TSUE zawiesił przepisy ustawy o polskim SN

Gmach Sądu Najwyższego w Warszawie, źródło: Flickr, fot. David Berkowitz (www.marketersstudio.com/www.about.me/dberkowitz)

Gmach Sądu Najwyższego w Warszawie, źródło: Flickr, fot. David Berkowitz (www.marketersstudio.com, www.about.me/dberkowitz)

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) przychylił się do wniosku Komisji Europejskiej i zastosował tzw. środek zapobiegawczy. Do czasu rozstrzygnięcia skargi, jaką Bruksela złożyła na polskie władze i ustawę „siłowo” wysyłającą sędziów Sądu Najwyższego na emeryturę, znowelizowane przepisy zostają zawieszone.

 

Nie oznacza to jeszcze, że TSUE wyda wyrok, w którym zgodzi się z zastrzeżeniami KE. Jednak do czasu zapadnięcia ostatecznego rozstrzygnięcia, część ustawy obniżająca wiek emerytalny sędziów SN z 70 do 65 lat zostaje zawieszona. Co więcej, nie można teraz powołać nowego I Prezesa SN, zaś już powołani na mocy znowelizowanej ustawy sędziowie nie będą mogli podjąć pracy. Na ich miejsce wracają sędziowie emerytowani przez ustawę. Decyzja TSUE powoduje – przynajmniej czasowe – przywrócenie stanu sprzed wejścia w życie nowelizacji ustawy o SN.

Powrót do pracy zapowiedzieli już po decyzji TSUE m.in. odesłani na emeryturę prezesi dwóch izb Sądu Najwyższego, którzy zostali przymusowo przeniesieni na emeryturę – prezes Izby Karnej Stanisław Zabłocki oraz prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Józef Iwulski.

Polski rząd reaguje spokojnie

Reakcja polskich władz na decyzję TSUE była stonowana. Premier Mateusz Morawiecki przyznał, że „w ostatnich godzinach przyszło zawiadomienie ze strony unijnego Trybunału”. „Na pewno po przeanalizowaniu dokładnym ustosunkujemy się co do tego. Ja, w rozmowach bilateralnych tutaj, myślę, że przekonałem kilku kolejnych przywódców co do tego, jak wyglądała polska reforma wymiaru sprawiedliwości i jak ona wygląda, i jak bardzo jest potrzebna” – zapowiedział polski premier.

„Polska jest członkiem UE i będzie postępować zgodnie z obowiązującym prawem UE. Ale w tej chwili jest to tylko wiadomość medialna i dopiero po zapoznaniu się i przestudiowaniu tego dokumentu będzie można mówić o szczegółach (ws.TSUE o zawieszeniu niektórych przepisów ust. o SN)” – stwierdziła natomiast na Twitterze rzeczniczka rządu Beata Mazurek. Ostrzejsze reakcje popłynęły natomiast z ław sejmowych. Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz napisała na Twitterze o „Zamachu TSUE na Polskę”.

Skarga KE wobec Polski ws. Sądu Najwyższego już w unijnym trybunale

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) potwierdził, że zapowiadany przez Komisję Europejską pozew wobec Polski formalnie wpłynął już do Luksemburga. Chodzi o zmiany w Sądzie Najwyższym, które Bruksela uznaje za niezgodne z unijną praworządnością. KE zawnioskowała także o przyspieszony tryb postępowania …

Czego chce KE?

Komisja Europejska, zapowiadając na początku ubiegłego tygodnia złożenie przeciw Polsce pozwu do TSUE argumentowała, że zmiany w Sądzie Najwyższym naruszają zasadę niezależności sędziowskiej. Bruksela domaga się przywrócenia stanu sprzed 3 kwietnia 2018 r., czyli cofnięcia decyzji o obniżeniu wieku emerytalnego dla sędziów SN z 70 do 65 lat, co wyeliminowało z liczącego 72 osób składu sędziowskiego aż 27 sędziów, w tym I Prezes SN Małgorzatę Gersdorf. KE w swoim pozwie stwierdziła, że polski rząd naruszył art. 19 Traktatu Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych. W swojej skardze do TSUE KE wniosła nie tylko o zastosowanie środków zabezpieczających, ale także o przyspieszony tryb postępowania.

Wydanie przez TSUE decyzji zabezpieczającej ma duży wpływ na sytuację w Polsce. To bowiem Sąd Najwyższy stwierdza według polskiej konstytucji ważność wyborów. Pierwsza tura wyborów samorządowych odbędzie się zaś w najbliższą niedzielę – 21 października. Właściwie wyroku TSUE można się jednak spodziewać dopiero w przyszłym roku.

Kolejna odsłona sporu o SN

Wiceszef KE Frans Timmermans skrytykował polski rząd za kontynuowanie zmian w SN, szef Rady Europejskiej Donald Tusk uznał, że lepsze dla Polski byłoby zakończenie tego sporu, a minister Zbigniew Ziobro chce, by TK orzekł czy art. 267 Traktatu o UE jest zgodny z polską konstytucją.