Tim Judah: Bałkanom grozi wyludnienie

Tim Judah / Zdjęcie via twitter @unfpaeecaro

Dawniej ludzie masowo opuszczali wieś i emigrowali do miast. Kraje Europy Zachodniej stały się dziś odpowiednikiem dawnych miast w kontekście migracji – przekonuje Tim Judah, korespondent „The Economist” na Bałkanach w rozmowie z EURACTIV.pl.

 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Dlaczego ludzie uciekają z Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej?

Tim Judah*: Wpływa na to kilka czynników. Jednym z nich są oczywiście warunki ekonomiczne, ale należy wziąć także pod uwagę standard życia i poziom usług – dostępności i jakości opieki lekarskiej czy edukacji, które leżą w gestii poszczególnych rządów.

W przypadku każdego z państw o emigracji decydują inne czynniki. Co innego motywuje do wyjazdu Polaków, a co innego Mołdawian. Dodatkowo nigdy wcześniej w historii przekraczanie granic nie było tak proste i tanie.

Dzisiejsza emigracja niczym nie różni się od podobnych zjawisk z przeszłości. Tylko że wówczas ludzie przenosili się z terenów wiejskich do miast, podczas gdy obecnie mówiąc o migracji mamy na myśli przede wszystkim przekraczanie granic między państwami. Dlatego – trzymając się tego porównania – w XXI w. rolę terenów rolniczych i małych miasteczek odgrywają dziś mniej zamożne państwa Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej.

Chorwacka prezydencja w UE: Nie tylko rozszerzenie na Bałkany Zachodnie

„W styczniu Chorwacja przejmuje prezydencję w Radzie UE i wyjdzie z własną propozycją nowego budżetu unijnego. Chcemy, aby znalazło się więcej środków na politykę spójności i Wspólną Politykę Rolną” – mówi w rozmowie z EURACTIV minister spraw zagranicznych Chorwacji Gordan Grlić-Radman.

 

 

Zoran …

Wydaje się, że to zupełnie normalny proces, w którym jednostki szukają lepszych warunków do życia. Wspinają się na drabinie społeczno-ekonomicznej – poznają nowe języki, podnoszą kwalifikacje zawodowe, kończą zagraniczne. Tym samym ich sytuacja się poprawia, zyskuję też kraje przyjmujące. Czy z tego punktu widzenia uważa pan, że powinniśmy się martwić zjawiskiem migracji? Może migracji tak, ale samych migrujących… niekoniecznie?

Należy martwić się tym zjawiskiem, ponieważ pomimo pewnych podobieństw zachodzi tutaj jedna podstawowa różnica. W przeszłości ludzie migrowali w obrębie jednego państwa, podczas gdy obecnie tak nie jest.

Obserwujemy niebezpieczne zjawiska wyludniania się niektórych regionów, co w konsekwencji prowadzi do ich zubożenia. W ten sposób poszczególne kraje znajdują się w zaklętym kręgu. Bez siły roboczej i rąk do pracy nie są w stanie zaproponować mieszkańcom lepszej jakości usług, a przez to kolejne osoby wolą wybrać życie zagranicą niż męczyć się w słabo rozwiniętym państwie.

W przeszłości, np. w czasach komunizmu, gdy część ludności decydowała się na emigrację, państwo nadal było w stanie zapewnić pozostałym opiekę zdrowotną na przyzwoitym poziomie. Obecnie jest z tym znacznie gorzej. Ale czy może być inaczej, gdy lekarze i pielęgniarki przeprowadzili się na Zachód?

Przekonuje pan, że dawne kraje komunistyczne z Europy Południowo-Wschodniej stoją w obliczu katastrofalnych skutków migracji, które będą miały daleko idące konsekwencje społeczne i polityczne. Skąd się pana zdaniem biorą rozbieżności w poziomie migracji. Według pańskich badań od 1989 r. do 2050 r. depopulacja w Polsce ma sięgnąć poziomu 15 proc. To zdecydowanie więcej niż w Czechach i na Słowacji (odpowiednio 3 i 6 proc.). Najwięcej ludności może jednak stracić Bułgaria (39 proc.), ale już Macedonia Północna zaledwie 3 proc. Skąd te różnice w krajach o podobnym – niskim – poziomie wynagrodzeń? 

