Zgoda na reformy w strefie euro

źródło: Flickr, fot. Stephanie Jones

źródło: Flickr, fot. Stephanie Jones

Ministrowie finansów państw posługujących się wspólną walutą po kilku miesiącach sporów porozumieli się wczoraj (4 grudnia) co do sposobu w jaki przekonstruować strefę euro. Z zapowiadanej szumnie wielkiej reformy zostały jednak głównie zmiany w funkcjonowaniu Europejskiego Mechanizmu Stabilności (ESM) oraz w metodach ratowania zagrożonych upadkiem banków.

 

Ostatnie negocjacje trwały aż 16 godzin. Zaczęły się popołudniu w poniedziałek (3 grudnia), a skończyły dopiero we wtorek (4 grudnia). „Dokonaliśmy tego po kilku miesiącach! Mamy wreszcie plan, aby wzmocnić strefę euro” – cieszył się potem na konferencji prasowej w Brukseli przewodniczący eurogrupy Mário Centeno. „Wypracowaliśmy dobre porozumienie i zrobiliśmy decydujące kroki w kierunku reformy” – pisał natomiast na Twitterze minister finansów Niemiec Olaf Scholz.

W spotkaniu uczestniczyli także ministrowie finansów unijnych państw spoza strefy euro, ale jedynie przedstawiali swoje opinie. Według medialnych przecieków najwięcej sporów budziła kwestia powołania odrębnego budżetu strefy euro, ale ostatnie nie poczyniono w tym obszarze żądnych wiążących ustaleń.

Projekt reformy – obejmujący głównie kwestie mechanizmów ratunkowych dla przeżywających kryzys finansowy państw strefy euro oraz sposoby ratowania zadłużonych banków – muszą jeszcze zatwierdzić przywódcy państw strefy euro, którzy spotykają się w przyszłym tygodniu.

Komitet Regionów UE popiera stanowisko PE ws. zwiększenia unijnego budżetu

Komitet Regionów Unii Europejskiej jest przeciwny cięciom budżetu w takich obszarach, jak polityka spójności i rozwój obszarów wiejskich. Popiera postulat Parlamentu Europejskiego, by zwiększyć budżet UE na lata 2021-2027.
 

Zasiadający w Komitecie Regionów samorządowcy z zadowoleniem przyjęli stanowisko Parlamentu Europejskiego w …

Na czym ma polegać reforma?

Reforma eurolandu to konsekwencja doświadczeń jakie przyniosło ratowanie bankrutujących krajów członkowskich strefy oraz balansujących na krawędzi upadku banków. Chodzi o przeciwdziałanie sytuacjom, w których jeden chwiejący się bank pociąga za sobą kolejne. Od teraz banki same mają ponosić konsekwencje kolejnych kryzysów. Dotąd bowiem ratowano je poprzez dosypywanie im pieniędzy pochodzących od podatników – głównie niemieckich, bo to najbogatszy kraj strefy euro.

Odtąd ratujący m.in. banki Europejski Mechanizm Stabilności zasilany byłby nie przez budżety państw, ale wpłaty od instytucji finansowych w strefie euro. W sumie ESM miałby zebrać na awaryjne działania 55 mld euro. Ale zdaniem wielu ekonomistów to zbyt mało, bowiem skala zadłużenia w UE znów zaczyna bardzo mocno rosnąć, co grozi wybuchem kolejnego kryzysu.

Dlatego ministrowie ustalili, że należy powiększyć zdolności finansowe ESM, które do 2024 r. miałyby urosnąć do 60 mld euro. Dzięki dodatkowym środkom powstałby instrument nazywany potocznie „backstop”, który stanowiłby rodzaj ostatniej instancji pożyczkowej dla mocno zadłużonych banków.

Polska gotowa wpłacać więcej do budżetu UE, jeśli w polityce spójności nie będzie cięć

Minister Inwestycji i Rozwoju Jerzy Kwieciński oświadczył, że Warszawa jest skłonna wnosić wyższe składki do unijnego budżetu, ale pod warunkiem, że fundusze w ramach polityki spójności, z której w dużej mierze korzystają państwa naszego regionu, nie zostaną zredukowane. Dodał także, …

Nowe gwarancje dla depozytów

W ramach nowych ustaleń europejski system gwarantowania depozytów (EDIS) zapewniałby klientom banków ochronę ich wkładów do wysokości 100 tys. euro. Państw strefy euro już wcześniej zgodziły się co do konieczności wprowadzenia takich zabezpieczeń, ale dopiero teraz wpisano by je do stałych reguł eurolandu. Poprzez takie zabezpieczenie nie dochodziłoby do masowego wycofywania przez klientów ich pieniędzy z banków na wieść o możliwych kłopotach. Panika konsumentów skutkuje niemal zawsze znacznym pogorszeniem sytuacji danego banku.

