Bośnia i Hercegowina: Kryzys humanitarny po pożarze obozu dla migrantów. UE wzywa do działania

migranci, kryzys humanitarny, bośnia i hercegowinia

Organizacje humanitarne przekazują podstawową pomoc migrantom w Lipie / Źródło: Twitter @Peter Van der Auweraert

Od 23 grudnia ok. 1,5 tys. migrantów oczekuje na pomoc władz Bośni i Hercegowiny lub szuka schronienia na własną rękę po pożarze obozu Lipa. Pomimo zaangażowania organizacji międzynarodowych oraz wsparcia finansowego Unii Europejskiej władze Bośni nie radzą sobie z napływem osób z Bliskiego Wschodu i Azji Południowej.

 

23 grudnia spłonął bośniacki obóz Lipa, w którym według Organizacji Narodów Zjednoczonych przebywało ok. 1,4 tys. uchodźców z Azji i z Afryki. Władze Bośni i Hercegowiny nie znalazły alternatywnego zakwaterowania dla uchodźców pozbawionych dachu nad głową. Część osób, która przebywa na terenie spalonego obozu Lipa, otrzymuje prowizoryczną pomoc od organizacji humanitarnych.

Bośniackie władze najpierw nie przystosowały obozu w Lipie do warunków zimowych, a następnie nie były w stanie zapewnić schronienia jego mieszkańcom po pożarze z 23 grudnia. Zarządzająca nim Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji, obawiając się o bezpieczeństwo jeszcze przed pożarem planowała jego zamknięcie.

Wielka Brytania: Boris Johnson ogłosił natychmiastowe wprowadzenie ogólnokrajowego lockdownu / Europa i świat w skrócie

Lockdown potrwa co najmniej do połowy lutego. Celem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się nowej odmiany koronawirusa. 

Zamknięty obóz, bezsilność migrantów

29 grudnia 900 migrantów spędziło w autobusach ponad dobę oczekując na decyzję władz miejscowości Bradina, gdzie mieli otrzymać schronienie. Znaleźli się w tej sytuacji z powodu braku przystosowania ich dotychczasowego miejsca pobytu – obozu w Lipie lub tego co z niego zostało  – do warunków zimowych. To zaniedbanie władz zmusiło Międzynarodową Organizację ds. Migracji (IOM) do czasowego zamknięcia obozu ze względu na “obawy o zdrowie i bezpieczeństwo”.

Obóz w Lipie zbudowano na początku 2020 r., ponieważ inne miejsca pobytu dla migrantów w Bośni i Hercegowinie były przepełnione. Od tego czasu do obiektu nie doprowadzono elektryczności ani wody. Nie przygotowano go także do zimy.

Paul Van der Auweraert, szef misji IOM w Bośni i Hercegowinie, stwierdził, że powody zaniedbań były “różne, głównie polityczne”. Zamknięcie obozu oznacza, że pomocy humanitarnej w kraju potrzebuje teraz ok. 3 tys. osób. Oprócz tych, które w grudniu straciły miejsce w obozie jest jeszcze – jak szacuje IOM – ok. 1,5 tys. innych migrantów, którzy przebywają w prowizorycznych miejscach pobytu np. w lesie czy w opuszczonych budynkach.

Organizacja Narodów Zjednoczonych wezwała władze bośniackie do odbudowy obozu. Jednak prace wiążą się z koniecznością opuszczenia ośrodka przez wszystkich mieszkańców. Opóźniana wielokrotnie decyzja o zamknięciu placówki wzbudziła niezadowolenie wśród migrantów, którzy 23 grudnia (w dniu ogłoszenia postanowienia IOM) podpalili cztery obozowe namioty. Ogień nie ranił żadnej osoby, ale niemal doszczętnie zniszczył obóz.

Starcia migrantów z bośniacką i chorwacką policją

W nocy z 24 na 25 października grupa około 200 migrantów przedostała się przez kordon bośniackiej policji granicznej i wkroczyła na most prowadzący do sąsiedniej Chorwacji.
 

Obozujący przy przejściu granicznym Velika Kladuša-Maljevac od wtorku migranci zaatakowali kamieniami oddział chorwackiej policji prewencyjnej, …

Brak rozwiązań

Władze Bośni i Hercegowiny nie były przygotowane do wskazania alternatywnych lokalizacji, dlatego ok. 1,5 tys. osób zostało postawionych przed wyborem między nocowaniem pod gołym niebem, a samodzielnym udaniem się np. do Sarajewa.

Wraz z zamknięciem obiektu rozpoczął się długi i nieskuteczny proces negocjacji na temat tego, gdzie przenieść migrantów. Paul Van der Auweraert ostrzegł, że w Bośni i Hercegowinie “trwa humanitarna katastrofa (…). Spadł śnieg, temperatura utrzymuje się poniżej zera, nie ma ogrzewania (…). Nikt nie powinien tak żyć. Potrzeba politycznej odwagi i natychmiastowego działania”.

Skuteczność akcji zakłócają spory polityczne i niechęć społeczeństwa. Rozważano wysłanie migrantów do miejscowości Bradina, jednak po wielogodzinnym oczekiwaniu na wyjazd okazało się, że władze lokalne i protestujący mieszkańcy zablokowali to rozwiązanie. Migranci wysiedli w końcu z autobusów i wrócili do punktu wyjścia – do zniszczonego obozu w Lipie.

Z podobnych powodów upadł plan udostępnienia im obiektu w miejscowości Bihać, gdzie do października 2020 r. funkcjonowało schronisko “Bira”. Rząd Bośni i Hercegowiny dwukrotnie zezwolił na tymczasowe otwarcie obiektu w Bihaciu, ale decyzję odrzucono na szczeblu lokalnym.

