Kobiety, które w 2020 r. zmieniły świat: Od gospodyni domowej walczącej z dyktaturą po „boginię demokracji”

W 2020 r. kobiety wpłynęły na wiele spraw na wszystkich kontynentach (Photo by Omar Lopez on Unsplash)

W 2020 r. kobiety wpłynęły na wiele spraw na wszystkich kontynentach (Photo by Omar Lopez on Unsplash)

Miniony rok był trudny, ale przyniósł na świecie wiele zmian. Pokazał, że w sytuacjach kryzysowych dobrze sprawdzały się kobiety albo stawały się one motorem do poprawy sytuacji. Oto 10 (a właściwie to 11) kobiet, który wywarły wielki wpływ na rzeczywistość w 2020 r.

 

 

Kobiety, o których piszemy pochodzą z Europy, Azji, Ameryki, Afryki czy Antypodów – premier, która wygrała z koronawirusem; gospodyni domowa, która rzuciła wyzwanie dyktatorowi; kanclerz, która nie chciała być „kulawą kaczką”; Mulan z Hongkongu czy Francuzka, która  regularnie pokazuje mężczyznom – dosłownie – czerwoną kartkę.

1. Jacinda Ardern

Premier Nowej Zelandii już wcześniej dała się poznać jako zdecydowany i odważny przywódca – najpierw w marcu 2019 r. po ataku terrorystycznym na dwa meczety w Christchurch (zginęło wówczas 49 osób), a później w grudniu 2019 r. po wybuchu wulkanu Whaakari, który doprowadził do śmierci 21 ludzi.

Ale dopiero pandemia pokazała, że Jacinda Ardern sprawdza się jako szefowa rządu swojego kraju. Dzięki sprawnemu zarządzaniu kryzysową sytuacją oraz dużej transparentności działań Nowozelandczycy z dużym zaufaniem podchodzili do tego, w jaki sposób ich władze walczą z koronawirusem.

Nowa Zelandia to obecnie jeden z niewielu krajów na świecie, gdzie nie doszło do drugiej fali zakażeń. Życie toczy się tam niemal normalnie. W Auckland odbył się 31 grudnia największy pokaz fajerwerków, który na żywo mogły podziwiać prawdziwe tłumy.

Najlepszym dowodem zaufania Nowozelandczyków do swojej premier jest to, że kierowana przez Jacindę Ardern Partia Pracy wygrała październikowe wybory parlamentarne tak zdecydowanie, że po raz pierwszy od zmiany w 1996 r. ordynacji wyborczej z większościowej na mieszaną, nowozelandzcy labourzyści nie będą potrzebować do rządzenia koalicjantów.

Nowa Zelandia: Czy premier Jacinda Ardern odniesie historyczne zwycięstwo w sobotnich wyborach?

Oprócz wyborów parlamentarnych odbędą się w Nowej Zelandii także dwa referenda.

2. Kamala Harris

Senator z Kalifornii będzie od 20 stycznia pierwszą w historii USA kobietą na stanowisku wiceprezydenta. Będzie też pierwszą sprawującą ten urząd osobą o imigranckich korzeniach. Jej matka pochodzi z Indii, a czarnoskóry ojciec z Jamajki. Jej imię w sanskrycie znaczy „lotos”.

Harris sama starała się o nominację prezydencką, ale wycofała się z wyścigu na wcześniejszym etapie nie widząc szans na uzbieranie odpowiednich funduszy. Jej kariera polityczna jest jednak imponująco szybka.

Wiceprezydent-elekt w Senacie zasiada dopiero od 2017 r. Wcześniej – w latach 2011-2017 – była prokurator generalną Kalifornii, a przedtem (od 2004 r.) jako pierwsza czarnoskóra osoba w historii była prokurator okręgową w San Francisco.

Dała się już poznać jako polityk twarda i odważna. Można się więc spodziewać, że nie będzie stanowić tylko tła dla Joego Bidena – 46. amerykańskiego prezydenta. Jako prawniczka zajmowała się reprezentowaniem osób pokrzywdzonych przez molestowanie seksualne. Dała się także poznać jako obrończyni praw różnych mniejszości.

Kamala Harris: Kim jest nowa wiceprezydent-elekt USA?

Kamala Harris jest sojuszniczką mniejszości czy kolejną osobą ze starego establishmentu?