EDIS jednak miałby ruszyć dopiero w przyszłym roku. Uzgodniono bowiem konieczność powołania grupy roboczej, która do czerwca 2019 r. opracowałaby dokładne reguły działania unijnego funduszu gwarancyjnego. Niemcy bowiem naciskają, aby najpierw zmusić banki do rozwiązania problemu tzw. złych kredytów, czyli udzielonych osobom, których de facto nie było stać na ich obsługę.

To właśnie duża liczba toksycznych zadłużeń była jedną z przyczyn krachu na rynku tzw. produktów finansowych subprime w USA, co stało się zarzewiem globalnego kryzysu finansowego i iskrą dla kryzysu w strefie euro. Okazało się bowiem, że i w UE nie brakuje banków, które pożyczyły za dużo pieniędzy ludziom, którzy nie dają rady spłacić swoich kredytów.

Szef NBP: euro jest Polsce niepotrzebne

Prezes NBP Adam Glapiński oświadczył wczoraj (15 listopada), że Polska nie powinna przystępować do strefy euro. Podkreślił, że gospodarka i z tym dałaby sobie radę, bo jest wystarczająco silna, ale ostrzegł, że musielibyśmy za to zapłacić spadkiem tempa wzrostu.

Powstanie „europejski MFW”

Zmiany w sposobie działania ESM miałyby w założeniu podnieść zdolność UE do samodzielnego radzenia sobie z zawirowaniami finansowymi w państwach członkowskich. W tym sensie ESM miałby się przekształcić w rodzaj „Europejskiego Funduszu Walutowego” wzorowanego na istniejącym już i działającym globalnie Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW). Takie potraktowanie tej części reformy zaproponował niemiecki minister Scholz. ESM współpracowałby blisko z Komisją Europejską i nie tylko zajmował się ratowaniem bankrutujących krajów, ale także wspierał te, które sobie radzą, ale mają problem w uzyskaniu pożyczek na międzynarodowym rynku.

Do tego pomysłu przychyla się Francja, której nie w smak są często bardzo restrykcyjne zasady udzielania pomocy finansowej przez MFW. Paryż chce, aby w razie kłopotów unijne państwa nie musiały się oglądać na Nowy Jork (gdzie mieści się siedziba MFW), ale mogły się zwracać do Luksemburga, gdzie mieści się ESM. I to pomimo, że od ponad dekady na czele Rady Dyrektorów MFW stoją francuzi – najpierw (w latach 2007-2011) Dominique Strauss-Kahn, a od 2011 r. do dziś Christine Lagarde. Berlin nie jest natomiast aż tak restrykcyjny i opowiada się za tym, aby państwa członkowskie UE po prostu miały wybór co do tego, gdzie aplikować o wsparcie.

Europejski Bank Centralny: obecnie żadne z państw – kandydatów nie spełnia wszystkich wymogów wstąpienia do strefy euro

Żadne z siedmiu państw, które zobowiązały się do przyjęcia wspólnej waluty nie spełnia obecnie wszystkich warunków konwergencji. Do tych państw należą: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Polska, Rumunia, Szwecja i Węgry.
 

Według ostatnio przeprowadzonych przez Europejski Bank Centralny (EBC) badań, co prawda wszystkie …

Co z budżetem strefy euro?

Nie podjęto natomiast żadnych konkretnych decyzji na temat utworzenia odrębnego budżetu dla strefy euro, o co od ubiegłego roku apeluje prezydent Francji Emmanuel Macron, a czemu coraz bardziej przychylna jest także kanclerz Niemiec Angela Merkel. Kilka tygodni temu Paryż i Berlin uzgodniły, że taki budżet byłby nie tyle odrębny, co osadzony w budżecie całej UE, ale zasilany odrębnymi wpłatami ze strony państw strefy euro. Ale przeciw takiemu rozwiązaniu zaprotestowało kilka krajów eurolandu z Europy Północnej, a najmocniej Holandia.

Przeciwne tworzeniu jakiejkolwiek formy osobnego budżetu dla strefy euro jest także wiele krajów spoza tej strefy, m.in. Polska. Mário Centeno zapewniał na konferencji po poniedziałkowo-wtorkowych obradach, że powstania takie budżetu doszłoby jedynie w drodze konsensusu, to znaczy po wyrażeniu na to zgody przez wszystkie państwa członkowskie UE.

Grupa V4 a reforma strefy euro

W ubiegłym tygodniu prezydent Francji Emmanuel Macron przedstawił ponownie swój ambitny plan rewitalizacji procesu integracji europejskiej. Jego propozycje reform dotyczące Unii Gospodarczej i Walutowej (UGW) są szeroko zakrojone i obejmują wiele pozycji, takich jak powołanie urzędu wspólnego ministra finansów UE …