Tylko 18 miesięcy na negocjacje Brexitu

Michel Barnier

Michel Barnier, główny negocjator Brexitu z ramienia UE// Źródło: www.strategie.gouv.fr/

Negocjacje Brexitu muszą zająć mniej niż 18 miesięcy, bo musi je potem jeszcze zatwierdzić Rada, Parlament Europejski, a potem jeszcze przyjąć sam Londyn – powiedział dziś Michel Barnier, główny unijny negocjator brytyjskiego wyjścia z UE.  Oznacza to, że rozmowy z Londynem zakończą się w październiku 2018 r.

 

Jeżeli Brytyjczycy faktycznie złożą notyfikację o chęci wyjścia z UE do 17 marca 2017 r. – co zapowiada brytyjska premier Theresa May – negocjacje powinny się skończyć do końca października 2018 r. Pozostawi to unijnym i brytyjskim instytucjom czas na zatwierdzenie ostatecznej formuły Brexitu.

Formalnie, zgodnie z unijnymi traktatami i słynnym już art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej, kraj, który zdecyduje o opuszczeniu UE ma na to 2 lata. Michel Barnier wytłumaczył dziś, że te dwa lata uwzględniają więcej niż tylko negocjacje.

>> Czytaj więcej o Brexicie

18 miesięcy na rozmowy

Główny unijny negocjator chce jednak, by w tych dwóch latach zmieścił się również czas na ratyfikację ewentualnego porozumienia z Londynem. W jego ocenie, Rada Europejska czyli głowy wszystkich państw UE oraz Parlament Europejski, a także ostatecznie władze brytyjskie, będą potrzebowały na ratyfikację pięciu miesięcy, stąd też koniec października 2018 r. jako data zakończenia rozmów.

Barnier podkreślał, że „czasu będzie niewiele po tym [jak rozpoczną się rozmowy]”, dlatego też apelował do May o jak najwcześniejsze przyjście do stołu rozmów. „Wkroczymy na niezbadane wody. Praca będzie prawnie złożona, politycznie delikatna i będzie miała ważne konsekwencje dla naszych gospodarek, a przede wszystkim – dla naszych narodów po obu stronach Kanału [La Manche]” – tłumaczył.

Unia Europejska dotąd formalnie nie przedstawiła swoich warunków, ale wielu jej przedstawicieli mówiło już, na co planuje się zgodzić. Także dziś Barnier nie zaprezentował unijnego stanowiska, ale omówił, na co UE nie zamierza przystawać.

Wspólny rynek jest niepodzielny!

Robiąc to, uplasował się w gronie zwolenników twardych warunków dla Brytyjczyków. „Wspólny rynek i cztery swobody są niepodzielne. Nie można sobie dobierać tylko najlepszych kąsków” – tłumaczył.

Oznacza to, że Wlk. Brytania nie zachowa dostępu do unijnego rynku, jeżeli nie zgodzi się na dalsze stosowanie swobody przepływu osób, towarów, usług i kapitału. Jakkolwiek ostatnie trzy nie budzą dużych kontrowersji w Londynie, to pierwsza swoboda – przepływu osób – sprawia rządowi May problemy.

May została premierem po tym, jak Brytyjczycy podjęli decyzję o Brexicie, więc to na niej spoczywa wcielenie w życie obietnic kampanii referendalnej. A jedną z głównych obietnic było „przywrócenie kontroli” nad imigracją do Zjednoczonego Królestwa, czego May nie będzie w stanie w pełni zrobić bez kontroli imigracji z UE, której obywatele korzystają ze swobody przepływu osób.

>> Czytaj więcej o swobodnym przepływie osób i Brexicie

Wlk. Brytania jak Norwegia

Brytyjczycy, w tym odpowiednik Barniera w rządzie brytyjskim David Davies, liczą na to, że Wlk. Brytania będzie mogła stać się członkiem Europejskiego Obszaru Gospodarczego. W ten sposób miałaby uzyskać dostęp do wspólnego rynku – nawet jeżeli podobnie do Norwegii będzie musiała się dorzucać do unijnego budżetu.

Barnier stwierdził, że jest to możliwe. Według niego, „można spojrzeć na Europejski Obszar Gospodarczy, na [unijne relacje] z Islandią i Norwegią”, by zorientować się, jaki kształt mogą mieć unijno-brytyjskie stosunki po Brexicie.

>> Czytaj więcej o roli Norwegii w Brexicie

Te państwa faktycznie mają dostęp do wspólnego rynku, mimo że nie są formalnie członkami UE. Jednak prócz dorzucania się do budżetu, przyjęły one stosowanie wszystkich czterech swobód, a także obejmuje je część unijnych przepisów – ustalanych w Brukseli bez ich przedstawicieli, jako że nie należą do UE.

Szkocja i Irlandia Płn.

Barnier nie wypowiadał się obszernie o kwestii potencjalnej niepodległości Szkocji i Irlandii Północnej. Obie te części Zjednoczonego Królestwa, w przeciwieństwie do Anglii i Walii, zagłosowały zdecydowanie za pozostaniem częścią UE.

>> Czytaj więcej o sytuacji w Szkocji i Irlandii Płn.

Barnier zapewnił, że Bruksela zamierza zrobić wszystko, by nie dopuścić do wzrostu wewnętrznych konfliktów w Wlk. Brytanii. Podkreślił także, że zgodnie z artykułem 50 Londyn jest jedynym partnerem do rozmów.