Dania zaostrza politykę wobec imigrantów. Parlament przyjął kontrowersyjną ustawę

dania-uchodzcy-afryka-rwanda-imigranci-prawa-czlowieka-socjaldemokraci-mette-frederiksen

Według rządu socjaldemokratów pod przywództwem premier Mette Frederiksen, nowe przepisy zniechęcą ludzi do niebezpiecznej podróży do Europy przez Morze Śródziemne. / Foto via flickr (CC BY-ND 2.0) [Arbeiderpartiet]

Duński parlament przegłosował przepisy, zgodnie z którymi osoby ubiegające się o azyl w Danii będą mogły zostać odesłane poza Europę. Decyzja spotkała się z krytyką organizacji broniących praw człowieka oraz Unii Europejskiej i ONZ.

 

 

Zgodnie z przegłosowanymi wczoraj (3 czerwca) przepisami, Dania utworzy ośrodki w innych krajach, prawdopodobnie na terenie Afryki, gdzie będą odsyłani uchodźcy. Wśród takich państw mogą znaleźć się m.in. Rwanda, Tunezja, Etiopia i Egipt.

Za ustawą zagłosowała zdecydowana większość deputowanych – rządząca socjaldemokracja i centroprawicowa opozycja.

„Zgodnie z rządowymi planami, osoby ubiegające się o azyl przybywające do Danii byłyby transportowane do kraju trzeciego, gdzie rozpatrywany byłby ich wniosek. Jeśli zostanie rozpatrzony pozytywnie, osoba ubiegająca się o azyl będzie mogła pozostać w kraju trzecim, a jeśli nie, to państwo będzie mogło ją deportować”, tłumaczą nowe przepisy media. 

Duński minister ds. imigracji i integracji Mattias Tesfaye stwierdził, że „obecny system azylowy nie sprawdza się”. Jego zdaniem utworzenie ośrodków poza granicami Europy sprawi, że „uchodźcy nie będą musieli płacić przemytnikom za miejsce na gumowej łodzi, a my zaoszczędzimy 300 tys. koron rocznie (ok. 40 tys. euro). Tyle wydajemy na każdego imigranta, który odmawia powrotu do domu”. 

Według socjaldemokratów, którzy od kilku lat opowiadali się za takim rozwiązaniem, nowe przepisy zniechęcą ludzi do niebezpiecznej podróży do Europy przez Morze Śródziemne.

„Jeśli ubiegasz się o azyl w Danii, wiesz, że i tak zostaniesz odesłany do kraju poza Europą, dlatego mamy nadzieję, że ludzie przestaną składać takie wnioski”, przekazał rzecznik duńskiego rządu ds. imigracji Rasmus Stoklund.

Dania obawia się islamskiego radykalizmu. Zmienia zasady finansowania organizacji religijnych

Rząd chce zakazać darowizn od organizacji i rządów, które mogą przyczyniać się do radykalizacji społeczeństwa, działać przeciwko prawom człowieka oraz podstawowym wolnościom.

 

 

Inicjatywa rządu socjaldemokratów wejdzie w życie w przyszłym tygodniu. Przegłosowano ją we wtorek w parlamencie. Zyskała poparcie większości parlamentarzystów.

„Istnieją siły …

Nowe przepisy budzą krytykę

Decyzja parlamentu wzbudziła krytykę, w tym ze strony ONZ i UE. Wskazuje się, że w przyjętych przepisach brakuje m.in. informacji na temat tego, w jaki sposób będą chronione prawa człowieka.

Rzecznik Komisji Europejskiej Adalbert Jahnz poinformował, że ustawa stwarza ryzyko podważenia fundamentów systemu ochrony międzynarodowej uchodźców. Podkreślił przy tym, że prawo do azylu jest podstawowym prawem w UE, gwarantowanym przez unijną Kartę praw podstawowych i zapowiedział dokładne przeanalizowanie duńskich przepisów.

Rząd Danii twierdzi jednak, że zakwaterowywanie osób starających się o azyl w państwie trzecim i rozpatrywanie tam wniosków nie narusza zobowiązań wobec UE ani umów międzynarodowych.

Przedstawicielka organizacji Refugees Welcome Michala C. Bendixen stwierdziła, że nowe przepisy „to szaleństwo i absurd”. Jej zdaniem „Dania chce pozbyć się uchodźców. Plan polega na odstraszeniu ludzi od szukania azylu”.

Z kolei Nils Muižnieks z Amnesty International mówił, że duńskie władze „nie mogą odmówić osobom przybywającym do Danii prawa do ubiegania się o azyl i nie mogą transportować ich do państwa trzeciego bez wymaganych gwarancji”.

Dodał, że „każda próba przetransportowania osób ubiegających się o azyl w Danii np. do Rwandy w celu rozpatrzenia ich wniosków byłaby nie tylko nieuzasadniona, ale potencjalnie niezgodna z prawem”.

Restrykcyjna polityka imigracyjna 

W 2020 r. Dania otrzymała ok. 1,5 tys. wniosków o azyl, a zgodę na pozostanie w kraju przyznano 601 osobom, co było najmniejszą liczbą od 1992 r.

W marcu media informowały, że rząd premier Mette Frederiksen uznał stolicę Syrii za bezpieczną i w związku z tym w ubiegłym roku odesłano tam 94 imigrantów. Zdecydowano też o przeglądzie statusu 300 kolejnych imigrantów z Damaszku oraz 350 imigrantów z prowincji Damaszek, którą również uznano za bezpieczną.

Minister Mattias Tesfaye, którego ojciec był uchodźcą z Etiopii tłumaczył, że pozwolenia na pobyt były tylko tymczasowe, ale gdy warunki kraju, z którego uchodźcy przybywają, poprawią się, powinni oni tam powrócić.

Organizacje zajmujące się prawami człowieka i problemem migracji podkreślają jednak, że Damaszku nie można uznać za bezpieczny.

Associated Press przypomina, że w 2016 r. obecnie rządzący socjaldemokraci poparli prawo, które pozwalało duńskim władzom na konfiskowanie rzeczy osobistych uchodźców, takich jak biżuteria, które miały pomóc w finansowaniu ich pobytu w Danii.

Głosowali też za umieszczeniem na małej wyspie osób, które nie uzyskały zezwolenia na azyl oraz cudzoziemców skazanych za przestępstwa, jednak ten plan ostatecznie nie został wdrożony.

Niedawno gabinet premier Frederiksen był też krytykowany za propozycję likwidowania muzułmańskich dzielnic, nazywanych gettami. Do 2031 r. miałby zostać zmniejszony maksymalny odsetek „niezachodnich” mieszkańców, mogących zamieszkiwać daną dzielnicę, z 50 proc. do 30 proc.

Rząd przekonywał, że wspomogłoby to proces integracji mniejszości i doprowadziłoby do „wymieszania” się ludności. Powstały jednak obawy, że taka decyzja doprowadzi do wzrostu nastrojów ksenofobicznych.