W przypadku mojej prognozy problemem jest brak wielu wiarygodnych danych. To np. casus Macedonii, w której od 2002 r. nie przeprowadzono powszechnego spisu ludności. Prognoza depopulacji w Macedonii Płn. na poziomie 3 proc. jest właśnie wynikiem braku danych.

Tymczasem niepokojące prognozy w przypadku Rumunii (do 2050 r. depopulacja na poziomie 30 proc.) czy Bułgarii biorą się z kilku powodów. To wciąż najbiedniejsze państwa UE, a akcesja w 2007 r. umożliwiła wielu młodym, wykształconym ludziom bezproblemowy wyjazd na Zachód, gdzie mogli realizować się w swoich zawodach.

To, co może hamować migrację z mniejszych państw regionu na Zachód, to właśnie mniejsze możliwości migracyjne. Chociaż, o czym należy pamiętać, i tak wiele osób wyjeżdżało pracować nielegalnie do Niemiec czy Włoch.

Bałkany Zachodnie nadal ważne dla UE?

Z wizytą do państw Bałkanów Zachodnich wkrótce uda się nowy szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. To będzie jedna z pierwszych zagranicznych wizyt Hiszpana. Ma stanowić potwierdzenie zainteresowania Brukseli regionem.

 

 

Nowy wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa odwiedzi wkrótce Belgrad …

Chęć poprawy sytuacji życiowej to główny powód migracji. Ale co z poczuciem tożsamości narodowej i przywiązaniem do ojczyzny? Jak to się dzieje, że ludzie migrują z przyczyn ekonomicznych mimo tak silnie dziś podkreślanego przywiązania do kraju pochodzenia? 

To co powiem z pewnością będzie brutalne, ale dumą narodową nie da się nakarmić rodziny. Można być dumnym ze swojego pochodzenia, ale nadal trzeba pamiętać o zapewnieniu godnych warunków życia swoim bliskim. Np. jeżeli kierowca komunikacji miejskiej w Skopje zarabia w przeliczeniu 200 euro miesięcznie, a w Berlinie może za tę sama pracę otrzymać 2 tys. euro – dla niego wybór jest oczywisty. I nie ma tu znaczenia, czy jest dumnym Macedończykiem.

Jednak ludzie migrują także z innych powodów, nie zawsze jest to chęć zarobienia większej sumy pieniędzy. Młodzi ludzie wolą mieszkać w ciekawszych „miastach” niż na nudnej „wsi”, by odwołać się do wcześniej użytej przeze mnie metafory.

Jednak z każdą kolejną decyzją młodych, pełnych zapału ludzi o wyjeździe, wsie stają się jeszcze „nudniejsze”…

To prawda. A właśnie takich ludzi potrzeba, aby zmienić te „nudne” miejsca. Myślę, że Europa powinna się zastanowić nad tym zjawiskiem i jego negatywnymi skutkami dla poszczególnych regionów.

Ma pan jakieś propozycje?

Przez ostatnich 18 miesięcy starałem się dotrzeć do faktów, zrozumieć działanie tego mechanizmu. W tym czasie zdałem sobie sprawę, że nawet poważne gazety, takie jak „The Guardian” czy „Financial Times” korzystają z danych, które nie mają pokrycia w rzeczywistości.

Dlatego chciałbym, by migracja stała się przedmiotem poważnej debaty publicznej. Wydaje mi się niezwykle istotne, aby spróbować w możliwie dokładny sposób ustalić wszystkie możliwe statystyki. One bowiem pozwolą nam lepiej zrozumieć to zjawisko.

