KE: Jeśli Polska nie zapłaci kar za Turów, pieniądze zostaną potrącone z unijnych dotacji

list-mateusz-morawiecki-komisja-europejska-parlament-europejski-krajowy-plan-odbudowy-prawo-unijne-pieniadze-za-praworzadnosc-mechanizm-warunkowosci-trybunal-konstytucyjny-wyrok

Morawiecki wskazał, że to przekształcanie się UE jest „niezwykle niebezpiecznym zjawiskiem, które zagraża przyszłości naszej Unii”. [flickr]

Jeżeli rząd w Warszawie nie wykona postanowienia TSUE ws. kopalni Turów i nie zapłaci kar finansowych w wysokości 500 tys. euro dziennie, kwoty te zostaną potrącone z dotacji dla Polski. Taką informację przekazały dziś służby prasowe Komisji Europejskiej.

 

 

„Jeżeli TSUE nakłada karę finansową na państwo członkowskie, a płatność nie zostanie dokonana, karę finansową należy odzyskać poprzez potrącenie z płatności należnych danemu państwu członkowskiemu”, przekazały PAP służby prasowe Komisji Europejskiej.

KE wskazuje też, że będzie ściśle monitorować przestrzeganie nakazu z dnia 21 maja br., w którym zobowiązano Polskę do wstrzymania wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów i będzie kontynuować wezwania do zapłaty do czasu wykonania nakazu. 

W oświadczeniu nie sprecyzowano jednak o jakie dotacje chodzi i czy pieniądze z unijnego Funduszu Odbudowy mogłyby zostać wstrzymane. Nie podano także terminu zastosowania takiego środka.

Turów: TSUE zobowiązuje Polskę do zapłaty ogromnej kary za każdy dzień działania kopalni

Powodem kary jest niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Spór o Turów

W maju br. TSUE, w ramach środka zapobiegawczego, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów do czasu wydania wyroku w sprawie, przychylając się do wniosku Czechów.

Czeski minister środowiska Richard Brabec tłumaczył, że wstrzymanie działalności wydobywczej w Turowie jest konieczne dla ochrony czeskich obywateli, bo Polska nie spełniła, jego zdaniem, postulatów Pragi dotyczących ochrony środowiska.

Według Czechów kopalnia ma negatywny wpływ na życie dziesiątków tysięcy mieszkańców graniczących z Polską regionów wokół miast Gródek nad Nysą (Hradek nad Nisou) i Frýdland.

Decyzję TSUE premier Mateusz Morawiecki określił jako bezprecedensową i sprzeczną z podstawowymi zasadami funkcjonowania UE. Polski rząd jednocześnie rozpoczął negocjacje ze stroną czeską.

Jednak w związku z tym, że Warszawa nie zastosowała się do postanowienia TSUE, 20 września Trybunał nakazał Polsce zapłacić karę w wysokości 500 tys. euro dziennie na rzecz Komisji Europejskiej.

„Muszą zapłacić. To jest ich prawny obowiązek. Jeśli nie zapłacą, to zobaczymy”, mówił następnego dnia rzecznik KE Eric Mamer na konferencji prasowej.

„Zarządzenia Trybunału o środkach tymczasowych są wiążące. Polska musi zapewnić niezwłoczną realizację poprzez natychmiastowe zaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Postanowienie Trybunału obowiązuje do czasu wydania przez niego wyroku w postępowaniu głównym”, przekazała dziś Komisja. 

Wskazano też, że w przypadku gdy Trybunał wyrokiem lub postanowieniem, nakłada kary finansowe na państwo członkowskie, państwo to ma obowiązek wpłacić odpowiednią kwotę do budżetu UE.

„Polska nie płaci żadnych kar”

Tymczasem w rozmowie z RMF FM minister ds. Unii Europejskiej Konrad Szymański, pytany o decyzję TSUE ws. kar finansowych odpowiedział, że „na tym etapie Polska nie płaci żadnych kar”.

„Polska nie może pozwolić na to, aby jakikolwiek akt, także akt europejski, powodował zaburzenia bezpieczeństwa energetycznego i bezpieczeństwa ogólniejszego całego regionu. Będziemy podejmowali dalsze kroki procesowe, nie wyłączając oczywiście również rozmów ze stroną czeską”, przekazał minister.