3. Swiatłana Cichanouska

Kontrkandydatka Aleksandra Łukaszenki w sierpniowych wyborach prezydenckich na Białorusi w polityce znalazła się właściwie przypadkiem. Kandydaturę miał zarejestrować jej mąż – popularny bloger Siarhiej Cichanouski – ale władze mu to uniemożliwiły. Zamiast niego wystartowała więc w wyborach jego żona.

Wcześniej Cichanouska była pracującą z domu tłumaczką z języka angielskiego, która współpracowała z organizacjami pozarządowymi (m.in. z fundacją działającą na rzecz ofiar katastrofy w Czarnobylu). Sama o sobie mówi: „skromna gospodyni domowa”.

Ale ta skromna gospodyni domowa rzuciła skutecznie wyzwanie rządzącemu Białorusią od 1994 r. dyktatorowi. Wiele wskazuje na to, że gdyby głosowanie przeprowadzono zgodnie z demokratycznymi procedurami, Cichanouska wygrałaby je z wielką przewagą.

Białorusinów przekonała do siebie naturalnością i skromnością oraz deklaracją, że obejmie prezydenturę tylko na jakiś czas, aby zdemontować łukaszenkowski reżim i doprowadzić do w pełni demokratycznych wyborów, w których już by nie wystartowała.

Po sfałszowanych wyborach Białorusini od niemal 150 dni protestują na ulicach i nie zamierzają przestać aż do swojego zwycięstwa. Reżim w Mińsku zmusił zaś Cichanouską do emigracji na Litwę, ale opozycjonistka nie przerwała działalności i zabiega o poparcie dla protestujących rodaków u światowych przywódców.

Rewolucja na Białorusi w ogóle ma kobiecą twarz. Ramię w ramię z Cichanouską stawały też dwie inne działaczki – Maryja Kalesnikawa oraz Weranika Cepkała. Obie reprezentowały sztaby dwóch innych kandydatów niedopuszczonych przez Łukaszenkę do wyborów. Dziś Kalesnikawa przebywa w areszcie, a Cepkała schroniła się zagranicą. Ale kobiety, organizujące swoje marsze najczęściej w soboty, są jedną z głównych sił napędowych białoruskiej rewolucji.

Fenomen Cichanouskiej. Jak tłumaczka i gospodyni domowa stała się główną rywalką Łukaszenki

„Nie ma we mnie żądzy władzy”, podkreśla Swiatłana Cichanouska. Co zrobi główna rywalka Łukaszenki w przypadku wygranej w wyborach prezydenckich?

4. Angela Merkel

Choć niemiecka kanclerz dawno zapowiedziała już polityczną emeryturę i w noworocznym orędziu oficjalnie pożegnała się z niemieckim społeczeństwem, dalej pozostaje jedną z najbardziej wpływowych osób w całej Europie.

Merkel zrzekła się już przywództwa w partii – centroprawicowej Chrześcijańskiej Unii Demokratycznej (CDU) oraz zapowiedziała, że po wrześniowych wyborach do Bundestagu nie będzie się już ubiegać o fotel szefowej rządu federalnego, a nawet nie powalczy o poselski mandat. Ponadto od dłuższego czasu ma wyraźne kłopoty zdrowotne.

Ale skutecznie udało jej się uniknąć typowego dla polityków w takiej sytuacji tzw. syndromu kulawej kaczki („lame duck syndrome”), czyli sytuacji, w której otoczenie nie traktuje już danego przywódcy jako prawdziwego lidera i zaczyna go coraz mocniej ignorować, a jednocześnie budować nowy układ.

Kanclerz Niemiec mimo zapowiedzi odejścia pozostała jednak osobą rozdającą niemal wszystkie karty na niemieckiej scenie politycznej oraz bardzo wiele na scenie europejskiej. To Merkel doprowadziła do osiągnięcia kompromisu wokół unijnego budżetu na lata 2021-2027 (przekonała m.in. Polskę i Węgry do zaakceptowania mechanizmu warunkującego i zrezygnowanie z weta) czy do zawarcia umowy handlowej między UE a Chinami.

Koronawirus: Jak Niemcy radzą sobie z pandemią i co to oznacza dla Europy?

Aby przyspieszyć ożywienie gospodarcze i społeczne w UE, Berlin musi przedstawić przekonującą wizję zielonej i cyfrowej popandemicznej Europy, twierdzi analityk polityczny Cornelius Adebahr.

