Na jakich filarach oprzeć Unię Europejską po pandemii?

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

W jakim kierunku będzie się rozwija UE. Czy pomysły zaproponowane przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona we wrześniu 2017 r. na paryskiej Sorbonie znajdą urzeczywistnienie? / Foto via twitter @Elysee

W jakim kierunku będzie się rozwija UE. Czy pomysły zaproponowane przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona we wrześniu 2017 r. na paryskiej Sorbonie znajdą urzeczywistnienie? / Foto via twitter @Elysee

Pandemia koronawirusa to dla Europy chwila prawdy, dlatego państwa członkowskie UE powinny porzucić narodowe partykularyzmy na rzecz współdziałania. Unia Europejska wyjdzie silniejsza z kryzysu tylko, gdy uda się tchnąć nowego ducha w trzy kluczowe dla projektu europejskiego sfery: solidarność, suwerenność i wolność – piszą analitycy* Fundacji Genshagen.

 

 

Po pandemii koronawirusa, kiedykolwiek się ona zakończy, Unia Europejska nie będzie już taka sama. Podobnie jak inne kryzysy z przeszłości – zadłużeniowy w strefie euro czy brexit – sytuacja sprowokowana koronawirusem SARS-CoV-2 jest dla Wspólnoty i poszczególnych państw członkowskich wyzwaniem zarówno w perspektywie krótko i długoterminowej.

Od początku oczywiste było, że złożoność problemu będzie wymagała reakcji na wszystkich szczeblach unijnej administracji. Jako kryzys zdrowotny, pandemia wymaga oczywiście działań państw członkowskich, a w wielu przypadkach również na poziomie regionalnym. Jednak na odcinku gospodarczym, to Wspólnota odgrywa zdecydowanie ważniejszą rolę, a bezprecedensowy, wart 750 mld euro Fundusz Odbudowy UE (Next Generation EU) wynegocjowany w lipcu przez unijnych przywódców jest tego najlepszym potwierdzeniem.

Sytuacja sprowokowana pandemią wymaga jednak czegoś więcej niż tylko zarządzania kryzysowego. Dotyka bowiem fundamentów integracji europejskiej, nie wspominając o jej podstawowych wartościach. W poprzednich tekstach z serii Acting European? Unia Europejska a Trójkąt Weimarski w kontekście kryzysu koronawirusowego skupiliśmy się na trzech głównych filarach integracji: suwerenności i solidarności i wolności.

Wszystkie one są lub były podawane w wątpliwość w ciągu minionych kilku miesięcy, czego przykładem są np. rozbieżne reakcje państw Trójkąta Weimarskiego w trakcie pandemii. A przecież solidarność, kwestia suwerenności i podstawowych wolności należą do najważniejszych kategorii integracji europejskiej od jej zarania, tj. od lat 50 XX w. Objawiają się one poprzez przeniesienie kompetencji krajów członkowskich na poziom ponadnarodowy, wsparcie finansowe dla regionów rozwijających się w celu realizacji konwergencji gospodarczej czy poprzez tzw. cztery unijne swobody, w tym m.in. nieskrępowany przepływ osób, urzeczywistniony w latach 90. ubiegłego wieku.

W jakim stopniu należy w przyszłości dzielić suwerenność państw członkowskich z Komisją Europejską? W jaki sposób można wypracować respektowane przez wszystkie kraje rozumienie solidarności? Jak w końcu można zachować wolność jako podstawową wartość integracji europejskiej zarówno z perspektywy swobodnego przepływu kapitału, jak i praw obywatelskich, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych? Kryzys związany z koronawirusem zdefiniuje ewolucje filarów UE. Naszym zdaniem warunkiem sine qua non zachowania przez Wspólnotę siły i znaczenia w postpandemicznym świecie będzie wypracowanie ponadeuropejskiego konsensusu w zasygnalizowanych sprawach.

Geopolityka pandemii a Unia Europejska: Mierzyć siły na zamiary czy realizować ambitne cele?

Pandemia koronawirusa stanowi dla Unii Europejskiej okazję do poprawy pozycji na arenie międzynarodowej. Co powinna zrobić Wspólnota, aby nie zmarnować nadarzającej się sposobności?

Po pierwsze suwerenność. Ale jak rozumiana?

