Tusk: O Brexicie tylko z Londynem

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, źródło: consilium.europa.eu [consilium.europa.eu/uploadedImag…]

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk skrytykował wniosek brytyjskich posłów w sprawie rozpoczęcia negocjacji wzajemnego prawa pobytu obywateli Wlk. Brytanii i UE po Brexicie. Stwierdził, że rozmowy powinien podjąć brytyjski rząd.

 

 

Unia Europejska odmówiła wszczęcia rozmów z Wlk. Brytanią w sprawie porozumienia o wzajemnym prawie pobytu. Swoją odmowę Bruksela uzasadniła koniecznością podjęcia rozmów o wystąpieniu z UE przez brytyjski rząd, nie zaś grupę posłów.

List z Westminsteru

Ponad 80 członków londyńskiego parlamentu ze wspierającej Brexit Grupy na rzecz Reformy Europejskiej (ang. European Reform Group) napisało w miniony piątek (25 listopada) petycję do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska ws. wystosowania gwarancji wzajemnego poszanowania praw dla osób mieszkających po obu stronach granicy po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

Zgodnie z treścią listu stanowi to „kwestię techniczno-administracyjną”, prostą do rozwiązania. „Żadna osoba, żadna rodzina rezydująca za granicą nie powinna być zakładnikiem zaistniałej sytuacji” – uzasadniali posłowie.

Większość sygnatariuszy listu to członkowie Partii Konserwatywnej, tworzącej rząd premier Theresy May. Stwierdzili oni, że w kwestii Brexitu zwykli obywatele zostali zredukowani do roli „karty przetargowej”. W odpowiedzi, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk oświadczył, że podziela te obawy, jednak rozwiązania problemu należy szukać nie w Brukseli, a w Londynie. Jedynie kompleksowe negocjacje pozwolą rozwiązać problem” – podkreślił.

Brexit dopiero w marcu

Brytyjska premier dąży do „załagodzenia w najbliższym możliwym terminie” niepokojów związanych z przyszłością trzech milionów obywateli państw członkowskich UE przebywających na terenie Wlk. Brytanii, jak również miliona brytyjskich emigrantów żyjących w krajach UE. May spotyka się jednak z szerokim sprzeciwem ze strony przywódców unijnych. Wykluczają oni możliwość podjęcia negocjacji do czasu, gdy brytyjska premier rozpocznie procedurę wystąpienia z UE w zgodzie z Artykułem 50. Traktatu o Unii Europejskiej. Premier Theresa May jak dotąd wstrzymuje się przed tym krokiem, ale twierdzi, że podejmie go nie później niż do marca przyszłego roku.

>> Czytaj więcej o trudnościach rządu Theresy May w sprawie Brexitu

Źródło niepokoju

Według Tuska, argumentacja brytyjskich posłów, że Barnier [Michel Barnier – negocjator KE ws. Brexitu], odmawiając rozpoczęcia negocjacji, wzmaga niepokój wśród osób rezydujących za granicą, jest „interesująca.”

„Podstawowy problem fakt jest taki, że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Prędzej należałoby sądzić, że zasadniczym źródłem niepokoju i niepewności jest decyzja o Brexicie”. „Jedynym sposobem na powstrzymanie fali strachu i wątpliwości obywateli, których to dotyczy, jest rozpoczęcie negocjacji o wyjściu z UE na podstawie Artykułu 50. Traktatu.”

Po rozpoczęciu rozmów, rząd brytyjski będzie mieć dwa lata na zawarcie porozumienia z UE. Strona brytyjska dąży do zachowania relacji handlowych z Unią, jednocześnie powstrzymując napływ imigrantów z pozostałych krajów członkowskich, czemu te są niechętne. Brak porozumienia w tej sprawie niesie za sobą ryzyko, że Brexit okaże się destruktywny w skutkach, a.nie jest to wolą żadnej ze stron.

>> Czytaj więcej o poglądach Donalda Tuska na Brexit

„Testowanie jedności UE” prawdziwą motywacją zwolenników Brexitu?

W swojej odpowiedzi na petycję brytyjskich posłów Donald Tusk stwierdził, że również chce uniknąć sytuacji, w której zwykli obywatele staną się „kartą przetargową”. Dodał, że konieczne jest zastosowanie precyzyjnych i klarownych rozwiązań, które – w przeciwieństwie do efektownie brzmiących haseł – faktycznie zagwarantują bezpieczeństwo obywateli.

Poseł do Izby Gmin Michael Tomlinson, sygnatariusz listu, stwierdził na Twitterze że odpowiedź przewodniczącego Rady Unii Europejskiej jest „źle nakierunkowana i niezadowalająca.”

Wysoko postawieni urzędnicy UE stwierdzili natomiast, że list z Wlk. Brytanii widziany jest w Brukseli jako próba wyciągnięcia informacji od krajów UE i wystawienia na próbę jedności, jaką prezentowały one wobec Londynu. W szczególności miało to wiązać się z próbą sprowokowania Polski i innych krajów wschodniej części UE do złamania dyscypliny i przystąpienia do negocjacji. Motywacją miały być interesy licznych obywateli tych krajów, na stałe przebywających w Wielkiej Brytanii.

>> Czytaj więcej o nastrojach w Wielkiej Brytanii wobec Brexitu

Jeden z unijnych urzędników wyższego szczebla stwierdził w wypowiedzi dla agencji Reutera, że  „chciano wypróbować, jak solidna jest Unia. Rzucają nam przynętę i czekają na reakcje. Ale nie zamierzamy rezygnować z podstawowego warunku, jakim jest zastosowanie się do Artykułu 50.”