TSUE o kredytach frankowych: Decyzja leży po stronie polskich sądów

TSUE odpowiedział na pięć pytań prejudycjalnych polskiego sądy ws. kredytów frankowych, źródło: Flickr, fot. Ivan Radic (CC BY 2.0)

TSUE odpowiedział na pięć pytań prejudycjalnych polskiego sądy ws. kredytów frankowych, źródło: Flickr, fot. Ivan Radic (CC BY 2.0)

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) rozpatrzył pięć pytań prejudycjalnych zadanych przez polski sąd w sprawie dotyczącej unieważnienia kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich. Choć w dzisiejszym orzeczeniu podkreślono konieczność ochrony konsumentów w relacji z bankami, to jednak trybunał w Strasburgu zastrzegł, że decyzje należą do sądów krajowych.

 

 

Pytania prejudycjalne zadał TSUE Sąd Okręgowy w Gdańsku. Chodzi o sprawę pewnego małżeństwa, które pozwało bank BPH domagając się unieważnienia hipotecznej umowy kredytowej indeksowanej we frankach szwajcarskich, ponieważ uważali, że została ona zawarta ze złamaniem ich praw.

O co pytał gdański sąd?

Gdański sąd chciał, aby TSUE rozwiał pięć wątpliwości, jakie pojawiły się w toku procesu. Pierwsze z nich dotyczyło kwestii aneksu do umowy, które usuwały sporną klauzulę indeksacyjną lub uwzględniały zasady antyspreadowe narzucone przez przyjętą później specjalną ustawę. Sąd chciał wiedzieć czy nie uniemożliwia to badania nieuczciwości owej klauzuli.

Chodziło także o ocenę zapisów dotyczących ustalania marży kredytu oraz ocenę możliwości zastąpienia odwołania się do tabeli kursu banku odwołaniem się do tabeli NBP, a także ocenę biegu przedawnienia roszczeń banku czy legalności roszczeń z tytułu korzystania z kapitału po ewentualnym unieważnieniu umowy.

Choć sprawa rozpatrywana przez TSUE dotyczy jednego konkretnego procesu toczącego się przed sądem w Gdańsku, to jednak konsekwencje unijnych orzeczeń są szersze, ponieważ krajowe sądy mogą się już na nie powoływać przy rozpatrywaniu innych, podobnych spraw.

Tak stało się w przypadku wydanego przez TSUE w październiku 2019 r. orzeczenia w sprawie innego polskiego małżeństwa, które pozwało z powodu kredytu frankowego Raiffeisen Bank Polska.

Wówczas unijny Trybunał w dużej części przychylił się do rozwiązań korzystnych dla pozywających bank frankowiczów, a kolejne polskie sądy zaczęły się chętnie w przypadku rozpatrywania innych pozwów podpierać orzeczeniem TSUE.

TSUE po stronie frankowiczów

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) uznał, że sądy krajowe mogą unieważniać umowy kredytowe w walutach obcych, jeśli znajdują się w nich niedozwolone klauzule. Kluczowy w takich sytuacjach jest interes kredytobiorcy. Stanowisko TSUE mocno odbije się na sytuacji osób, które mają …

Unijny Trybunał: Aneksowanie umowy nie chroni jej przed unieważnieniem

Tym razem jednak TSUE nie stanął aż tak mocno po stronie frankowiczów, jak tego się spodziewali inicjatorzy pozwu, którego dotyczy spór. Wprawdzie dzisiejsze (29 kwietnia) orzeczenie kontynuuje linię orzecznictwa dotyczącą wzmacniania ochrony konsumentów w relacji z bankami, ale w przypadku wielu pytań unijny trybunał nie wypowiedział się jednoznacznie.

Uznał, że aneksowanie umów usuwające po pewnym czasie ich wcześniejsze wady nie zamyka drogi do orzekania nieuczciwości całej umowy, ale już w przypadku biegu przedawnienia roszczeń banku jasnej wskazówki Sądowi Okręgowemu w Gdańsku (a tym samym innym sądom w UE) nie udzielił.