Rozszerzenie UE na Bałkany Zachodnie: Niekończąca się historia?

Na powolnym tempie rozszerzenia Unii Europejskiej o Bałkany Zachodnie najbardziej tracą obywatele państw regionu – przekonują dziennikarze z Albanii, Chorwacji, Macedonii Północnej i Serbii.

 

 

Oczekiwanie przez państwa Bałkanów Zachodnich na zielone światło do rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską przypomina sytuację …

Jednak możliwe jest również odwrócenie negatywnego trendu, gdy danemu państwu zacznie się lepiej powodzić. Obserwujemy to zjawisko w Polsce.

Niektórzy Polacy rzeczywiście wracają do swojego kraju, ale nie sądzę, by była to znacząca liczba. Wiemy, że w 2016 r. w Wielkiej Brytanii mieszkało około miliona Polaków. Teraz jest ich 900 tys. Na pewno część z nich wróciła, ale są też tacy, którzy uzyskali brytyjskie obywatelstwo.

W Polsce jest teraz niskie bezrobocie. Rząd uruchomił programy socjalne. Wzrastają płace. Dlatego choć wiele osób nie wraca z emigracji, bo zapuściły tam korzenie, mniej osób wyjeżdża „za chlebem”. Dzisiejsza migracja jest inna. Np. niektórzy z moich znajomych – ludzie dobrze wykształceni – rozważają przeprowadzkę w inne miejsce tylko dlatego, że inne kraje dają większe możliwości rozwoju. Albo, bo gdzieś jest cieplej przez cały rok. A przy okazji zarobią jeszcze lepiej, ale to nie jest główna motywacja. Emigracja dla tych ludzi stała się czymś w rodzaju turystyki. 

Z pewnością w ramach tendencji migracyjnych należy wyszczególnić grupę osób motywowaną innymi czynnikami niż ekonomiczne.

Przypuszczam, że przedstawiony przez panią przypadek może dotyczyć tych spośród młodych ludzi, którzy nie czują się dobrze w konserwatywnych społecznościach. Na przykład osoby homoseksualne mieszkające na co dzień w małym miasteczku w okolicach Warszawy lub Sofii mogą przecież pomyśleć: „dlaczego mam zostać w miejscu, gdzie stykam się z nietolerancją, skoro mogę przeprowadzić się do Londynu, gdzie będę czuł się swobodnie”?

UE zbierze pieniądze dla Albanii po trzęsieniu ziemi

Unia Europejska zorganizuje w lutym konferencję darczyńców na rzecz Albanii, którą w listopadzie ubiegłego roku nawiedziło trzęsienie ziemi. Chodzi nie tylko o odbudowę zniszczeń, ale także lepsze przygotowanie kraju do ewentualnych przyszłych katastrof.

 

Zorganizowanie konferencji darczyńców 17 lutego zapowiedziała dziś przewodnicząca …

Wspomniał pan o zjawisku drenażu mózgów – wyjeździe najlepiej wykwalifikowanych specjalistów do państw Europy Zachodniej. Jakie jest społeczno-ekonomiczne podłoże migracji z Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej?

Skala zjawiska jest ogromna szczególnie w krajach bałkańskich. Rozmawiałem niedawno ze znajomym, który mieszka niedaleko Sarajewa. Powiedział, że z jednego z miast koło stolicy wyjechał niedawno ostatni pediatra. Niestety nie jest to odosobniony przypadek.

Ten przykład dowodzi słuszności tezy o podłożu ekonomicznym migracji. 

Tak, ale tylko do pewnego stopnia. Należy pamiętać, że do lekarzy – podobnie jak w przypadku innych profesji – przemawia argument podnoszenia kwalifikacji zawodowych czy po prostu wykonywania pracy w bardziej prestiżowych miejscach.

