Żadne państwo Unii Europejskiej nie chce wziąć migrantów, którzy trafili w weekend na Lampedusę

W weekend do brzegów Lampedusy przybiło wiele łodzi z migrantami, którzy wypłynęli z Libii, źródło: Facebook/Nello Musumeci (@nellomusumeci.page)

W weekend do brzegów Lampedusy przybiło wiele łodzi z migrantami, którzy wypłynęli z Libii, źródło: Facebook/Nello Musumeci (@nellomusumeci.page)

Na włoską wyspę na Morzu Śródziemnym w weekend dotarło ponad 2,1 tys. migrantów. Komisja Europejska poprosiła państwa członkowskie, aby pomogły Włochom i przyjęły do siebie część z tych osób. Nie było jednak odzewu.

 

 

Większość łodzi z migrantami dotarła na Lampedusę z Libii. W samą tylko niedzielę (9 maja) było to 16 jednostek, na których w sumie było prawie 1,5 tys. ludzi. Dodatkowo do 2,1 tys. migrantów, którzy przybyli na włoską wyspę w weekend trzeba jeszcze doliczyć 600 osób, które dotarły w poniedziałek (11 maja).

To sprawiło, że punkt rejestracji migrantów całkowicie się przepełnił, a także brakuje już miejsc w lokalnym ośrodku migracyjnym. Dlatego 700 osób koczuje na plaży przy miejscowym molo, ponieważ nie ma dla nich żadnych miejsc pod dachem.

Drony, kamery i ogrodzenia elektryczne coraz częściej używane do kontroli granic UE

Te narzędzia technologiczne są coraz częściej wykorzystywane przez europejską policję do powstrzymywania migrantów przed przekraczaniem granic.

Władze Sycylii apelują pomoc do Rzymu i Brukseli

Sytuacja jest trudna, choć część osób przeniesiono już na zacumowane w porcie promy, które pełnią funkcję ośrodków kwarantanny z powodu pandemii COVID-19. Szef władz regionalnych Sycylii Nello Musumeci zaapelował już do rządu w Rzymie oraz do Unii Europejskiej o podjęcie pilnych działań.

„Wszyscy zostawili Sycylię z Lampedusą na czele bez pomocy w obliczu tej niekończącej się tragedii. Samą dobrą wolą nie rozwiąże się dramatu migrantów na Morzu Śródziemnym. Wszyscy wiedzą, że w najbliższych tygodniach zginą następne niewinne osoby, niemal zawsze kobiety i dzieci, podczas desperackiej podróży na sycylijskie wybrzeża, ale nikt nie chce nawet kiwnąć palcem, ani w Rzymie, ani w Brukseli” – skarżył się Musumeci.

Dlatego wczoraj (11 maja) unijna komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson wezwała państwa członkowskie UE do okazania solidarności z Włochami i wsparcia relokacji migrantów, a konkretnie do przyjęcia do siebie choćby ich części.

Frontex w ostrzu krytyki: Z jakimi problemami mierzy się europejska agencja ochrony granic?

Frontex jest jedyną unijną agencją, która swoją siedzibę ma w Warszawie. 

Apel KE bez odzewu

Tyle, że na apel KE nie odpowiedziało dotąd ani jedno państwo członkowskie, choć KE bezpośrednio kontaktowało się z kilkoma z nich. „Do tej pory nie otrzymaliśmy jednak żadnego konkretnego zobowiązania dotyczącego np. relokacji” – przekazał dziś (12 maja) rzecznik Komisji Adalbert Jahnz.

Jeszcze przed pandemią COVID-19 i wybuchem spowodowanego przez antykoronawirusowe restrykcje kryzysu gospodarczego zwykle znajdowały się państwa gotowe wesprzeć w takiej sytuacji Włochy, zwłaszcza gdy przyjmowanie łodzi i statków z migrantami na pokładzie blokował ówczesny prawicowy włoski wicepremier i minister spraw wewnętrznych Matteo Salvini.

Wtedy migrantów z Włochy czy Malty (dokąd także często dobijają wypływające z Libii jednostki) zgadzały się przyjmować m.in. Francja czy Hiszpania. Dziś jednak kraje te nie są już tak skore do okazywania tego typu pomocy.