5. Breonna Taylor

W USA oprócz pandemii COVID-19 oraz wyborów prezydenckich trzecim najważniejszym wydarzeniem minionego roku było rozpalenie się i rozrośniecie istniejącego już od dekady ruchu Black Lives Matter.

Detonatorem dla największego napięcia na tle rasowym w USA od lat 60. XX wieku stała się śmierć w maju w wyniku interwencji białego policjanta Afroamerykanina George’a Floyda w Minneapolis. Ale owo napięcie trwało już wcześniej z powodu zabójstwa 26-letniej ratowniczki medycznej Breonny Taylor, która zginęła zastrzelona we własnym łóżku w Louisville w stanie Kentucky w marcu 2020 r.

Taylor straciła życie, ponieważ do jej mieszkania w środku nocy wtargnęło trzech policjantów w cywilu, którzy poszukiwali jej byłego partnera, który zajmował się handlem narkotykami. Według zeznań nowego partnera Taylor (nigdy nie notowanego przez policję), trzech mężczyzn wyważyło drzwi ich mieszkania, nie informując wcześniej, że są z funkcjonariuszami.

Obawiając się, że to napad mężczyzna strzelił do intruzów, a ci odpowiedzieli zmasowanym ogniem. W wyniku strzelaniny zginęła jedynie Taylor, która w tym czasie spała. Żaden z policjantów nigdy nie został w tej sprawie oskarżony, choć jeden z nich – Brett Hankison – musiał odejść z policji za „złamanie regulaminu” jak zakwalifikowano strzelanie w mieszkaniu Taylor na oślep.

Oskarżono zaś narzeczonego 26-latki, któremu zarzucano próbę zabicia policjanta. Ostatecznie jednak oczyszczono go z zarzutów. Ale oburzenie wielu ludzi w USA wywołało to, że w całej sprawie mówiło się głównie o strzelających do siebie mężczyznach, a w mediach nie padało nazwisko jedynej ofiary – spokojnej kobiety.

Śmierć Breonny Taylor i powstała w mediach społecznościowych akcja #SayHerName (#WypowiedzJejImię) przypomniała, że problemem w USA jest nie tylko przemoc służb mundurowych wobec Afroamerykanów, ale także fakt, że czarnoskóre kobiety – czy to zabite przez policję, czy swoich agresywnych partnerów – zwykle pozostają w odróżnieniu od sprawców morderstw anonimowe.

6. Emmanuelle Charpentier i Jennifer Doudna

Laureatki ubiegłorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie chemii otrzymały ją za opracowanie metody edycji genomu. Metodę CRISPR/Cas9 nazywa się też „genetycznymi nożyczkami”. Korzystając z tej technologii naukowcy mogą zmieniać DNA zwierząt, roślin i mikroorganizmów z niezwykle wysoką precyzją.

Francuzka i Amerykanka nie są pierwszymi kobietami nagrodzonymi Noblem w dziedzinie chemii, choć w przypadku tego przyznawanego od 1901 r. wyróżnienia dopiero szóstą i siódmą. Są natomiast pierwszym w historii nagrodzonym zespołem złożonym wyłącznie z kobiet.

W ostatnich latach Królewska Szwedzka Akademia Nauk często przyznaje Noble grupowo (maksymalnie mogą to być trzy osoby), co podkreśla, że nauka nigdy nie jest samotnym działaniem. Bez odkryć jednych, nie byłoby odkryć drugich.

Charpentier i Doudna stanowią jednak pierwszy całkowicie kobiecy zespół nagrodzony Noblem z chemii. Wcześniej tę nagrodę zdobyły: Maria Skłodowska-Curie w 1911 r. (ale wspólnie z mężem Pierrem Curie), ich córka Irène Joliot-Curie w 1935 r., Dorothy Crowfoot Hodgkin w 1964 r., Ada Yonath w 2009 r. oraz Frances Arnold w 2018 r.

Literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk

Olga Tokarczuk została laureatką Literackiej Nagrody Nobla za 2018 r. Nagrody nie przyznano w ubiegłym roku, ponieważ Akademią Szwedzką targał wówczas skandal obyczajowy. W tym roku przyznano więc dwie nagrody. Wyróżnienie za 2019 r. otrzymał Austriak Peter Handke.