Tymczasem udzielające kredytów hipotecznych banki, jeśli sąd uzna nieważność takiej umowy i tym samym np. uwolni kredytobiorców od obowiązku dalszej spłaty rat lub nawet nakaże bankowi zwrócenie jakichś wpłaconych przez nich pieniędzy, same występują z roszczeniem wobec klientów i domagają się nie tylko zwrotu wypłaconego kredytu, ale także odsetek za korzystanie przez lata z bankowego kapitału.

Większość frankowiczów powołuje się na zapisy dotyczące przedawnienia roszczeń wobec osób prawnych i osób fizycznych i argumentują, że w pierwszym z przypadków okres ten jest krótszy niż w drugim, co miałoby powodować, że o ile po pewnym czasie roszczenie klienta wobec banku jeszcze jest w mocy, a w przypadku banku wobec klienta już nie. Z tą interpretacją nie zgadzają się jednak banki.

Kraftwerk wygrał przed TSUE 20-letni spór ws. samplowania dźwięków

Słynny niemiecki zespół, tworzący muzykę elektroniczną, pozwał w 1999 r. kompozytorów pewnej piosenki pop, którzy zacytowali bez pozwolenia krótki fragment ich starszego utworu. Po dwóch dekadach Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) orzekł, że rzeczywiście doszło do naruszenia praw autorskich członków …

TSUE nie wypowiedział się o biegu przedawnień

TSUE nie odniósł się jednak bezpośrednio zarówno do tego jak liczyć bieg przedawnienia roszczenia banku, jak i do tego czy bankom przysługuje roszczenie za – bezprawne jeśli samą umowę kredytową już sąd unieważnił – korzystanie z kapitału.

Unijny trybunał orzekł, że to nie do niego należy odpowiedź na to pytanie. Uznał, że legalność roszczeń muszą oceniać sądy krajowe. W tym sensie jednoznacznie więc stwierdził, że unijna dyrektywa w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich nie rozstrzyga tej kwestii. A na to liczył Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Dzisiejsze orzeczenie sprawia więc, że w kwestii wzajemnych roszczeń klientów i banku polski sąd znajduje się w punkcie wyjścia, czyli niemalże w tej samej sytuacji, gdy 30 grudnia 2019 r. przesyłam prejudycjalne pytania do TSUE.

Unijny trybunał nakazał jedynie polskim sądom obowiązek informowania pozywającego bank kredytobiorcy o możliwych konsekwencjach prawnych wynikających z unieważnienia umowy kredytowej. W tym także o tym, że bank może później wystąpić z roszczeniem za korzystanie z kapitału.

KE kieruje pozew przeciw Polsce do TSUE. Chodzi o "działania podważające niezawisłość sądownictwa"

Komisja Europejska pozwała Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chodzi o decyzje Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która niektórym sędziom zawieszała immunitet, aby wszcząć przeciw nim sprawy karne. Bruksela uznała to za „podważanie niezawisłości sądownictwa”.

 

 

KE uznała, że Polska „naruszyła prawo UE, …

Mieszane uczucia po orzeczeniu TSUE

Dlatego wyrok TSUE wzbudził mieszane uczucia, a w komentarzach pojawiają się opinie, że wyrok jest „rozczarowujący”, ponieważ nie dał jasnej odpowiedzi na najważniejsze – bo potencjalnie dotyczące największej liczby frankowiczów – pytania.

Z drugiej strony, TSUE – choć Sąd Okręgowy w Gdańsku o to wprost nie pytał – stwierdził, że sądy krajowe nie mają w tym przypadku prawa same uzupełniać umowy kredytowej odnosząc się tylko do niektórych zakwestionowanych zapisów, a więc proces nie może doprowadzić do „poprawienia” umowy. To orzeczenie jest po myśli frankowiczów, którzy na ogół domagają się unieważnienia całych umów, a nie tylko poszczególnych ich zapisów.

Reprezentująca pozywające bank BPH małżeństwo z Gdańska mecenas Barbara Garłacz ocenia jednak, że orzeczenie TSUE jest „korzystne dla tzw. frankowiczów, gdyż wytrąca argumenty banków”.

„TSUE wskazał, że nieważność umowy nie może penalizować konsumenta, a tak byłoby gdyby banki po stwierdzeniu nieważności miały prawo do żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału” – oceniła prawniczka. Jednak, według zaleceń TSUE, ostateczną ocenę tej kwestii będzie podejmował gdański sąd, który nie może się w niej podeprzeć unijną dyrektywą.