Można być świetnym lekarzem, zarabiać niezłe pieniądze w małym miasteczku, ale najczęściej ambicje tych ludzi sięgają wyżej. Bo dlaczego nie mieliby pracować w szpitalu w Londynie lub Berlinie?

UE i Białoruś podpisały umowę o ułatwieniach wizowych

UE i Białoruś podpisały umowę o ułatwieniach wizowych. Dzięki porozumieniu wizy schengeńskie dla Białorusinów będą tańsze i łatwiej dostępne.

 

Umowy o ułatwieniach wizowych oraz o readmisji negocjowano 6 lat. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka wydał zgodę na ich podpisanie jeszcze we wrześniu …

Są także ludzie, którzy pomimo wszelkich trudności pozostają w krajach ojczystych. Odnoszę jednak wrażenie, że mieszkańcy państw Bałkanów Zachodnich są mocno rozczarowani swoją sytuacją i nie wierzą, że cokolwiek może się zmienić w najbliższym czasie. 

To prawda. Rozmawiałem kiedyś z kierowcą taksówki, który był w trakcie załatwiania niezbędnych formalności przed wyjazdem do Niemiec. Powiedział mi, że przez ponad 20 lat czekał na jakiekolwiek zmiany na lepsze, aż w końcu zaczął się nienawidzić ze względu na swoją naiwność i bezczynność.

Jednak na Bałkanach żyje się dziś inaczej niż w latach 90., choć zmiany nie postępują tak szybko, jakby tego chcieli sami mieszkańcy. Wydaje mi się, że osiągnięcie standardów zachodnich – o ile w ogóle w ogóle możliwe – zajmie tam długie lata.

Mieszkańcy Budapesztu mogli w 1989 r. marzyć o powtórzeniu sukcesu Wiednia, ale mogłoby do tego dojść tylko, gdyby stolica Austria przestała się rozwijać. Jesteśmy więc świadkami wyścigu o modernizację, w którym państwa Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej Europy próbują nadgonić 30-40-letnie opóźnienia. I analogicznie, jak w przykładzie z Budapesztem i Wiedniem, sukces jest możliwy w przypadku zatrzymania się czasu dla państw Zachodnich.

Jednak czasu nie da się zatrzymać, w efekcie pozostałe kraje są 30-40 lat za tymi lepiej rozwiniętymi. Polska znajduje się wśród liderów a państwa bałkańskie znajdują się na samym końcu.

Polska rozpoczęła integrację europejską na poziomie 49 proc. średniego unijnego PKB, a w 2018 r. było to już 71 proc. 

Tak jak powiedziałem, Polska znajduje się w gronie liderów wyścigu.

Są jeszcze pozostałe państwa. Słowacja jest przed Polską. Czechy są na podobnym poziomie, a Węgry są tylko niewiele gorsze. 

Jest więc spora szansa, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej dościgną w pewnym momencie kraje z Zachodu kontynentu, ale państwa bałkańskie nadal pozostają daleko w tyle.

 

*Tim Judah – korespondent tygodnika „The Economist” na Bałkanach. Author niedawnej serii reportaży nt. depopulacji w Europie Południowo-Wschodniej. Więcej na dyskutowany w  wywiadzie temat znajdą Państwo w artykule opublikowanym w październiku 2019 r. na portalu „Balkan Insight”.

Wywiad został przeprowadzony przy okazji seminarium „Emigracja ze Środkowej i Południowo-Wschodniej Europy” zorganizowanego w Wiedniu przez fundację fjum_forum journalism and media, Presseclub Concordia, Fundację Erste i Fundację Friedricha Eberta.

Eskalacja napięcia w Libii wywoła nową falę migracyjną do Europy?

Coraz więcej obaw o przyszłość Libii, w której toczy się wojna domowa między uznawanym przez społeczność międzynarodową rządem w Trypolisie a buntownikami ze wschodu kraju. Każda ze stron popierana jest przez inne mocarstwa.

 

Libia rozdarta jest wojną domową niemal od czasu …