 

Akademia Szwedzka przyznała …

7. Agnes Chow

Prodemokratyczna działaczka z Hongkongu Agnes Chow ma zaledwie 24 lata, ale wyrosła już na jedną z najważniejszych postaci ruchu sprzeciwu wobec łamania przez Pekin umowy, jaką komunistyczne Chiny zawarły z Wielką Brytanią odnośnie byłej brytyjskiej kolonii.

Narzucenie autonomicznemu okręgowi specjalnemu ustawy o bezpieczeństwie publicznym łamie zasadę „jeden kraj, dwa systemy”, która miała obowiązywać co najmniej do 2047 r., czyli przez minimum 50 lat po tym jak Hongkong powrócił pod zarząd Pekinu.

Gdy Hongkong stawał się 1 lipca 1997 r. ponownie chiński, Chow miała zaledwie pół roku. Niemal ćwierć wieku później stanęła na czele prodemokratycznych protestów, a w politykę zaangażowało się już jako nastoletnia działaczka tzw. Ruchu Parasolek.

Chow przewodząc protestom z 2020 r. stała się jedną z ich twarzy. Na świecie nazywano ją nawet „Boginią Demokracji”, choć w samym Hongkongu, a także w kontynentalnych Chinach nazywa się ją także – Mulan na cześć legendarnej chińskiej wojowniczki, choć akurat hongkońska opozycjonistka nie przypomina jej z wyglądu, bo zwykle ubiera się jak bardzo grzeczna uczennica w białe koszule z kołnierzykiem, szare rozpinane sweterki i granatowe ołówkowe spódniczki.

Niepozorna (jest też szczupła, drobna i niewysoka) aktywistka dała się jednak we znaki władzom w Pekinie i lojalnym wobec komunistów lokalnym władzom Hongkongu. Na początku grudnia została aresztowana razem z dwoma innymi przywódcami protestów – Joshuaą Wongiem i Ivanem Lamem. Sąd skazał krótko potem całą trójkę na 10 miesięcy więzienia za udział w lipcowych ulicznych protestach.

USA nałożyły sankcje na szefową lokalnych władz Hongkongu. Chiny nazywają to "błazenadą"

Jakie sankcje konkretnie przewidziano dla propekińskich urzędników?

8. Ludżajn al-Hazlul

Saudyjska działaczka na rzecz praw kobiet usłyszała pod koniec grudnia wysoki wyrok – 5 lat i 8 miesięcy więzienia za „złamanie ustawy antyterrorystycznej poprzez nawoływanie do zmiany konstytucji i służenie obcym interesom za pomocą internetu”.

31-latka w areszcie, gdzie prawdopodobnie była torturowana, przebywa już od maja 2018 r. Wcześniej nawoływała do przyznania w bardzo konserwatywnym muzułmańskim królestwie większych praw kobietom, które jeszcze do niedawna miały zakaz prowadzenia samochodu czy posiadania paszportu bez zgody męża lub ojca.

Choć Arabia Saudyjska nieco swoje podejście do kobiet zliberalizowała – np. prowadzenie samochodu stało się dla nich dostępne w czerwcu 2018 r., a więc miesiąc po aresztowaniu al-Hazlul – to jednak ci, którzy rzucali wyzwanie rządzącym mężczyznom, musieli ponieść karę.

Al-Hazlul nie tylko bowiem zabiegała o prawa kobiet pisząc w internecie manifesty, ale także organizowała happeningi. Dwukrotnie usiłowała wjechać samochodem – będąc za jego kierownicą – na teren Arabii Saudyjskiej z terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie kobiety prawa jazdy mogły posiadać.

I dwukrotnie – najpierw w 2014 r., a potem w 2017 r. – została za to aresztowana. Potem trafiła już do więzienia na dłużej. Być może niebawem je opuści. Połowę jej wyroku zasądzono bowiem w zawieszeniu. Ale władzom w Rijadzie chodzi przede wszystkim o to, aby al-Hazlul i inne działaczki po prostu uciszyć. Czas pokaże czy to w ogóle możliwe.

Arabia Saudyjska: Prawie 6 lat więzienia dla działaczki na rzecz praw kobiet

Sąd Antyterrorystyczny w Rijadzie skazał na 5 lat i 8 miesięcy więzienia saudyjską działaczkę na rzecz praw kobiet. Ludżajn al-Hazlul została skazana za „złamanie ustawy antyterrorystycznej poprzez nawoływanie do zmiany konstytucji i służenie obcym interesom za pomocą internetu”.