Debata na temat suwerenności państw narodowych w ramach UE odżyła po przemówieniu prezydenta Francji Emmanuela Macrona na Sorbonie we wrześniu 2017 r. Macron zachęcał wówczas do wzmocnienia Unii poprzez tworzenie nowych unijnych urzędów i scedowanie części kompetencji państw członkowskich na rzecz Komisji. Tak rozumiana współdzielona suwerenność miałaby pozwolić na wzmocnienie Wspólnoty.

Współdzieloną suwerenność rozumiemy jako politycznie skoordynowaną zdolność do działania na unijnym szczeblu w oparciu o wspólne interesy i wartości, w tym solidarność między państwami członkowskimi. I chociaż zgadzamy się z zarysami wizji prezydenta Francji, optujemy właśnie za korzystaniem z terminu współdzielona suwerenność, a nie proponowaną przez Macrona „suwerennością europejską”. Ma to wprawdzie znaczenie symboliczne, ale służy podkreśleniu odpowiedzialności zarówno przez ludzi pełniących funkcję na szczeblu unijnym, jak i państw narodowych.

Kryzys zdrowotny związany z wirusem SARS-CoV-2 udowodnił, że UE powinna dążyć do większej współpracy na szczeblu ponadnarodowym. Dotyczy to nie tylko wewnętrznego funkcjonowania organizacji, ale także jej roli na świecie. Chociaż klasycznie rozumiana suwerenność państw narodowych, podkreślana przez niektóre kraje zwłaszcza w początkowej fazie zagrożenia, ma swoje krótkoterminowy plusy, to w dłuższej perspektywie nie przynosi korzyści, o których zapewniają jej propagatorzy. Pojedyncze kraje nie są bowiem zdolne do samodzielnego sprostania wyzwaniom teraźniejszości i przyszłości.

Nasze rozumienie współdzielonej suwerenności nie musi oznaczać, że UE ma być jedynym i dominującym podmiotem we wszystkich obszarach europejskich polityk. Ważne, aby Bruksela dążyła w pierwszej kolejności do konsensusu w najważniejszych obszarach współpracy, a następnie w kwestii sposobu ich realizacji, ergo zasięgu kompetencji Komisji Europejskiej i państw narodowych. Gra toczy się bowiem o określenie jasnych i przejrzystych zasad, które umożliwią uniknięcie trawienia czasu na spory kompetencyjne.

Pandemia koronawirusa doprowadziła już do rozszerzenia kompetencji UE w niektórych obszarach, np. poprzez gromadzenie zapasów strategicznych leków i sprzętu medycznego (rescEU – red.) czy zakupu szczepionek. W polityce gospodarczej, Fundusz Odbudowy UE (FO UE) jest istotnym krokiem w kierunku większego współdzielenia suwerenności, ponieważ po raz pierwszy Wspólnota de facto zdecydowała się na taką skalę na uwspólnotowienie długu państw członkowskich.

Jesteśmy jednak przekonani, że proces ten nie powinien zakończyć się wraz z ustaniem zagrożenia wywołanego koronawirusem. Nadal bowiem istnieją inne, nie mniej istotne z punktu widzenia UE, zagadnienia, jak polityka zagraniczna, bezpieczeństwa, ochrona klimatu, transformacja cyfrowa i migracje, które czekają na ścisłe określenie kompetencji między unijną egzekutywą a państwami narodowymi. Bez tego trudno będzie Europie sprostać wyzwaniom przyszłości.

Pandemia koronawirusa: Unia Europejska zda egzamin z solidarności?

Sposób w jaki Unia Europejska zareaguje na kryzys gospodarczy będzie testem bojowym dla nowej Komisji oraz integracji europejskiej.

Po drugie solidarność

W początkowej fazie pandemii można było zaobserwować bezprecedensowe w historii projektu europejskiego podważenie zasady solidarności. Wezwaniom do współdziałania formułowanym przez poszczególne stolice towarzyszyło jednostronne zamykanie granic. Im bardziej niektóre kraje członkowskie krytykowały Wspólnotę za brak działania, tym bardziej próbowano wykorzystać sytuację dla realizacji politycznych celów, niekoniecznie w zgodzie z unijnymi wartościami.

