wielu żandarmów.

Jedyną bezpieczną drogą do Ceuty jest natomiast droga morska. Wystarczy odbić od plaży marokańskiej i dopłynąć wzdłuż wybrzeża do tej pod hiszpańskim nadzorem. Ale nie jest to łatwe, bo granicy pilnują wtedy także marokańskie patrole.

Tyle że ta kontrola została ostatnio mocno poluzowana i właśnie na tym korzystają migranci płynący do Ceuty. Między władzami Maroko i Hiszpanii rozgorzał bowiem spór dotyczący kwestii Sahary Zachodniej.

To dawna hiszpańska kolonia w Afryce Północnej, której obecny status międzynarodowy nie jest do końca uregulowany. Na tym położonym na południe od Maroko i graniczącym także z Mauretanią i Algierią obszarze w 1976 r. wojskowo-polityczna organizacja Front Polisario proklamowała niepodległe państwo.

Żadne państwo Unii Europejskiej nie chce wziąć migrantów, którzy trafili w weekend na Lampedusę

Na włoską wyspę na Morzu Śródziemnym w weekend dotarło ponad 2,1 tys. migrantów.

Wojna Maroko i Frontu Polisario

Maroko uznaje jednak obszar Sahary Zachodniej za integralny fragment kraju i stosuje do jego określania termin „Prowincje Południowe”. Aż do 1991 r. Maroko toczyło wojnę ze wspieranym przez Algierię Frontem Polisario. Walki kosztowały życie nawet 20 tys. ludzi.

Obecnie pod marokańską kontrolą znajduje się większa część Sahary Zachodniej – ta północna i zachodnia wzdłuż granic z Maroko oraz wybrzeża Oceanu Atlantyckiego. Front Polisario kontroluje zaś tereny wzdłuż granic z Mauretanią i Algierią.

W latach 80. XX w. Marokańczycy wybudowali przez środek Sahary Zachodniej mur, którym oddzielili tereny pod swoją kontrolą od tych kontrolowanych przez Front Polisario. Mimo pewnych incydentów, do zmiany status quo już od 30 lat nie doszło.

Niepodległość Sahary Zachodniej uznały od 1976 r. 84 państwa, ale 34 później się z tego wycofały, więc obecnie kraj ma stosunki dyplomatyczne tylko z 50 państwami. Dlatego bywa wciąż określany tzw. państwem nieuznawanym międzynarodowo. Nie ma bowiem swojego miejsca w ONZ. Od 1991 r. zawieszenia broni w tym rejonie pilnuje jednak oenzetowska misja pokojowa MINURSO.

Drony, kamery i ogrodzenia elektryczne coraz częściej używane do kontroli granic UE

Te narzędzia technologiczne są coraz częściej wykorzystywane przez europejską policję do powstrzymywania migrantów przed przekraczaniem granic.

Hiszpańsko-marokański spór o Saharę Zachodnią

Kwestia samostanowienia Sahary Zachodniej różni Hiszpanię i Maroko. Madryt bowiem opowiada się za przeprowadzeniem na jej terytorium referendum, w którym mieszkańcy zdecydują czy chcą mieć własne państwo czy zostać częścią Maroko. Rabat natomiast rości sobie prawo także do obszarów pod kontrolą Frontu Polisario.

Maroko uzyskało bardzo poważne wzmocnienie swojej pozycji, gdy za prezydentury Donalda Trumpa, USA uznały zwierzchność Rabatu nad całą Saharą Zachodnią. W zamian za to w grudniu 2020 r. Maroko nawiązało relacje dyplomatyczne z Izraelem.

Ale Hiszpania wciąż obstaje przy koncepcji referendum. A ostatnio – ku oburzeniu władz Maroko – zaprosiła do siebie na leczenie lidera Frontu Polisario, a jednocześnie prezydenta Sahary Zachodniej Ibrahima Ghaliego. Hiszpańscy komentatorzy podejrzewają więc, że ostatnie poluzowanie marokańskich kontroli granicznych na morzu w okolicy Ceuty to próba wywarcia presji na Madryt w kwestii Sahary Zachodniej.

Frontex w ostrzu krytyki: Z jakimi problemami mierzy się europejska agencja ochrony granic?

Frontex jest jedyną unijną agencją, która swoją siedzibę ma w Warszawie. 

Migrantów będzie jeszcze więcej?

Hiszpański dziennik „El Mundo” przewiduje, że sytuacja migracyjna w hiszpańskiej eksklawie może się w najbliższych dniach pogorszyć. Na marokańskie wybrzeże przybywają bowiem kolejne tysiące osób, które dowiedziały się o niepowtarzalnej być może szansie na łatwe dotarcie na hiszpańskie terytorium.

Jak informował hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska, wśród przybywających do Ceuty tysięcy migrantów są zarówno kobiety, jak i mężczyźni, a ponad 1/4 z nich to dzieci. Najczęściej to obywatele Maroko, bo obywateli państw Afryki Subsaharyjskiej marokańskie służby jeszcze zatrzymują. Natomiast Marokańczykom mają nawet wskazywać najłatwiejszą drogę do Ceuty.

Do przeprawy wykorzystywane są nierzadko bardzo niebezpieczne jednostki (głównie pontony), a choć do przepłynięcia jest odcinek liczący zaledwie kilkaset metrów, to prądy morskie i fale bywają tam silne, więc płynie się zwykle około pół godziny, a ryzyko wywrotki jest duże. W poniedziałek podczas takiej przeprawy utonął już 18-letni Marokańczyk.

Frontex oskarżany o łamanie praw człowieka. Sprawą zajmie się Parlament Europejski

Niedawno Frontex zawiesił działalność na Węgrzech ze względu na wyrok TSUE, który stwierdził, że Budapeszt złamał unijne prawo imigracyjne.

Premier Hiszpanii wygwizdany przez mieszkańców Ceuty

Aby wesprzeć lokalne służby w Ceucie, Madryt wysłał do eksklawy dodatkowych żołnierzy, funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej oraz policjantów – w sumie ponad 200 osób. Wojsko ustawiło nawet kordon wzdłuż plaży, ale to nie zniechęciło migrantów.

Dlatego przybyli z kontynentu hiszpańscy funkcjonariusze zajmują się przede wszystkim kwestiami logistycznymi. Z braku miejsc w ośrodkach migracyjnych kolejni przybysze są kierowani na miejscowy stadion piłkarski.

Przyspieszono także procedury deportacyjne. Do tej pory odesłano z powrotem do Maroko już ponad 4 tys. osób, ale to o wiele mniej niż dziennie przybywa nowych. Do Ceuty przybył w związku z rozwojem sytuacji hiszpański premier Pedro Sánchez. Przywitał go jednak gniew mieszkańców eksklawy.

Kilkusetosobowe lub kilkudziesięcioosobowe grupy manifestantów czekały na szefa rządu w różnych miejscach, które odwiedzał. Krzyczano pod jego adresem obraźliwe hasła oraz gwizdano, aby zagłuszyć jego słowa. Najbardziej krewkie osoby kopały nawet w samochody z rządowej kolumny i rzucały w nie drobnymi przedmiotami.