 

31-letnia Ludżajn al-Hazlul …

9. Djaili Amadou Amal

W tym roku wiele prestiżowych nagród literackich trafiło do kobiet. Literackiego Nobla otrzymała np. amerykańska poetka Louise Glück. Ale nie tylko. Choć główną Nagrodę Goncourtów otrzymał francuski pisarz Hervé Le Tellier, to wyróżniono również kameruńską pisarkę Djaili Amadou Amal, która nie tylko była w finale w głównej kategorii, ale także otrzymała nagrodę Prix Goncourt des lycéens, którą od 1988 r. przyznaje w swoim głosowaniu 2 tys. uczniów prestiżowych francuskich liceów.

O ile dorosłe jury postawiła na 63-letniego uznanego pisarza i członka słynnej grupy Oulipo (tworzyli ją też na przestrzeni lat m.in. Italo Calvino, Raymond Queneau czy Georges Perec), o tyle to młodzieżowe na 45-letnią autorkę z Kamerunu, która ma na koncie zaledwie trzy powieście, ale jej najnowsza książka – „Les Impatientes” – stała się we Francji przebojem.

Amal jest nie tylko zdolną autorką, ale także działaczką feministyczną, która walczy m.in. z przymusowymi, aranżowanymi przez rodziny małżeństwami. Sama została w wieku 17 lat wydana wbrew swojej woli za 50-letniego mężczyznę. Udało jej się z tego małżeństwa wyzwolić po 10 latach, ale gdy ponownie wyszła za mąż, drugi małżonek się nad nią znęcał.

Kameruńska pisarka założyła organizację Kobiety Sahelu, która pomaga mieszkankom tego regionu Afryki znaleźć odwagę i materialne możliwości, aby odejść od stosujących wobec nic przemoc mężów.

Na własnych doświadczeniach oparła powieść „Les Impatientes”, w której zawarła historie afrykańskich kobiet, które padały ofiarą małżeńskich gwałtów, pobić, poligamii czy przymusowych małżeństw.

Książka wywołała wielką dyskusję na ten temat nie tylko we Francji, ale także w Afryce. Opisane w niej problemy są przykrą codziennością wielu kobiet w regionie Sahelu.

Literacki Nobel dla amerykańskiej poetki Louise Glück

Akademia Szwedzka nagrodziła ją za jej „nie do pomylenia poetycki głos, którego surowe piękno przekształca indywidualną egzystencję w uniwersalne doświadczenie”. 77-letnia Louise Glück mieszka i tworzy w USA.

 

Przed ogłoszeniem tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury bukmacherzy stawiali na to, że Akademia …

10. Stéphanie Frappart

36-letnia Frappart zawodowo sędziuje mecze piłkarskie. I w swojej karierze rozbiła już kilka szklanych sufitów. No i wywalczyła sobie miejsce na obszarze, który do tej pory był zdominowany wyłącznie przez mężczyzn.

Francuzka męskie mecze piłkarskie sędziuje od 2011 r., ale najpierw robiła to jedynie w trzeciej francuskiej lidze (Championnat National), a od 2014 r. w drugiej klasie rozgrywkowej (Ligue 2). Na poziomie francuskiej ekstraklasy – Ligue 1 – sędziuje mecze od 2019 r. W każdej z tych lig była pierwszą w historii kobietą-sędzią głównym.

W tym samym roku jako pierwsza kobieta sędziowała także w europejskich pucharach – w meczu o Superpuchar Europy między Liverpoolem a Chelsea. A kilka miesięcy później po raz pierwszy była szefową zespołu sędziowskiego podczas meczu Ligi Europy między angielskim Leicester City a ukraińską Zorią Ługańsk.

Ale prawdziwym przełomem dla niej, a także dla futbolu na świecie, był grudzień ubiegłego roku, gdy Frappart sędziowała jako pierwsza kobieta w historii mecz najbardziej prestiżowych piłkarskich rozgrywek klubowych na świecie, czyli Ligi Mistrzów. W meczu Juventus FC – Dynamo Kijów 3:0 triumfowała drużyna z Włoch. Tym razem żaden z zawodników nie otrzymał czerwonej kartki.