I tak pandemia dostarczyła argumentów politykom państw unijnego Południa. Zarzucały one krajom tzw. oszczędnej czwórki (Austria, Dania, Holandia, Szwecja) brak solidarności. Powód? Ich niezgoda na hojny, a zatem skuteczniejszy, wspólnotowy instrument antykryzysowy – Fundusz Odbudowy UE. Jednocześnie rzekomy brak solidarności wykorzystywano w „globalnej bitwie na narracje”, głównie w kampaniach dezinformacyjnych Chin i Rosji wymierzonych w spoistość UE.

Kluczowym momentem, który odwrócił negatywną dla Unii narrację, była zaprezentowana w maju francusko-niemiecka inicjatywa gospodarczej naprawy Europy po pandemii. Stała się ona fundamentem FO UE. Wspólne wystąpienie duetu Angela Merkel– Macron było możliwe dzięki zmianie nastawienia Berlina do koncepcji ponoszenia przez kraje Unii wspólnej odpowiedzialności w sytuacji kryzysowej – uwspólnotowienia długu. Zatwierdzenie FO UE na lipcowym szczycie Rady Europejskiej uśmierzyło podziały między państwami członkowskimi. A krytykujący Brukselę polski rząd, przynajmniej tymczasowo zawiesił dotychczasową retorykę. Wszak Warszawa może stać się jednym z głównych beneficjentów funduszu.

Nie można jednak zapominać o silnym spolaryzowaniu stanowisk niektórych rządów, które mogą o sobie dać znać, gdy przyjdzie do technicznego wdrażania funduszu w życie. Od tego wiele zależy dla przyszłości Unii. Solidarność państw członkowskich jest dobrym znakiem, ale to tylko wstępny krok, ponieważ od sposobu zagospodarowania przez rządy powierzonych im środków zależeć będzie los podobnych inicjatyw. Fundusz jest więc nie tylko istotnym instrumentem pomocowym „na teraz”, ale w przypadku fiaska może stać się poważnym argumentem dla przeciwników zacieśniania współpracy ponadnarodowej.

Historia pokazuje, że niemal każdy kraj potrzebował kiedyś wsparcia innego rządu bądź instytucji unijnych, dlatego uważamy że solidarność – rozumiana jako wzajemna pomoc – nie powinna ograniczać się do jednego obszaru działania. Przeciwnie, powinna obejmować szeroki wachlarz spraw od transformacji ekologicznej po bezpieczeństwo.

Z naszego punktu widzenia kolejnym polem do współdziałania są kwestie społeczne. Pandemia koronawirusa udowodniła kruchość systemów opieki zdrowotnej i społecznej w Europie. Dlatego wskazane jest, aby kolejnym polem współpracy stało się dążenie do ujednolicenia standardów socjalnych i społecznych, ponieważ mechanizmy kryzysowe można ad hoc zignorować lub zaakceptować, ale nadrzędnym celem UE winno stać się wpisanie wzajemnej solidarności do unijnego DNA.

Suwerenność po pandemii koronawirusa – iluzja czy realna alternatywa?

Pandemia koronawirusa ożywiła dyskusję na temat roli państw narodowych i suwerenności.

Po trzecie ochrona praw i wolności

Wbrew temu, co sugerują obecnie toczone debaty, kwestia wolności i zasad w UE to nie tylko spór o praworządność w poszczególnych krajach. Rządy prawa zawsze były i pozostają podstawowym spoiwem integracji europejskiej, tak w zakresie swobód obywatelskich, jak i liberalizmu gospodarczego. Wynika to z czterech swobód jednolitego rynku. Jednak pandemia koronawirusa udowodniła, że w sytuacji kryzysowej dość szybko można owe cztery swobody ograniczyć w niemal całej „27”. Widzieliśmy to na przykład w sytuacji nieskoordynowanego zamykania granic w pierwszej połowie marca, kryzysu migracyjnego z 2015 r. czy środków protekcjonistycznych mających na celu ratowanie narodowych gospodarek w czasie poprzedniego i obecnego kryzysu.

Takie posunięcia są czymś więcej niż tylko odruchem rządów narodowych w sytuacjach kryzysowych. Są sprzeczne z podstawowymi ideami jednolitego rynku oraz UE, a w konsekwencji mogą doprowadzić do powstawania napięć między fundamentami Unii a wciąż w głównej mierze krajową ochrona społeczną. Niesie to ze sobą narastania polaryzacji w społeczeństwach państw Wspólnoty. Dlatego dekada kryzysów powinna dać asumpt do refleksji i skorygowania obecnego modelu, w którym prym wiedzie gospodarka przed zabezpieczaniami socjalnymi.

