Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy wywołała spór w Finlandii. Kraj odgrodzi się od Rosji?

finlandia-granica-rosja-imigracja-uchodzcy-polska-białoruś-putin-łukaszenka

Były minister spraw wewnętrznych Finlandii Kai Mykkänen / © European Union 2017 - Source : EUCO [EUCO Newsroom]

Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy nieoczekiwanie wywołała spór także w Finlandii. Politycy zastanawiają się, jak kraj powinien się przygotować na ewentualny podobny scenariusz na granicy fińsko-rosyjskiej.

 

 

Dyskusję rozpoczęła wypowiedź Kaia Mykkänena, byłego ministra spraw wewnętrznych, a obecnie posła opozycyjnej Partii Koalicji Narodowej. W rozmowie z gazetą „Demokraatti” zasugerował, że Finlandia powinna rozważyć ogrodzenie granicy.

Jego zdaniem Finlandia powinna w tej kwestii pójść w ślady Estonii i Litwy. Jak stwierdził, budowa ogrodzenia na granicy to opcja, o której nikt nawet nie chce myśleć, ale która może okazać się nieunikniona.

„Niczego nie sugeruję. Pytam tylko, jak powinniśmy postępować z osobami ubiegającymi się o azyl, jeśli nasz sąsiad (Rosja – red.) odmówi przyjęcia ich z powrotem”, napisał później Mykkänen na Twitterze.

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej: Europejczycy mają szansę wpłynąć na politykę migracyjną UE

Dzięki Konferencji w sprawie przyszłości Europy (CoFoE) każdy Europejczyk ma możliwość zgłoszenia swoich pomysłów. 

Moralność, prawo i koszty

Ideę ogrodzenia granicy natychmiast storpedowali jednak zarówno rząd, jak i eksperci ds. bezpieczeństwa, zaś byłemu ministrowi zarzucono, że promuje populistyczne pomysły w stylu Donalda Trumpa.

„Partio Koalicji Narodowej, chyba nie mówicie poważnie? Gdzie się podziało to silne, proeuropejskie ugrupowanie? Naprawdę chcecie wyłożyć ogromne środki na ogrodzenie o długości 1,3 tys. kilometrów? Tak chcecie się bronić przed atakiem hybrydowym?” pytał na Twitterze wiceprzewodniczący rządzących socjaldemokratów Matias Mäkynen.

Profesor prawa międzynarodowego na Uniwersytecie w Helsinkach Martti Koskenniemi stwierdził, że nie może być wyjątków, jeśli chodzi o przestrzeganie międzynarodowych porozumień dotyczących praw człowieka. Według niego migrantów nie można odesłać, gdy znajdą się na terytorium Finlandii.

Głos w dyskusji zabrał też Mikko Lehmus, szef Centrum Analizy Sytuacji i Ryzyka Straży Granicznej. W rozmowie z YLE zaznaczył on, że zamykanie granic nie jest opcją, która „mieściłaby się” w fińskim systemie prawnym. Do tego dochodzą wysokie koszty ogrodzenia. W Estonii płot graniczny kosztował 500 – 1 tys. euro za metr.