Warsaw Summit: Jak populiści robią z Europy jesień średniowiecza

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

warsaw-summit-populisci-le-pen-morawiecki-kaczynski-orban-abascal-putin-rosja-łukaszenka-PiS-nord-stream-2

Przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. Na zdj. w Parlamencie Europejskim w 2018 r. / Foto via flickr [European Parliament]

W sobotę (4 grudnia) w Warszawie spotkał się kwiat europejskiej antyliberalnej i antyunijnej skrajnej prawicy. Wszyscy ci politycy, rzekomo poza polskimi, żyją w świetnej komitywie z Kremlem. A przecież Władimir Putin wspiera każdą antydemokratyczną i antyunijną inicjatywę, zwraca uwagę redaktor naczelna EURACTIV Polska Karolina Zbytniewska.

 

 

W sobotę (4 grudnia) w Warszawie spotkał się sam kwiat europejskiej antyliberalnej i antyunijnej skrajnej prawicy. Nasz premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński gościli Viktora Orbana, Marine Le Pen czy lidera hiszpańskiej prawicowo-populistycznej partii VOX Santiago Abascala.

Wszyscy ci politycy, rzekomo poza polskimi, żyją w świetnej komitywie z Kremlem. Ale to wszystko nieważne, bo – jak skomentował wicerzecznik PiS Radosław Fogiel – to nie Marine Le Pen budowała Nord Stream 2, zbudowała go Angela Merkel. A gazociąg jest „dzisiaj najbardziej wyraźnym znakiem współpracy z Rosją”.

Więc tematu według PiS-u nie ma. Ale moim zdaniem jest, ponieważ Władimir Putin wspiera każdą antydemokratyczną i antyunijną inicjatywę. Słabość Unii Europejskiej i NATO jest jego siłą.

Dlatego wszystkie nieporozumienia i potknięcia względnie dziś zjednoczonej Europy wykorzystuje w narodowej autopropagandzie do pokazania jak Jego Rosja jest silna, a Zachód jest bez sensu.

Aleksandr Łukaszenka zresztą tak samo, nawet uchodźców na swojej granicy wykorzystał (także) do demonstracji jak to Polska mieni się częścią Europy praw człowieka, a tymczasem to nie kto inny a on, dyktator Białorusi, pokazuje ludzką twarz.

Po co to wszystko? Wzmacnianie pozycji Rosji w konflikcie z Europą to tylko efekt uboczny polityki obliczonej na rozgrywki wewnątrz- i międzypartyjne.

Premier Morawiecki wychodzi z siebie, aby pokazać Brukseli, że jak nie będzie współpracować na naszych warunkach to my tu zrobimy z Europy jesień średniowiecza. Na razie, jak widzimy w kwestiach aborcji, edukacji czy równości, już rozkwitają pędy średniowiecznej wiosny.

Ostatnio Morawiecki spotkał się z izolowaną przez większość europejskich liderów Marine Le Pen w Brukseli przy okazji szczytu Rady Europejskiej. Tam prowadzone były dyskusje nad tym, czy iść na kompromis z Polską, a konkretnie czy Unia Europejska powinna iść na kompromis z zasadami demokracji, takimi jak trójpodział władzy, niezależność sądów i niezawisłość sędziów.

Mimo że Angela Merkel przekonała większość przywódców do kompromisu, Komisja Europejska do dziś nie wypłaciła Polsce zaliczki z Funduszu Odbudowy. Ursula von der Leyen postawiła sprawę jasno: najpierw jasne zobowiązanie do: likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, zmiany w systemie dyscyplinarnym w wymiarze sprawiedliwości i zapoczątkowanie procesu przywracania odsuniętych sędziów do orzekania, a dopiero potem zaliczka z Krajowego Planu Odbudowy (bagatela, 23,9 mld euro dotacji i 12,1 mld euro tanich pożyczek).

A na dodatek, w tym tygodniu rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE uznał, że sąd ten powinien oddalić skargi Węgier i Polski wniesione przeciwko mechanizmowi warunkowości „pieniądze za praworządność”. Choć opinia ta nie jest wiążąca, to TSUE zazwyczaj kieruje się nią w ostatecznym orzeczeniu, którego spodziewamy się na początku 2022 r.

Wrażliwy rząd polski czuje się obrażony – tym, że Komisja Europejska i TSUE śmią egzekwować zasady zapisane nie tylko w unijnych traktatach, ale też w naszej własnej, narodowej Konstytucji.

Nikt nie będzie nam mówił co mamy robić, nawet jeśli to sobie napisaliśmy sami!

Zrobiliśmy więc w Warszawie sobie zlot zbuntowanych nastolatków, którzy knują, jak rozsadzić świat dorosłych.