W ostatnich latach na pierwszy plan wysunęły się także inne przykłady ogranicza praw i wolności obywateli państw członkowskich. Dotyczy to wszystkich rządów szukających równowagi między poszanowaniem prawa, a zapewnieniem bezpieczeństwa w dobie zamachów terrorystycznych. Francja po wydarzeniach z listopada 2015 r. zdecydowała się na wprowadzenie stanu wyjątkowego. Nie wolno zapominać także o dyskusji o prywatności w internecie w dobie wszechobecnych mediów społecznościowych, cyberprzestępczości i dezinformacji. W minionych latach sfera cyfrowa na dobre zagościła w unijnej agendzie, a Trybunał Sprawiedliwości UE wydał kilka przełomowych orzeczeń.

Do rozwiązania pozostaje również zagadnienie praworządności oraz wzrost populizmów w krajach członkowskich podsycany dodatkowo przez niektóre państwa niedemokratyczne. Nie udało się jak dotąd rozwiązać sporu o rządy prawa z Polską  i Węgrami, głównie z powodu dysfunkcyjnego mechanizmu dotyczącego praworządności ze względu na wymóg jednomyślności. Nowy mechanizm oceny stanu rządów prawa w UE ma wiele pozytywnych aspektów, lecz jego skuteczność pozostaje wątpliwa z powodu braku możliwości nakładania sankcji za nieprzestrzeganie traktatów.

Niestety praworządność nie zajmuje poczesnego miejsca w lipcowym porozumieniu dotyczącym FO UE. Naszym zdaniem, jeżeli podejście konsensualne nie przyniesie pożądanych efektów – ochrony swobód i praworządności w całej Unii – Bruksela będzie potrzebowała utworzenia mechanizmów, które skutecznie wyegzekwują przestrzeganie podstawowych fundamentów integracji.

Pandemia koronawirusa zagrozi zasadom leżącym u podstaw Unii Europejskiej?

Pandemia koronawirusa może przyspieszyć zmiany w projekcie integracji europejskiej. Jakie zmiany

Myśleć i działać po europejsku

Pandemia może być punktem zwrotnym w rozwoju projektu europejskiego. Wykorzystanie tej szansy oznaczałoby przejście ze stanu pozornej autonomii narodowej państw członkowskich do współdzielonej suwerenności. Od egoistycznej konkurencji do odpowiedzialnej solidarności i last but not least od kwestionowania zasad i wartości do ich rzeczywistego utrwalenia.

Kryzys wywołany pandemią udowadnia, że narodowe partykularyzmy, często biorące górę w przeszłości, szkodzą nie tylko Unii, ale także krajom członkowskim i ich obywatelom. W postpandemicznej Wspólnocie logika ta powinna zostać zastąpiona na rzecz zacieśniania współpracy europejskiej. W jej centrum muszą znaleźć się kraje Trójkąta Weimarskiego.

Oczekiwanie, że uda się wypracować jedną, wspólną wizję Europy przy rozbieżnych interesach, byłoby nierealistyczne, jednak kluczowe jest przeciwdziałanie zagrożeniom zewnętrznym, a także pokonywanie słabości unijnego projektu działając z pragmatyzmem i poświęceniem.

Myślenie i działanie po europejsku powinno być drogowskazem dla wszystkich.

 

* Tekst napisali wspólnie analitycy działu Dialog Europejski – o Europie politycznie Fundacji Genshagen

Fundacja Genshagen jest fundacją non-profit założoną przez komisarza rządu federalnego ds. kultury i mediów oraz kraj związkowy Brandenburgia. Wspiera ona dialog między Niemcami, Francją i Polską w duchu „trójkąta weimarskiego”. Najważniejszym darczyńcą zewnętrznym jest Federalne Biuro Spraw Zagranicznych.

Analiza należy do serii „Acting European? Unia Europejska a Trójkąt Weimarski w kontekście kryzysu koronawirusowego” stworzonej przez Fundację Genshagen. Autorami artykułów w serii są politolodzy z Francji, Niemiec i Polski.