Burmistrz miasta Suhret Fazlić tłumaczy, że chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców. W rozmowie z dziennikiem “The New York Times” w 2018 r. powiedział: “ani ja ich tu nie chcę, ani oni [migranci – red.] nie chcą tu być”. “Od trzech lat dźwigamy ciężar kryzysu migracyjnego” – to uzasadnienie sprzeciwu burmistrza.

Migrantów, którzy nocują w okolicach oficjalnie zamkniętego obozu wspierają przedstawiciele IOM, Czerwonego Krzyża i Duńskiej Rady ds. Uchodźców – rozdają ciepłe ubrania, śpiwory i środki higieny osobistej. Jest to pomoc doraźna, a sami migranci domagają się wypracowania lepszych rozwiązań.

1 stycznia zorganizowali protest, odmówili przyjęcia posiłków od wolontariuszy, a przedstawiciele władz odwiedzający obóz mogli usłyszeć wezwania o wolność i umożliwienia wjazdu do Unii Europejskiej. Tego samego dnia rozpoczęły się próby czasowego poprawienia sytuacji. Żołnierze przybyli na miejsce, by ustawić prowizoryczne namioty, ale warunki ciągle nie spełniają podstawowych standardów humanitarnych.

UE zwiększa współpracę z autorytarnymi reżimami, aby powstrzymać migrację

Problemy migracyjne w Europie doprowadziły do zwiększenia funduszy na kontrolę granic przekazywanych reżimom autorytarnym, takim jak Czad, Niger, Białoruś, Libia i Sudan.
 
Raport Instytutu Ponadnarodowego (TNI) i Stop Wapenhandel, holenderskiej inicjatywy przeciwko handlowi bronią, wskazuje na coraz częstszą współpracę UE z …

Brama do Europy Zachodniej

O podobnym kryzysie IOM alarmowała już wcześniej. 2 października 2020 r. wydano oświadczenie w związku z 350 migrantami, których zmuszono do opuszczenia obozu w Bihaciu.

To przykład działania jakie władze bośniackie podejmują uginając się pod naciskami ze strony społeczeństwa. Ograniczanie dostępu do miejsc, w których migranci mogliby się schronić tylko pogarsza sytuację. Van der Auweraert nazwał październikowe zajście “początkiem kryzysu humanitarnego” i stwierdził, że trudno jest dostrzec, w jaki sposób takie działania mają uspokoić społeczność lokalną.

Przez Bośnię i Hercegowinę przebiega tzw. “szlak bałkański”, którym migranci próbują się dostać do Europy Zachodniej. Opisywane powyżej miejscowości Bihać i Lipa znajdują się w kantonie Una Sana, który graniczy z Chorwacją. Na początku 2020 r. w kraju przebywało ok. 8,5 tys. migrantów, a w latach 2018-2020 Bośnia i Hercegowina była krajem tranzytowym dla ponad 55 tys. osób uciekających głównie z Bliskiego Wschodu i Azji Południowej.

Bośniacy chcą do Unii

Bośnia i Hercegowina dopiero wchodzi na swoją ścieżkę akcesyjną, a poparcie dla członkostwa w Unii jest w tym kraju bardzo wysokie. Na przeszkodzie w szybkim dołączeniu do UE może jednak stanąć korupcja.

 

„Zasługujemy na to, by być w Unii Europejskiej” – …

Wsparcie Unii Europejskiej

16 grudnia 2020 r. Unia Europejska zdecydowała o przekazaniu Bośni i Hercegowinie 25 mln euro. Środki finansowe miały być dla rządu bośniackiego wsparciem, które ułatwi zarządzanie ruchem migracyjnym. UE wyraziła wtedy zrozumienie dla problematycznego położenia kraju, jednocześnie oczekując od władz podjęcia kroków w celu przeciwdziałania kryzysowi humanitarnemu, a konkretnie zabezpieczenia odpowiednich obiektów dla migrantów. Grudniowe wydarzenia pokazały, że Bośnia i Hercegowina nie sprostała oczekiwaniom.

Prewencyjna pomoc Unii Europejskiej okazała się bezskuteczna, dlatego w poniedziałek (3 stycznia) Komisja Europejska przeznaczyła na wsparcie migrantów z Lipy dodatkowe 3,5 mln euro.

Dzień wcześniej specjalny przedstawiciel Unii Europejskiej w Bośni i Hercegowinie Johann Sattler oraz ambasadorowie Włoch, Niemiec i Austrii spotkali się z bośniackim ministrem bezpieczeństwa Selmo Cikoticiem. Sattler zaznaczył, że Bośnia i Hercegowina jako państwo pretendujące do członkostwa w UE powinna dochowywać międzynarodowych standardów dotyczących praw człowieka. Dwa główne postulaty strony unijnej to odbudowanie obozu w Lipie i zadbanie o jego pełne wyposażenie – m.in. doprowadzenie wody – oraz porozumienie się władz centralnych i lokalnych w sprawie czasowego otwarcia obozu w Bihaciu.

Natomiast Josep Borrell Fontelles, wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych, stwierdził, że “migracja jest wspólnym wyzwaniem i Unia wywiązuje się ze swoich zadań, zapewniając pomoc finansową i techniczną”. Od 2018 r. Bośnia i Hercegowina otrzymała ponad 80 mln euro z budżetu unijnego na zarządzanie kryzysem migracyjnym. Ze środków unijnych powstał także obóz “Bira” w Bihaciu.