Karolina Zbytniewska: III Rzeczpospolita na III wojnie światowej

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

ue-ziobro-unia-europejska-mechanizm-warunkowosci-TK-praworzadnosc-PiS-kaczynski-polska-komisja-europejska-TSUE

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (na zdj.). / Foto via flickr [Kancelaria Premiera]

Gdy już Prawo i Sprawiedliwość po sześciu latach znojów i bojów posprzątało stajnię Augiasza IV Rzeczpospolitej i wskrzesiło należytą Trzecią, zbudowaną na swój obraz i podobieństwo, czyli antydemokratyczną i antyeuropejską, ultrakonserwatywną węszycielkę spisków i wrogów, oto nastał najwyższy czas na Trzecią Wojnę Światową. Liczebniki muszą się zgadzać, pisze redaktor naczelna EURACTIV Polska Karolina Zbytniewska.

 

 

Trzecia Wojna Światowa ma jeden główny front. Ten front to sama Zjednoczona Prawica. Wojna z Unią Europejską to tylko sztuczny twór, wojna zastępcza, który ma jeden główny cel. Oto walczący o swoją rację bytu w rządzie premier chce być świętszy od papieża, czyli bardziej antyeuropejski i suwerenistyczny od samego Zbigniewa Ziobro.

A ten powiedział wyraźnie: „Tylko słabi ulegają presji”. Konfederacjo i Robercie Bąkiewiczu, minister sprawiedliwości nie da sobie odebrać elektoratu, a Prawo i Sprawiedliwość nie może sobie pozwolić na utratę tego koalicjanta. W tej całej zabawie wszystkim w nią zaangażowanym chodzi tylko i wyłącznie o przetrwanie u władzy.

Premier traci grunt pod nogami, tym bardziej, że afera mejlowa ewidentnie wymierzona jest w jego otoczenie. Śmiem twierdzić, że wskazywanym jako winni wycieków czy manipulacji treści mejlowych Rosjanom nie zależałoby na ukróceniu kariery akurat Michała Dworczyka, mają w Polsce większych wrogów.

Także rekonstrukcja rządu dotknęła szczególnie premiera, demonstrując, że nawet wypowiedzenie wojny Unii nie pomogło. Nie pomoże też głosowanie za przekazaniem haniebnej ustawy #StopLGBT do dalszych prac, Panie Premierze. Sprawa jest przesądzona.

No i jak ten konflikt z Unią wygląda biorąc powyższe pod uwagę. Poza tym, że jest kpiną z własnych, proeuropejsko nastawionych obywateli i z europejskich sojuszników. Otóż ten konflikt będzie wciąż eskalował. Dlaczego?

Bo do wyborów jeszcze dwa lata, a Unia i tak nas nie wywali, a i pieniądze w końcu da, bo przecież nie chce karać Polaków za nieodpowiedzialność swojego rządu. Jak dowodzę od dawna ani Polski, ani Unii nie stać na polexit.

Polska nie może sobie pozwolić na utratę tego wymarzonego kozła ofiarnego do bicia piany w ramach rozgrywek polsko-polskich. Pieniądze to kwestia, akurat dla rządu, drugorzędna. Bezpieczeństwo strategiczne w ramach silnej Europy to też się nie liczy dla rządu. On się nie szykuje na wojnę, on jest na wojnie.

Jej ofiarami nie padają jednak żołnierze, ale cywile. Kobiety, osoby LGBTIQ, dzieci z niepełnosprawnościami, media, sędziowie, obywatele, społeczeństwo, które coraz mniej ma ze sobą samym wspólnego. Ale kto by tam się przejmował, gdy stawką jest władza, pieniądze i nie wylądowanie w więzieniu.

Dlatego ta toksyczna relacja polskiego rządu z Unią będzie trwała. W telewizji zobaczymy wymachiwanie szabelką, a za zamkniętymi drzwiami wkrótce się dogadamy. To, że mamy wpisać do KPO „jasne zobowiązanie” do likwidacji Izby Dyscyplinarnej, zakończenia lub reformy reżimy dyscyplinarnego i rozpoczęcia procesu przywracania sędziów to nie jest żadna opcja atomowa.

Zobowiązanie to nie to samo co realizacja. Zobowiązać się łatwo, a jak wiemy, pacta sunt servanda nie jest naczelną zasadą przyświecającą rządowi polskiemu. Ani w odniesieniu do Traktatu Lizbońskiego, ani własnej Konstytucji.

***

Na koniec jeszcze chciałabym Państwa zaprosić do dzisiejszego programu Horyzont w TVN BiS, gdzie wraz z prof. Karoliną Wigurą u red. Jacka Stawiskiego dyskutować będziemy o konflikcie polskiego rządu z Unią. Już o 18:30.

Życzę Państwu cennych chwil spokoju i zadumy, z daleka od całego tego cynicznego zgiełku rodzimej polityki.