Złe wieści dla polskich kierowców w związku z nowymi unijnymi przepisami

Ciężarówka na autostradzie, źródło: publicdomainpictures.net, fot. Carlos Sardá

Oprócz Polski, przeciwko nowym ustaleniom były Litwa, Łotwa, Malta, Węgry, Bułgaria, Chorwacja, Irlandia i Belgia. Od głosu wstrzymała się Rumunia. [publicdomainpictures.net, fot. Carlos Sardá]

Przy sprzeciwie Polski i dziewięciu innych krajów, Unia Europejska przyjęła stanowisko dotyczące zaostrzenia przepisów w transporcie międzynarodowym. Ustalenia zapadały po piętnastogodzinnych negocjacjach na spotkaniu unijnych ministrów odpowiedzialnych za transport.

 

Teraz kraje członkowskie rozpoczną negocjacje z Parlamentem Europejskim w sprawie ostatecznego kształtu regulacji. Chodzi o uzgodnienia, w jaki sposób kierowcy ciężarówek będą podlegać przepisom o delegowaniu pracowników.

Oprócz Polski, przeciwko nowym ustaleniom były  Litwa, Łotwa, Malta, Węgry, Bułgaria, Chorwacja, Irlandia i Belgia. Rumunia wstrzymała się od głosu.

Wzrost kosztów i biurokracji

„To były trudne negocjacje, ale Komisja jest zadowolona z ich wyniku” – powiedziała unijna komisarz transportu Violeta Bulc. Dodała, że żaden kraj nie jest w pełni usatysfakcjonowany, co oznacza, że ustalenia są wyważone.

Francja: Rząd zawiesza podwyżki akcyzy na paliwa

Premier Francji poinformował, że planowane na 1 stycznia podwyżki podatków zostaną odłożone o conajmniej pół roku. Co więcej, w okresie zimowym ma nie być żadnych podwyżek cen gazu i prądu. Wszystko to, aby uspokoić sytuację związaną z protestami tzw. ruchu …

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk komentując przebieg i wynik negocjacji powiedział, że „był on nie do przyjęcia dla Polski”, która ma największą flotę transportową w całej Unii Europejskiej. „Zamiast przyczynić się do umacniania jednolitego rynku, zakłada nieproporcjonalne i protekcjonistyczne środki” – powiedział szef resortu infrastruktury.

Minister Adamczyk dodał, że nie uwzględniono specyfiki państw położnych na zewnętrznych granicach Unii. Tłumaczył, że Polska nie mogła się zgodzić na podział transportu międzynarodowego. Ten bilateralny podział został wyłączony z przepisów o delegowaniu pracowników. Objęte mają nimi być natomiast usługi transportowe świadczone poza państwem, które jest siedzibą firmy. Polscy przewoźnicy uważają, że będzie to oznaczać wzrost kosztów i biurokratycznych wymogów. „Stwarza się nierówne szanse dla firm wewnątrz Unii Europejskiej. To zagraża międzynarodowej konkurencji sektora drogowego” – stwierdził minister.

Ponadto, zgodnie z ustaleniami, restrykcjami mają być objęte przewozy kabotażowe. Samochód po wykonaniu kursu, będzie musiał czekać 5 dni na kolejny kurs. „Jak można wyłączyć przedsiębiorcę poprzez wyłączenie samochodu, a nie kierowcy, z operacji gospodarczych. Samochód będzie musiał czekać pięć dni, żeby znowu mógł być użyty do pracy. To niespotykane rozwiązanie” – komentował minister Adamczyk.

Komitet Regionów UE broni polityki spójności jako siły napędowej innowacji

Wykorzystując środki z funduszy polityki spójności, UE powinna wzmocnić regionalne inwestycje w innowacje, aby móc konkurować z USA i Chinami – podkreślili przywódcy regionalni podczas Europejskiego Szczytu Innowacji w Brukseli.
 

Niedawny raport opublikowany przez Europejski Bank Inwestycyjny alarmował, że „inwestycje w …

Podkreślił, że podczas negocjacji udało się natomiast zablokować jedną z niekorzystnych propozycji. Chodzi o powroty kierowców po wykonaniu kursu. Samochód polskiej firmy transportowej musiałby wracać do Polski i byłby to wtedy pusty przebieg. „Wycofaliśmy z tego projektu przepisy, które zmuszałyby do kierowania samochodów ciężarowych do kraju. Po 4 tygodniach musiałyby wracać do kraju siedziby przedsiębiorstwa. To kolejna protekcjonistyczna propozycja, która powodowałyby, że wracałaby w ten sposób cała masa samochodów bez ładunków. Skutecznie to zablokowaliśmy” – stwierdził szef resortu infrastruktury.